• Volkswagen twierdzi, że teoretyczna liczba wariantów wiązek elektrycznych do Golfa to aż 425 miliardów kombinacji
  • W Seacie Ateca montowane są wiązki o łącznej długości ponad 2,2 km (łącznie 1350 przewodów).
  • Jeden przewód sygnałowy składa się z 7 żył oraz izolacji. Całość ma grubość 1 mm, czyli tyle ile ma wiązka 14 ludzkich włosów.

Postęp w motoryzacyjnej technice można liczyć długością i ilością przewodów położonych w kabinie i różnych zakamarkach nadwozia. Niemal 40 lat temu w Volkswagenie Golfie pierwszej generacji zamocowano łącznie 191 przewodów o łącznej długości 214 metrów. W aktualnej wersji Golfa ze średnim wyposażeniem długość okablowania to już niemal 1,6 km! Jeszcze więcej znajdziemy w Seacie Ateca. Hiszpanie chwalą się, że w każdym egzemplarzu montują wiązki o łącznej długości ponad 2,2 km (łącznie 1350 przewodów). To niemal tyle, ile mierzy typowy pas startowy lotniska.

Ponad 400 miliardów kombinacji

Długość przewodów to nie wszystko. Prawdziwym wyzwaniem staje się także mnogość wariantów wiązek elektrycznych. Wiele bowiem zależy od tego jak zostanie wyposażony samochód. Wpływ na to jaki rodzaj okablowania pojawi się w aucie mają takie dodatki, jak: wszelkie systemy wspomagające kierowcę, elektryczne szyby i lusterka, sprzęt audio, nawigacja, szyberdach, kamera cofania, podgrzewane fotele i inne detale, np. gniazda USB czy dodatkowe lampki.

Volkswagen twierdzi, że teoretyczna liczba wariantów wiązek elektrycznych do Golfa to aż 425 miliardów kombinacji! W praktyce zatem trzeba liczyć się z tym, że zależnie od wybranej konfiguracji może powstać model z wiązką wykonaną tylko raz w całej historii danego modelu samochodu. To także ogromne wyzwanie dla inżynierów. By zaprojektować ułożenie wszystkich przewodów w nadwoziu i opracować odpowiednie zasilanie oraz przetestować współpracę modułów bez żadnych zakłóceń potrzeba nawet trzech lat pracy. Tyle czasu potrzebował zespół dwudziestu inżynierów Seata w przypadku modelu Ateca.

Ciekawie wyglądają same testy. Zanim jeszcze powstanie jeżdżący prototyp projektanci sprawdzają działanie całego układu elektrycznego w laboratoriach. Zamiast karoserii wykorzystuje się ogromną tablicę z doczepionymi wiązkami i poszczególnymi podzespołami wymagającymi zasilania. Wówczas można szybko wychwycić czy pompa paliwa nie powoduje zakłóceń w radiu, podgrzewacz nie obciąża zanadto instalacji, a sterowniki szyb nie wpływają na pracę komputera. Przykłady wzajemnego zakłócania można mnożyć.

4 cm i 200 kabli

Pedro Manonalles z Centrum Technicznego SEAT-a wyjaśnia, że większość przewodów w samochodzie jest skoncentrowana w jednym miejscu – na obszarze całej deski rozdzielczej. W modelu Ateca zgrupowano łącznie ponad 200 różnych kabli, które tworzą wiązki o grubości ponad 4 cm. A 4 cm to już całkiem sporo, zważywszy na to, że wiele przewodów obecnie stosowanych w autach ma już zmniejszony przekrój do 0,13 mm2.

Melanie Sohnemann, odpowiedzialna w Volkswagenie za sieci elektryczne i komponenty, twierdzi, że prawdziwym wyzwaniem staje się dobór takich materiałów i komponentów, by zaoszczędzić na wadze. Inżynier wyjaśnia, że wystarczyło tylko zastosować nowy rodzaj stopu i zmniejszyć przekrój przewodów 0,35 mm2 - do 0,13 mm2 - by zyskać ok. pół kilograma mniej (całe okablowanie w przypadku modelu Ateca waży ponad 40 kg). Oczywiście rodzi to obawy, czy przypadkiem oszczędności na kablach nie wpłyną na późniejsze problemy podczas eksploatacji.

1 mm i 7 żył

Obecnie stosowane przewody mają już tak niewielki przekrój, że porównuje się je do ludzkich włosów. Jeden przewód sygnałowy stosowany w grupie Volkswagena składa się z siedmiu żył oraz izolacji. Całość ma grubość 1 mm, czyli tyle ile liczy mierzy wiązka czternastu ludzkich włosów. Na tym nie koniec porównań do człowieka.

Pedro Manonalles z Seata opisuje samochodowe obwody złożone z różnych kabli jako układ współdziałający tak jak tętnice, żyły i naczynia krwionośne: „Przekładają się w samochodzie na poprawne działanie niemal wszystkich mechanizmów oraz przepływ prądu z jednego punktu do drugiego, podobnie jak krew płynąca przez organizm człowieka”.

Oczywiście przepływ prądu i wymiana informacji powinna odbywać się bez zakłóceń. Inaczej czeka nas prawdziwa choinka na desce rozdzielczej (szczególnie w starszych modelach) albo zalew komunikatów o awariach. Ale to już temat na zupełnie osobną historię.