W skrócie

Kiedy do warsztatu trafia auto, które przegrzewa się z bliżej nieokreślonej przyczyny, mechanicy zacierają ręce. W takiej sytuacji da się zwykle klienta naciągnąć na wymianę uszczelki pod głowicą oraz remont samej głowicy (kosztuje to nawet kilka tys. złotych!), a przynajmniej na nową dmuchawę, termostat czy pompę wody.

Słabo działająca klimatyzacja? To też doskonała okazja do tego, żeby puścić klienta z torbami. Oczywiście, bardzo często przyczyny takich objawów rzeczywiście są poważne, ale nie zawsze!

Foto: ACZ / Auto Świat
Pod przykryciem – żeby dostać się do chłodnicy, zwykle wystarczy zdjąć atrapę lub osłony

Brud na chłodnicy nie zawsze od razu widać

Przed wizytą w warsztacie warto dokładnie... przyjrzeć się chłodnicy. I to wcale nie pod kątem ewentualnych wycieków czy uszkodzeń – należy upewnić się, że chłodnica nie jest po prostu brudna.

Uwaga! Nie każdy brud widać już na pierwszy rzut oka – czasem powierzchnia wymiennika wydaje się względnie czysta, a mimo to zaschniętym błotem lub pozostałościami insektów mogą być pozatykane przestrzenie między blaszkami i rurkami. Wtedy powietrze dociera tylko do przedniej części chłodnicy, zamiast ją opływać, i skuteczność chłodzenia drastycznie spada.

Foto: ACZ / Auto Świat
Zalepiony brudem wymiennik ciepła po prostu nie ma prawa działać. Staranne mycie pomaga!

W autach wyposażonych w klimatyzację problem jest jeszcze większy. Chłodnicę (skraplacz) tego układu z reguły montuje się przed chłodnicą silnika, czasem nawet elementy te są połączone w jeden nierozbieralny moduł. Jeśli brud oblepi skraplacz, to chłodnica silnika zostanie niemal pozbawiona dopływu schładzającego ją powietrza, nawet jeśli jej wentylator działa na pełnych obrotach.

Schłodzenie silnika utrudnia ponadto to, że im intensywniej działa klimatyzacja, tym skraplacz staje się bardziej gorący. Najlepszym sposobem na usunięcie brudu z chłodnic jest użycie myjki ciśnieniowej, tyle że to wcale nie takie łatwe, jak mogłoby się wydawać.

Chłodnicę myj tak, żeby nie zepsuć

W większości aut, żeby uzyskać dostęp do chłodnic, trzeba najpierw zdjąć plastikowe osłony. Później należy uważać, żeby strumień wody nie uszkodził elektronicznych elementów czy nawet samej chłodnicy – w nowych pojazdach skraplacze klimatyzacji są wykonane z tak delikatnych materiałów, że zbyt silny strumień wody może pozaginać lub wyrwać np. blaszki radiatora.