• Włoski kierowca, jadąc po alkoholu, spowodował wypadek
  • Interweniujący policjanci zbadali trzeźwość kierowcy, jednak w wyniku popełnionego przez nich błędu pomiar został anulowany
  • Kierowca został i tak ukarany, ale odwołał się, przekonując, iż nie ma dowodów, że prowadził w stanie nietrzeźwości
  • Włoski Sąd Najwyższy wydał ciekawe orzeczenie w tej sprawie

Ten przypadek nie świadczy jednak o tym, że w krajach Europy Zachodniej pijani kierowcy "mają gorzej" niż w Polsce – nic z tych rzeczy. Włoski Sąd Najwyższy zastosował w praktyce zasady... zdroworozsądkowe. A było tak.

Po pijanemu spowodował wypadek, a pomiar trzeźwości "przepadł"

O zdarzeniu pisze włoska prasa, a dzieje się to w czasie, gdy senat tego kraju pracuje nad zaostrzeniem przepisów związanych z prowadzeniem pojazdów po alkoholu.

W każdym razie zaczęło się od wypadku spowodowanego przez kierowcę z Bresci (północne Włochy), który po wyjściu z samochodu ledwo kontaktował, z trudem się wysławiał i "zionął" zapachem alkoholu. Pomiar wykonany za pomocą alkotestera potwierdził niedyspozycję kierowcy, jednak policjanci popełnili "błąd proceduralny" – i stracili kluczowy dowód w sprawie. W protokole napisali jednak, że zachowanie kierowcy wskazywało ewidentnie na to, że znajdował się pod wpływem alkoholu, w każdym razie zdradzał objawy typowe dla nietrzeźwości.

Kierowca został ukarany, ale odwołał się – w wyniku odwołania sprawa trafiła do Sądu Najwyższego w Rzymie.

Sąd orzekł, że aby stwierdzić, iż kierowca jest pod wpływem alkoholu, wystarczające są: relacja policjantów prowadzących kontrolę drogową, zapach alkoholu oraz trudności komunikacyjne, problemy z wysławianiem się. To wystarczy do ukarania, nawet jeśli policja nie dysponuje wiarygodnym testem na obecność alkoholu.

We Włoszech zaostrzą kary za jazdę po alkoholu. Polscy pijący kierowcy mieliby ubaw...

Tymczasem włoski parlament pracuje nad zaostrzeniem prawa antyalkoholowego. Zgodnie z procedowanym projektem nietrzeźwi kierowcy będą mogli zostać ukarani grzywną do 6000 euro (równowartość ok. 26 tys. zł) oraz zakazem prowadzenia pojazdów na okres od 3 miesięcy do 2 lat. W skrajnych przypadkach już dziś włoski kierowca za kierowanie po alkoholu może też pójść do więzienia na okres do 6 miesięcy.

W Polsce za kierowanie w stanie po użyciu alkoholu (0,2-0,5 promila – to poziom "upojenia" dopuszczalny u włoskich kierowców) grozi od 6 miesięcy do 3 lat zakazu prowadzenia pojazdów, miesiąc aresztu i do 30 tys. zł grzywny. Za kierowanie w stanie nietrzeźwości (powyżej 0,5 promila) w Polsce grozi kierowcom do 15 lat zakazu prowadzenia pojazdów, grzywna do 60 tys. zł, do 3 lat więzienia, a w skrajnych przypadkach dodatkowo grzywna do 100 tys. zł albo konfiskata pojazdu.

Uważaj, nie muszą mieć radaru...

Zdroworozsądkowe podejście mówiące, że czasem nie jest potrzebny legalizowany sprzęt pomiarowy, aby ukarać kierowcę, spotykane jest w wielu krajach Europy Zachodniej. Przykładowo w Austrii przeszkolony policjant może "na oko" określić prędkość, z jaką porusza się pojazd – i ukarać kierowcę mandatem. Oczywiście, dotyczy to wykroczeń, które są ewidentne – w każdym razie brak sprzętu pomiarowego w ręku policjanta nie musi być dla niego przeszkodą. Niektórzy funkcjonariusze mają ukończone szkolenia i odpowiednie certyfikaty (np. pozwalające "na oko" określać prędkość pojazdów), z którymi lepiej nie dyskutować.