Za mało basów z fabrycznych głośników? Problem znany z wielu samochodów. A rozwiązanie? Niby proste: dołożyć subwoofer. Ale nie zawsze jest to łatwa i tania operacja. W przypadku nowego Seata Leon inwestycja nie jest bardzo droga. Za opcjonalny zestaw 10 głośników z subwooferem zapłacisz 1150 zł. A jak brzmi system głośników za dopłatą? Sprawdziliśmy w nowym Leonie SC FR.

W Leonie zaprojektowano subwoofer tak, by nie oznaczał żadnych wyrzeczeń w funkcjonalności samochodu. Inżynierowie Seata skopiowali stare rozwiązanie Pioneera: subwoofer wpasowany w koło zapasowe. I to dojazdowe koło zapasowe. Wnęka jest na tyle pojemna, że udało się zmieścić lekki plastikowy subwoofer z wentylowaną obudową (najprawdopodobniej bass refleks). A w obudowie przyzwoity 16 cm głośnik. Całość firmuje mało znana firma Sonavox, która dostarcza sprzęt bezpośrednio do fabryk Seata.

Subwoofer nie jest aktywny: wymaga osobnego zasilania. Niestety nie udało nam się znaleźć wzmacniacza. Nie demontowaliśmy wnętrza samochodu, niemniej trop prowadzi do miejsca pod tylną kanapą, pod którą widoczne są fragmenty wiązki. To jednak przypuszczenia, gdyż w oficjalnych dostępnych schematach nie ma informacji o oddzielnej końcówce mocy w tylnej części samochodu.

Niezależnie jednak od dywagacji na temat wzmacniacza, jedno trzeba przyznać: subwoofer wyraźnie poprawia brzmienie. Nawet przy neutralnym ustawieniu poziomu głośności subwoofera zapewnia sporo mocnych basów. Więcej niż w systemie Cantona instalowanym w nowej Octavii. Zależnie od nagrań jak i ich jakości (szczególnie gdy słuchacz plików MP3) subwoofer świetnie uzupełnia pozostałe głośniki w kabinie albo wręcz dominuje. Niekiedy wymyka się spod kontroli. Wówczas usłyszysz przykre dla uszu buczenie. Na szczęście to rzadkie zjawisko.

Aż trudno uwierzyć, że to tylko fabryczny subwoofer. Gra na tyle dosadnie, że nie trzeba myśleć o inwestycji w tradycyjną dużą skrzynkę. Oczywiście jeśli masz audiofilskie wymagania trzeba pomyśleć o wymianie wszystkich głośników. Niemniej dla przeważającej większości użytkowników subwoofer w Seacie w zupełności wystarczy. Sprawdzi się podczas słuchania różnych gatunków muzyki. Nawet wymagające nagrania ze sztucznie wygenerowanym bitem o niższej częstotliwości (np. muzyka elektroniczna, techno i pokrewne) nie stanowią większego problemu dla fabrycznego nagłośnienia. Czasami nie trudno o wrażenie, że słychać potężny niski bas, jakby w bagażniku była zainstalowana duża skrzynia 30 cm. Co ważne, brzmienie jest na tyle żywe i dynamiczne, że trudno będzie narzekać. Chyba, że siedzisz z tyłu i nie cierpisz zbyt dużej dawki basów. Tyle, że wówczas żaden subwoofer nie będzie mile widziany.