Logo

Policjanci stoczyli wyścig z czasem. Nie czekali na karetkę

Dodaj w Google
Podczas przejazdu ulicami Skoków policjanci z lokalnego komisariatu zauważyli, że jadący z naprzeciwka samochód daje im wyraźne sygnały, używając świateł drogowych. Po chwili z auta wysiadł starszy mężczyzna, który poprosił funkcjonariuszy o zawiezienie jego synowej i jej trzyletniego syna do szpitala. Mężczyzna miał problem z prowadzeniem auta, ponieważ — jak wyjaśnił — w pośpiechu przed wyjazdem uderzył głową o drzwi. Po zabraniu matki i dziecka do radiowozu rozpoczął się wyścig z czasem.

"Walka trwała kilkanaście minut"

Logo

Czytaj nas częściej w Google

Dodaj w Google
— Kobieta w trakcie przejazdu mówiła, że syn nagle stracił przytomność, nie było z nim żadnego kontaktu, zamykał oczy. Z ust jego wyciekała biała substancja-piana. Tłumaczyła, że wezwała karetkę pogotowia do domu, lecz długo nie przyjeżdżała — tłumaczył mł. asp. Dominik Zieliński z Komendy Powiatowej Policji w Wągrowcu.
To nie był zwykły przejazd do szpitala — kobieta usiadła z tyłu, a dziecko trzymał policjant siedzący na miejscu pasażera. Przez całą drogę wybudzał go z omdleń, a w tym samym czasie dyżurny policjant kontaktował się ze szpitalem w Wągrowcu, by przyspieszyć akcję ratunkową. — Walka o stan malca trwała przez kilkanaście minut — dodał policjant.
Próba wcześniejszego kontaktu ze szpitalem opłaciła się, bo trzylatek natychmiast otrzymał niezbędną pomoc. Po kilku godzinach policjanci otrzymali informację od dziadka, że jego wnuk w znacznie lepszym stanie trafił do szpitala dziecięcego w Poznaniu.
Autor PRd
PRd
Powiązane tematy:interwencjePolskaPolicja

To jest materiałPremium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytajsłuchajskracaj

Dołącz do premium
Odpowiedź na pytanie przygotowana przez Onet Czat z AI:
Coś poszło nie tak.Spróbuj ponownie później.
Wyczerpałeś dzienny limit konwersacji z Onet Czatem z AI.Spróbuj ponownie jutro. Pamiętaj, że wciąż możesz korzystać z treści na Onecie!