• Na publicznych drogach w Barcelonie Seat wspólnie z Telefonica prowadzi testy sieci 5G oraz łączności samochodu z infrastrukturą drogową
  • Seat twierdzi, że jako pierwszy na świecie umożliwia oglądanie filmów z internetu w jakości 4K (poprzez nową platformę Qualcomm)
  • Samochód z dużym wyprzedzeniem wykryje pieszych czy rowerzystów wkraczających na jezdnię

Przed nami kolejny etap technologicznej ewolucji albo rewolucji (jak kto woli). Świat bowiem intensywnie przygotowuje się na upowszechnienie telefonii komórkowej piątej generacji. Innymi słowy sieci 5G, która w porównaniu z obecnie dostępnymi będzie znacznie szybsza – i to wielokrotnie. Dla przeciętnego śmiertelnika oznacza to tyle, że w samochodzie czy w telefonie będzie mieć internet porównywalny pod względem możliwości z tym co zapewniają nowoczesne łącza światłowodowe.

Szybki internet – potrzeby czy też zbędny?

Oczywiście pojawia się zasadne pytanie – po co w samochodzie tak szybki internet. Aby przekonać się (lub wręcz przeciwnie) do nowej technologii odbyłem próbną jazdę prototypowym egzemplarzem Seata Ateca wyposażonym w łączność 5G. Przejażdżkę odbyłem w normalnym ruchu drogowym – Hiszpanie testują bowiem nową sieć na niewielkim obszarze miasta nieopodal słynnego centrum kongresowego. Na potrzeby testów do internetu podłączyli nie tylko samochody, ale także rowery i drogową infrastrukturę (m.in. specjalne kamery przy przejściach dla pieszych).

Przejażdżkę zaczynamy od.… rozrywki. Na tablecie mogę bowiem obejrzeć film w jakości wyższej niż w domu – 4K. Sam film nie jest jednak zapisany w pamięci urządzenia mobilnego, tylko dostępny dzięki połączeniu internetowemu. O ile jakość jest imponująca, to jednak muszę przyznać, że na tablecie w zupełności wystarczy skromniejsze Full HD. Co ważne, podczas jazdy nic przerywa transmisji, więc oglądanie filmu jest czystą przyjemnością o ile jedziemy z prędkością dozwoloną w mieście, czyli ok 50 km/h. Na pytanie czy na równie dobrą jakość będę mógł liczyć podczas jazdy z maksymalną dozwoloną prędkością po trasie ekspresowej czy autostradzie niestety nie uzyskałem odpowiedzi. Seat bowiem takich testów na razie nie prowadził.

Zamiast trójkąta ostrzegawczego…

Oczywiście rozrywka to nie wszystko. Pora na wykorzystanie sieci 5G na potrzeby kierowcy. W przypadku testów Seata oznacza to ostrzeganie o różnych zagrożeniach. Zanim jeszcze dojrzeliśmy za rogiem uszkodzony samochód, to odpowiednie ostrzeżenie o zagrożeniu pojawiło się na wyświetlaczu. Arona zajmująca jeden pas ruchu wysyłała poprzez internet (komunikacja Car2Car) odpowiednie ostrzeżenie do pojazdów w pobliżu. Na tym jednak nie koniec komunikatów dla kierowcy.

Podobne ostrzeżenie otrzymaliśmy podczas zbliżania się do przejścia dla pieszych ulokowanego za zakrętem. O pieszym wkraczającym na jezdnię poinformowała bowiem kamera ulokowana na słupie sygnalizacji. Kierowca miał zatem czas, by zwolnić i spokojnie się rozejrzeć. Tak samo zareagował, gdy pojawiło się kolejne ostrzeżenie – o rowerzyście wkraczającym na jezdnię. Stosowny komunikat został wysłany bezpośrednio z roweru wyposażonego w moduł lokalizacji o bardzo wysokiej wydajności. Łatwo sobie wyobrazić, że odpowiednie moduły, będzie mieć w przyszłości każdy cyklista jakiego napotkamy na drodze.

Jest dobrze, więc o co chodzi…

Choć trudno kwestionować sens ostrzegania kierowcy poprzez internet 5G, by zmniejszyć ryzyko kolizji z najmniej chronionymi uczestnikami ruchu drogowego, to jednak nie sposób kryć… niewielkiego sceptycyzmu. Otwartą kwestią pozostaje bowiem częstotliwość ostrzegania. Jeśli bowiem podczas miejskiej przejażdżki będziemy wręcz bombardowani alarmami, to wówczas łatwo o jedno zachowanie – stopniowe ignorowanie ostrzeżeń (o ile nie da się ich wyłączyć). Przed inżynierami zatem nie lada zadanie – jak pogodzić kwestię wspomagania kierowcy w celu poprawy bezpieczeństwa z jednoczesnym uniknięciem wzbudzania irytacji z powodu zbyt częstych alertów.

Jednego jestem pewien – dodatkowe ostrzeżenia o zagrożeniach na drodze bardzo przydadzą się na co dzień. Jednocześnie obawiam się jeszcze jednego zagrożenia – zapomnimy o naturalnym ograniczonym zaufaniu, co w przyszłości może się źle skończyć, gdy będziemy polegać tylko na technice a nie na własnej wzmożonej uwadze.