• Volkswagen przekonuje, że hybryda plug-in to dobry pomost pomiędzy tradycyjnymi napędami spalinowymi a w pełni elektrycznymi
  • W gamie Volkswagena jest już 9 modeli hybryd plug-in. Najmniejszym z nich jest Golf i nic nie wskazuje na to, by w przyszłości pojawiły się hybrydy niższych klas
  • Zależnie od modelu można przejechać tylko na prądzie od 48 km do 72 km

Małe lotnisko nieopodal Poznania. Tak małe, że pomieści jedynie kilka niewielkich samolotów jak Cessna 152. Ten dwuosobowy samolot może pokonać na jednym tankowaniu ok. 1100 km (zasięg przy 75 proc. mocy). Stojący tuż obok niego Volkswagen Tiguan eHybrid powinien pokonać znacznie dłuższy dystans – nawet ponad 2800 km, o ile w obliczeniach uwzględnimy średnie deklarowane zużycie paliwa (1,6 l) oraz pojemność zbiornika paliwa (45 l). W praktyce, gdyby co kilkadziesiąt kilometrów podróży podłączać Tiguana do gniazdka elektrycznego, wówczas benzyna w baku powinna nam starczyć na bardzo długo. W końcu testowany Tiguan to hybryda plug-in.

Hybryda plug-in - jak jeździć oszczędnie

W istocie hybryda plug-in potrafi być zdumiewająco oszczędna, gdy regularnie ładujemy baterię (o co nietrudno podczas codziennych dojazdów do tych miejsc, gdzie ładowarek nie brakuje). Na samym prądzie powinniśmy pokonać nawet do 50 km. Wiele oczywiście zależy od techniki jazdy. Gdy jeździmy nieco bardziej dynamicznie, zużycie łatwo przekroczy 17 kWh na 100 km. Wystarczy jednak sięgnąć do układu Travel Assist i z żelazną konsekwencją stosować się do wszystkich zaleceń, by po kilkudziesięciu km jazdy osiągnąć 10 kWh na 100 km i zaledwie 2,2 l na 100 km. Trzeba także sporej cierpliwości, bo spokojna jazda nie wzbudza zrozumienia u innych kierowców, którzy gnają przed siebie znacznie szybciej i zdecydowanie bardziej nerwowo.

Teoretycznie nie trzeba nikomu niczego udowadniać. W końcu pod maską Tiguana eHybrid kryje się zespół napędowy o łącznej mocy 245 KM, co oznacza: 7,5 s sprintu do 100 km/h i 205 km/h prędkości maksymalnej. Nawet najsłabsza z dostępnych hybryd (Golf eHybrid) ma ponad 200 KM mocy. Na drugim końcu skali znajduje się zaś majestatyczny Volkswagen Touareg R o łącznej mocy aż 462 KM. Każdemu wedle potrzeb i możliwości budżetu. Najtańszą hybrydą plug-in w gamie Volkswagena jest bowiem Golf eHybrid w cenie 152 990 zł. Za potężnego Touarega R przyjdzie zapłacić co najmniej 410 tys. zł. Pomiędzy nimi jest jeszcze 7 innych modeli (Golf GTE, Passat GTE, Passat Variant GTE, Arteon eHybrid, Arteon Shooting Brake eHybrid, Tiguan eHybrid oraz Touareg eHybrid).

Benzynowe 1.4 TSI to standard

Niemal we wszystkich hybrydach plug-in Volkswagena króluje jeden silnik spalinowy (1,4 TSI o mocy 150-156 KM) i jeden elektryczny (najczęściej stosowana wersja o mocy 115 KM). Do tego jeden akumulator o pojemności 10,4 kWh, który naładujemy do pełna w ciągu ok. 3,4 h (o ile możemy skorzystać z Wallboxa). W praktyce oznacza to ładowanie w pracy lub w domu, bo trudno liczyć na tak długie przerwy w trakcie dłuższej podróży.

Nie jest tajemnicą, że w Volkswagenie mocno liczą na to, że to hybryda plug-in trafi do garażu statystycznego Kowalskiego, a także do firm z flotami różnej wielkości. Oczywiście, nikt się nie łudzi, że zelektryfikowane modele błyskawicznie wyprą tradycyjne spalinowe. Według firmowych prognoz to hybrydy plug-in znacząco uszczuplą udział diesli. Oczywiście sam diesel tak łatwo nie zniknie z rynku, gdyż w przypadku kierowców pokonujących duże dystanse jest on wciąż najlepszym źródłem napędu. Jednak wszędzie tam, gdzie kierowcy mają do pokonania krótkie odległości, to elektryki oraz hybrydy plug-in stają się ciekawą propozycją. Nietrudno przy tym zgadnąć, że firmowe analizy koncernu wskazują na wiele korzyści z przesiadki na PHEV (na szczęście wśród przedstawicieli marki próżno szukać twardogłowych zwolenników tyko jednego słusznego kursu). Oczywiście to wciąż pole do dyskusji, gdyż póki co koniec tradycyjnych wersji spalinowych to wciąż odległa przyszłość, do której w Europie konsekwentnie zmierzamy.