Każdy, kto porusza się po australijskich drogach, powinien teraz patrzeć uważniej. W stanie South Australia na ulice wyjechały nowe "samochody-widma" w służbie policji. Ich wyjątkowość polega na tym, że w ciągu dnia wyglądają na pierwszy rzut oka jak zwykłe SUV-y. Dopiero po zmroku ujawniają swoją prawdziwą tożsamość.
Inspiracja przyszła z USA
Pomysł pochodzi ze Stanów Zjednoczonych, gdzie takie pojazdy, znane jako "Ghost Cars" lub "Stealth Interceptors", są wykorzystywane już od lat. W USA funkcjonariusze policji i agenci służb federalnych często korzystają z pojazdów, które mogą być wprawdzie nieoznakowane, ale nie są to standardowe, cywilne auta z salonu, tylko samochody fabrycznie dostosowane do służby – ze wzmocnionymi silnikami i układami jezdnymi, poprawionym układem chłodzenia, często nawet ze specjalnymi wkładami kuloodpornymi (nie jest to pełne opancerzenie, ale sposób na to, żeby w razie strzelaniny policjant mógł użyć auta jako osłony) czy uchwytami na broń.
Ponieważ dla wtajemniczonych odróżnienie takiego auta od zwykłego, cywilnego samochodu to nie problem, to do niektórych modeli producenci oferowali pakiet nazywany "Street Appearance Package" – ze spojlerami, listwami ozdobnymi czy ładniejszymi felgami, żeby samochód z daleka wyglądał na cywilny.
W przypadku nowych australiskich radiowozów sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Zamiast rzucającego się w oczy oznakowania, samochody pokryte są specjalną folią dopasowaną kolorystycznie do lakieru. W świetle dziennym folia jest niemal niewidoczna i zlewa się z fabrycznym lakierem. Szczególnie na czarnym lakierze oznaczenia i numery taktyczne w dzień są nie do zauważenia w normalnym ruchu.
Jednak gdy w nocy samochód zostanie oświetlony reflektorami lub innym źródłem światła, sytuacja się zmienia: dzięki odblaskowej folii policyjne oznaczenia stają się widoczne. Ze zwykłego, z pozoru cywilnego SUV-a robi się nagle oznakowany radiowóz. To do wielu zastosowań lepsze rozwiązanie niż zwykłe, nieoznakowane radiowozy, bazujące na cywilnych autach.
Problem z nieoznakowanymi autami policji jest taki, że zatrzymywani kierowcy nie zawsze są przekonani, że mają do czynienia z funkcjonariuszami – zamontowanie w cywilnym aucie "kogutów" albo nawet postawienie na dachu sygnału na podstawie magnetycznej to przecież nie problem, a przypadków, kiedy przestępcy podają się za policję, nie brakuje.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Prawie doskonałe maskowanie
Aby zachować dyskrecję, auta oklejone"magiczną folią" nie mają tradycyjnych policyjnych kogutów na dachu. Zamiast tego oświetlenie pojazdu uprzywilejowanego zamontowano subtelnie w przednim grillu oraz za szybą — jak to często w nieoznakowanych radiowozach bywa.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Flota radiowozów-widem obejmuje obecnie auta marek Subaru Outback, Toyota Kluger/Highlander oraz Toyota Land Cruiser 300.
Pomimo niepozornego wyglądu, samochody są wyposażone w sprzęt pomiarowy i kontrolny — w tym mierniki prędkości oraz sprzęt do badania trzeźwości, narkotesty. Dodatkowo na pokładzie każdego radiowozu znajduje się zestaw do zabezpieczania miejsc wypadków i zabezpieczania śladów.
SA Police
Za dnia na białym radiowozie da się zauważyć policyjne, za to na czarnym nie widać ich wcale. Oba auta na tym zdjęciu to oznakowane radiowozy!
Radiowóz z efektem zaskoczenia, który nocą nie straszy
Władze liczą na efekt zaskoczenia. Kierowcy, którzy dotychczas zwalniali na widok radiowozu, teraz będą mieli o wiele trudniej rozpoznać obecność policji. Amerykańskie doświadczenia pokazują, że nieoznakowane pojazdy skuteczniej wyłapują przekraczających prędkość i innych niebezpiecznych uczestników ruchu. Za to w nocy oznakowany radiowóz znacznie mniej stresuje przeciętnych uczestników ruchu, niż snujący się po drodze, nieoznakowany SUV.