Podmiejski

R. Frankowski Piotr
R. Frankowski Piotr
Dodaj w Google
Suzuki, znane od dziesięcioleci z produkcji lekkich i bardzo wytrzymałych samochodzików terenowych, które, we wprawnych rękach, potrafią utrzeć nosa droższym i cięższym wehikułom, stworzyło samochód SX4. Takie nie wiadomo co, czyli crossover - spokrewniony technicznie z nowym Swiftem (produkowany w tej samej fabryce na Węgrzech, zresztą tam też powstaje identyczny Fiat Sedici). Samochód ten, o prostej i niedrażniącej sylwetce, ma gabaryty i masę miejskiego hatchbacka, ale nie boi się też dróg o złej nawierzchni - w testowanej wersji z napędem na cztery koła na śmieszny konstrukcyjnie napęd tylnej osi za pośrednictwem sprzęgła załączanego elektromechanicznie. Śmieszny, ale nie w użytkowaniu: podczas pierwszych jazd próbnych we Francji wjechałem dokładnie takim SX4, na szosowych oponach Bridgestone Turanza, na zbocze pokryte mieszaniną trawy i błota. Na dokładnie takim zboczu inżynierowie Audi przekonali kiedyś swoich szefów do koncepcji napędu Quattro - demonstrując im osobowe Audi z napędem z VW Iltisa. System pozwala na wybranie trybu 2WD (napęd tylko przedniej osi), AUTO (napęd tylnych kół dołączany jest automatycznie w razie uślizgu obwodowego kół przednich) i LOCK (stały napęd 4 kół, do 50 km/h).
W SX4 podoba mi się zestrojenie zawieszenia i wysokie ścianki opon - łatwo tym autem zachować pełnię kontroli podczas jazdy po ojczystych nierównościach i koleinach. Wnętrze nie drażni i choć pełno w nim twardego plastiku, sprawia wrażenie solidnego. Podobają mi się trójkątne okienka przy przednich słupkach - w innych, bardzo licznych obecnie autach, stosuje się takie okienka, by przy mocno pochylonych słupkach A spełnić wymogi homologacyjne dotyczące pola widzenia kierowcy, ale w praktyce niczego przez nie nie widać. W Suzuki jest inaczej, szybki okazują się naprawdę funkcjonalne, na krętej drodze pozwalają "zaglądać" w głąb zakrętu. Silnikowi o mocy 107 KM brakuje momentu obrotowego, więc aby to skompensować, wyższe biegi mają relatywnie krótkie przełożenia i przy dużej prędkości auto za ciche nie jest. Ale to nic przy elektronicznym kluczyku, który można nosić przy sobie i nigdy nie wyjmować z kieszeni - jest ciężki, nieporęczny, i jeśli dealer nie przeprogramuje systemu, za pierwszym razem otwiera tylko drzwi kierowcy. Najczęściej wtedy, gdy do drzwi z prawej strony podchodzę z ciężkim pakunkiem. Mimo wad, to ciekawy i ekonomiczny samochód dla mieszkańców okolic dużych miast: sprawdzi się w miejskiej gęstwinie, poradzi sobie na błotnistej drodze do ośrodka jazdy konnej czy na ośnieżonym podjeździe do szkoły.
Autor R. Frankowski Piotr
R. Frankowski Piotr

To jest materiał Premium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytaj słuchaj skracaj

Dołącz do premium
Skrót artykułu