Ataki dronów przeprowadzone przez Ukrainę na rosyjskie rafinerie ropy naftowej zmniejszyły zdolność Rosji do produkcji benzyny – według stanu na koniec marca – o ok. 14 proc. Rząd rosyjski wprowadził ograniczenia w eksporcie tego paliwa, ale to nie wystarcza, by nadążyć za popytem rosnącym o tej porze roku. Jak donosi Reuters, rozważane jest obniżenie norm środowiskowych dla paliw, aby umożliwić produkcję i wykorzystanie benzyny o niższej jakości. Lektura rosyjskiej prasy wskazuje jednak na to, że problem z brakiem składników do produkcji benzyny ma też drugie dno.
Źródło zbiorcze dla obrazków importowanych w ramach Onet Editorial Workflow
Stacja benzynowa w Moskwie, 2023
W Rosji brakuje substancji potrzebnych do produkcji benzyny wysokiej jakości
Problemem są ukraińskie ataki na rafinerie, ale też potrzeby gospodarki wojennej, która opiera się na jednym kluczowym składniku
Rozważanym rozwiązaniem problemu jest powrót do norm związanych ze składem benzyny obowiązujących przed 2016 rokiem
Rosyjski problem paliwowy ma wynikać z tego, że wśród uszkodzonych rafinerii znajdują się także te stosunkowo nowoczesne, dostosowane do produkcji benzyn najwyższej jakości, która "pasuje" także nowoczesnym samochodom spełniającym normy Euro 5 i Euro 6.
Rosyjskie rafinerie budowane były w latach 40. i 70. XX wieku, jednak większość z nich przeszła głęboką modernizację na początku XXI w. W 2016 r. Rosja była już gotowa, aby znacząco zaostrzyć normy jakościowe i środowiskowe związane z produkcją benzyn – zakazano m.in. stosowania w produkcji dodatków przeciwstukowych (zwiększających liczbę oktanową) uznanych za niebezpieczne dla zdrowia i szkodliwe dla środowiska. Ograniczono też zawartość siarki w paliwie, która nie tylko jest substancją szkodliwą dla środowiska, lecz także zabójczą dla nowoczesnych silników wyposażonych w bezpośredni wtrysk paliwa.
Po co obniżać normy środowiskowe dla paliw?
Reuters podaje, że dzięki obniżeniu norm środowiskowych obowiązujących w produkcji paliw rafinerie starszej generacji byłyby w stanie wyprodukować dodatkowe 10 proc. benzyny, co zasypałoby "dziurę" spowodowaną uszkodzeniem przez ukraińskie drony rosyjskich instalacji rafineryjnych.
Ma się rozumieć tego typu pomysły, dyskutowane m.in. w największym rosyjskim dzienniku "Kommiersant", budują w Rosji obawy. Wprawdzie na rubieżach tego kraju, a także w wielu byłych republikach radzieckich, do dziś jeżdżą samochody zasilane z powodzeniem benzyną o liczbie oktanowej 80 (i takie paliwa są w sprzedaży), jednak nie ma mowy, aby czymś takim "karmić" nowoczesne auta, których wiele przecież jeździ w dużych miastach, a szczególnie w Moskwie.
Nie ma zresztą mowy o tym, aby zmuszać właścicieli nowych samochodów do tankowania "historycznego" paliwa: raczej chodzi o to, aby wyprodukować "współczesne" wysokooktanowe paliwo z użyciem substancji alternatywnych – w tym substancji zwiększających liczbę oktanową wycofanych kilka lat temu ze względu na wysoką toksyczność.
Jak jednak donoszą źródła Reutersa, nie rozważa się zwiększenia zawartości siarki w paliwie, która naprawdę byłaby groźna dla nowoczesnych aut. Problemem są raczej dodatki przeciwstukowe, których zaczyna brakować i które trzeba czymś zastąpić. Wiele wyjaśnia artykuł opublikowany w "Kommiersant" mówiący o rosnących cenach toluenu.
Brakuje toluenu potrzebnego rafineriom, bo zużywany jest do produkcji pocisków?
Wygląda na to, że wśród rafinerii, które uległy w ostatnim czasie "wypadkom", są i te, które produkują m.in. toluen. To jeden ze skutecznych dodatków przeciwstukowych do paliwa, którego zawartość w benzynie jest jednak na tyle niewielka, że raczej nie powinno być problemów z zaspokojeniem popytu. Tymczasem jednak wiele tych samych substancji – w tym toluen – które wykorzystywane są w produkcji paliw, są potrzebne, i to w znacznie większych ilościach, w produkcji broni. Chodzi m.in. o trinitrotoluen (TNT) lepiej rozpoznawalny pod nazwą trotyl. Nie ma wątpliwości, że Rosja zużywa obecnie nieprawdopodobne ilości trotylu w produkcji amunicji. I stąd – poza oczywiście "awariami", do jakich dochodzi w rafineriach, problem z rosnącymi cenami toluenu i szalonymi pomysłami na zastąpienie tej substancji w produkcji paliwa.
Okazuje się też, że Ukraińcy naprawdę dobrze wybrali rosyjskie rafinerie przeznaczone "do odstrzału": eliminacja odpowiednich zakładów zaburza nie tylko produkcję paliw, lecz także amunicji.
Co z tą benzyną i czy rosyjscy kierowcy mają się czego bać?
Co do zasady silniki spalinowe produkowane są tak, aby były dostosowane do paliwa o ściśle określonych parametrach. Z tego względu inaczej programowane są auta przeznaczone na rynek amerykański, gdzie do benzyny dodaje się dużo (nawet 20-25 proc.) biokomponentów niż te, które produkowane są na rynek europejski. Amerykańskie samochody nie mają problemu ze spalaniem europejskiej benzyny, ale silniki aut sprzedawanych w Europie mogą ulec uszkodzeniu w wyniku zasilania ich benzyną spełniającą amerykańskie standardy – no, chyba że zostaną do niej przystosowane.
Inaczej jest z siarką – podwyższona zawartość tego składnika jest zabójcza dla wszystkich nowoczesnych silników benzynowych – niemniej rosyjskie źródła nie mówią o tym, jakoby miała ona zastąpić inne, deficytowe substancje.
Jednak majstrowanie przy recepturze benzyny, zwłaszcza jeśli chodzi o substancje podwyższające liczbę oktanową, jest potencjalnie niebezpieczne, a jego skutki nie do końca przewidywalne. Chodzi nie tylko o doraźną pracę silnika, lecz także o odkładający się w komorach spalania i kolektorach nagar. Nowoczesne paliwa spalają się bardzo "czysto", dzięki czemu wrażliwe silniki z bezpośrednim wtryskiem paliwa mogą działać bez problemu. Zastąpienie jednych dodatków przeciwstukowych innymi może nie tylko być szkodliwe dla środowiska (czym, naturalnie, mało kto w Rosji się obecnie przejmuje), lecz także prowadzić do niszczenia katalizatorów oraz głowic silników co bardziej nowoczesnych pojazdów.
Ale to nie dzieje się nigdy natychmiast – gdy raz czy drugi ktoś zatankuje kiepską benzynę, zapewne nie zauważy nawet różnicy. Z czasem jednak silnik i jego osprzęt "z nieznanych powodów" zaczyna szwankować, a wówczas pojawia się kwestia: ile zapłacę za naprawę? Rosyjskich właścicieli nowoczesnych aut dotyczy jeszcze jedna wątpliwość: "skąd wezmę części zamienne?".
Atmosfera paniki umiejętnie podgrzewana w mediach społecznościowych
Zarówno na rosyjskim Telegramie, jak i na platformie X (dawny Twitter), pojawiają się niepokojące wpisy dotyczące rosyjskiej sytuacji paliwowej publikowane zarówno w języku angielskim, jak i rosyjskim. Wypowiadają się zarówno lokalni influencerzy, jak i "mechanicy". Co ciekawe, we wpisach pojawia się tak wiele oczywistych błędów (jak choćby rozważania, jak niska jakość benzyny może zaszkodzić silnikom Diesla) czy informacje o wstrzymaniu produkcji "benzyny Euro 6", że trudno oprzeć się wrażeniu, że ktoś świadomie szerzy panikę wśród rosyjskich kierowców. Cóż... takie są prawa wojny – również informacyjnej.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.