Logo

Rowerzysta kopnął dziecko, bo stało mu na drodze. Zapadł wyrok w głośnej sprawie

Do zdarzenia doszło w rezerwacie przyrody Baraque Michel niedaleko Verviers w Belgii, w Boże Narodzenie 2020 r. Kamera zarejestrowała, jak rowerzysta próbuje przejechać obok spacerującej pięcioletniej dziewczynki. W trakcie manewru jego kolano zahacza o dziecko, które przewraca się na śniegu. Rowerzysta nie zatrzymuje się i odjeżdża.
Nagranie szybko trafiło do mediów społecznościowych i stało się wiralem. Wzbudziło ogromne emocje i wywołało falę komentarzy.

Rowerzysta, który kopnął dziecko, nie czuje się winny

Rowerzysta, znany publicznie jako Jacques, 66-letni emerytowany ogrodnik to prezes lokalnego klubu kolarskiego. Twierdzi, że nie miał złych intencji.

Poznaj kontekst z AI

Jakie były okoliczności zdarzenia z rowerzystą?
Co postanowił sąd w sprawie rowerzysty?
Dlaczego rowerzysta pozwał ojca dziewczynki?
Jakie odszkodowanie otrzymał rowerzysta w pierwszej instancji?

Nie zrobiłem nic złego. Dzwoniłem kilka razy dzwonkiem

– tłumaczył Davenne w rozmowie z „Mail”. Jego zdaniem osoby idące ścieżką, w tym dziecko, mogły ustąpić mu drogi.
Po nagłośnieniu sprawy Davenne zgłosił się na policję. Według doniesień, skontaktował się także z rodziną dziewczynki, ale nie przeprosił za incydent. Przez swojego prawnika zapewniał, że nie chciał uderzyć dziecka i początkowo nie był świadomy, że dziewczynka upadła.
Rowerzysta został oskarżony o nieumyślne spowodowanie obrażeń dziecka w wyniku zaniedbania. Sąd uznał, że medialny rozgłos i krytyka w internecie były wystarczającą karą – nie nałożono na niego żadnej dodatkowej sankcji.

Rowerzysta pozwał ojca dziewczynki

To jednak nie zakończyło sprawy. Jacques Davenne pozwał ojca dziewczynki, Patricka Mpasę, twierdząc, że przez rozgłos wokół nagrania bał się wychodzić z domu. W pierwszej instancji wygrał i otrzymał odszkodowanie w wysokości 4,5 tys. euro.
Ojciec dziewczynki złożył apelację i ostatecznie to on wygrał sprawę. Davenne nie kryje rozczarowania wynikiem i zapowiada możliwość podjęcia kolejnych kroków prawnych.

Znajomi mnie rozpoznali, ciągle pytali, co się stało, tłumaczyłem im, że to był wypadek, zwykły pech. Ale sytuacja szybko wymknęła się spod kontroli, nawet po rozmowie z ojcem dziewczynki. Sugerowałem, żebyśmy dali sobie spokój, bo nic wielkiego się nie stało. Jednak w sprawę włączyła się policja, trafiłem nawet do aresztu na początku śledztwa

– wspomina.
Rowerzysta wciąż czuje się poszkodowany. Zapowiada, że będzie odwoływał się od decyzji sądu.
Posłuchaj artykułu
Posłuchaj artykułu
Przeczytaj skrót artykułu
Zapytaj Onet Czat z AI
Poznaj funkcje AI
AI assistant icon for Onet Chat

To jest materiał Premium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytaj słuchaj skracaj

Dołącz do premium
Skrót artykułu