Czy warto skorzystać teraz z tych okazji? Warto, jeśli nie stracimy głowy i będziemy pamiętać, że reklamowane zniżki i rabaty to narzędzia marketingowe i należy podchodzić do nich ostrożnie. Przykład? Jeśli widzimy w reklamie, że jakaś marka czy diler oferuje zniżki do 35 proc. na samochody, to w rzeczywistości tak wysoka zniżka dotyczy tylko najdroższego modelu z maksymalnym wyposażeniem. Inne modele będą oferowane ze zniżkami kilku- lub co najwyżej kilkunastoprocentowymi.

Wyprzedaże aut – o ile taniej?

Niezależnie od marki można przyjąć, że auta miejskie na jesiennej wyprzedaży rocznika 2020 oferowane są ze zniżką 3-5 tys. zł. Procentowo zwykle rabaty na takie auta nie przekraczają 7-8 proc., w szczególnych przypadkach mogą osiągnąć 10 proc.

Podobnie jest z autami kompaktowymi – tu możemy liczyć na zniżki do 10 proc., ale w złotówkach będą one wyższe niż w autach miejskich, bo liczone są od wyższej ceny. Np. Ford oferuje na wyprzedaży Fiestę Connected z upustem 5900 zł, a na większego Focusa Trend daje rabat 10 600 zł. Na droższe wersje Focusa możemy uzyskać jeszcze większe zniżki, np. na Titanium i Active – 15 600 zł. Rekordzistą jest Kuga Titanium, który staniał z 123 do 109 tys. zł (rabat i korzyści dla klienta wynoszą w tym przypadku 25 tys. zł!).

Podobne wysokości rabatów oferuje Hyundai – nowego i10 kupimy teraz o 4 tys. zł taniej, a w przypadku SUV-a Tucson – zaoszczędzimy aż 14 tys. zł.

Bardzo aktywna w wyprzedażach jest Toyota. Na malutkie Aygo oferuje rabat w wysokości do 5910 zł, stary model Yarisa kupimy o 6 tys. zł taniej, a nowego – z upustem do 6200 zł. Rabat na Corollę hatchback może dojść do 18 200 zł, na C-HR-a – do 13 200 zł, a najwięcej mogą zaoszczędzić klienci kupujący hybrydową limuzynę Camry – 27 200 zł. Ale i tak muszą mieć sporo pieniędzy – najtańsza wersja Camry to wydatek 121 200 zł.

Z Toyotą rywalizuje Skoda – ta firma ma najbardziej przejrzyście opracowane cenniki. Obok starej ceny (przekreślonej) mamy nową – wyprzedażową. Rzut oka wystarcza, aby zorientować się, ile możemy zaoszczędzić na każdym modelu i wersji. Np. na limuzynę Superb zniżki wynoszą od 7 do 14 tys. zł. SUV Kodiaq jest teraz tańszy o 15 500 zł, a mniejszy Karoq – o 7 tys. zł.

Na zniżki w podobnych wysokościach możemy liczyć w salonach Volkswagena i Seata. Np. Golfa kupimy teraz z upustem 6 tys. zł, Tiguana – o 15 tys. zł taniej, a T-Roca o 16 tys. zł. W salonach Seata za Leona zapłacimy 7 tys. mniej, a za Alhambrę – 12 tys. zł.

Wyprzedaże aut – rabat i korzyść dla klienta

Przymierzając się do kupna auta na wyprzedażach trzeba rozróżniać dwa używane przez sprzedawców pojęcia: rabat i korzyść dla klienta. W przypadku rabatu sprawa jest prosta – to suma, o którą zmniejszono cenę auta. Ale korzyść dla klienta zwykle jest pułapką – spora suma zawiera bowiem nie tylko rabat, ale też wartość dodatków oferowanych do auta, np. bagażnika rowerowego, felg aluminiowych lub kół zimowych, ozdobnych listew, nawigacji, rozmaitych pakietów itp. Jeśli potrzebujemy tych gadżetów – wtedy skorzystajmy, ale na pewno połowa z nich będzie dla nas nieprzydatna, więc warto tu zachować zimną krew.

Wyprzedaże aut – teraz czy później?

Czy korzystać z wyprzedaży już teraz, czy też poczekać do grudnia lub stycznia – może ceny jeszcze spadną?

Na znaczący spadek cen samochodów nowych z rocznika 2020 nie ma co liczyć. Polscy importerzy w tym roku sprzedali znacznie mniej aut niż w poprzednich latach (mniej więcej o 1/3), więc ich zyski też są mniejsze. Podobnie jest z dilerami – jadą na cienkiej marży, a sprzedaż poniżej kosztów nie wchodzi w grę. Poza tym pamiętajmy, że w tym roku na skutek różnych ograniczeń związanych z pandemią koronawirusa produkcja samochodów spadła. Oczywiście warto szukać okazji, szczególnie jeśli chcemy kupić auto z bogatym wyposażeniem. Na takie modele rabaty są teraz najwyższe.