Samochodem, który zmotoryzował Polskę, był Maluch, czyli Fiat 126p, ale prawdziwy boom samochodowy nastąpił w latach 90. XX wieku wraz z importem używanych aut z Zachodu – sedanów, hatchbacków i kombi. Jednak większość kierowców, których na to stać, kupuje nowe samochody. Teraz najchętniej auta kompaktowe lub SUV-y, te ostatnie z tendencją rosnącą. Dość stwierdzić, że w globalnej sprzedaży Volkswagena Tiguan wyprzedził Golfa. W Audi jest podobnie, limuzyny i kombi są zastępowane modelami z rodziny Q, szczególnie dużą popularnością – także w naszym kraju – cieszy się Q5.

Audi Q4 e-tron i Volkswagen ID.4 -odpowiedź na zaostrzone normy

Jak to jednak w życiu bywa, ledwie przyzwyczailiśmy się do jednego, już do drzwi puka nowe. W czasach zaostrzania przepisów dotyczących spalin i kar za przekroczenie limitów emisji dwutlenku węgla, ważnych w Unii Europejskiej od 2020 roku, ukochane SUV-y z silnikami spalinowymi staną się naprawdę drogie. Mowa tu o ok. 4000 euro od auta. Producenci samochodów starają się przygotować do zmieniających się warunków. I tak, koncern Volkswagena opracował nową platformę MEB, która ma sprawić, że wielkoseryjna produkcja pojazdów elektrycznych stanie się opłacalna. Także ceny akumulatorów mają tendencję spadkową. Znawcy tematu mówią, że w możliwej do przewidzenia przyszłości 1 kWh baterii ma kosztować mniej niż 100 euro. W rezultacie auta elektryczne stałyby się tańsze od samochodów z napędem spalinowym.

I tu dochodzimy do duetu SUV-ów z Grupy Volkswagena – ID.4 i Q4 e-tron – który w przyszłości ma zastąpić tradycyjne auta spalinowe. Oba modele nie różnią się pod względem technicznym. Bazują na przedłużonej platformie ID.3, zaprezentowanego na wrześniowym salonie samochodowym we Frankfurcie. Ich długość to ok. 4,5 m. Ponieważ akumulator schowano w podłodze, a umieszczone przy przedniej i tylnej osi silniki są niewiele większe od miski zupy, miejsca we wnętrzu jest tyle, ile w większych modelach. Volkswagen ID.4 będzie przestronniejszy od Touarega, a kabina Q4 – prawie tak pojemna, jak w Q7. Oba elektryczne SUV-y zostaną zaoferowane w klasycznej wersji nadwoziowej dla 5 lub 7 osób, a także w usportowionej odmianie, takiej jak ostatnio oficjalnie potwierdzone Q4 Sportback.

Audi Q4 e-tron i Volkswagen ID.4 – modele studyjne już widzieliśmy

Design seryjnych modeli też już przestał być wielką tajemnicą, odkąd Audi na tegorocznym salonie genewskim pokazało model studyjny Q4 e-tron, który – jak to ten producent ma ostatnio w zwyczaju – miał nadwozie bardzo zbliżone do seryjnego, tylko skromnie upiększone salonowymi gadżetami. Q4 jako pierwszy samochód na świecie ma być dostępne z dowolnie skonfigurowaną grafiką świateł do jazdy dziennej. W niedalekiej przyszłości auta nie będą się już wyróżniać oryginalnymi wzorami felgi czy spektakularnymi spoilerami, tylko rysunkiem świateł – taka indywidualizacja czasów cyfryzacji…

W przypadku wyglądu ID.4 Volkswagen również już wiele zdradził. We wrześniu na salonie frankfurckim w centrum zainteresowania znajdowało się co prawda kompaktowe ID.3, ale na stoisku znalazł się także ledwo zamaskowany SUV, który wiosną przyszłego roku ma być pokazany w wersji produkcyjnej, a jesienią – wejść do sprzedaży. Także inne marki w grupie zaoferują pokrewne SUV-y – Škoda na pewno, Seat raczej też. Poza tym Ford kupił rozwiązania techniczne do modelu, który będzie sprzedawał w Europie. Technika jest we wszystkich modelach ta sama – Volkswagen wyszedł ze słusznego założenia, że trzeba jak najmniejszym kosztem zaspokoić potrzeby jak najszerszej grupy odbiorców.

Audi Q4 e-tron i Volkswagen ID.4 – zasięgi dostosowane do potrzeb użytkowników

Zarówno ID.4, jak i Q4 e-tron będą dostępne z akumulatorami w trzech rozmiarach. Najmniejszy i najtańszy – 45 kWh – zapewni zasięg do 330 km. Większy – i ten będzie pewnie wybierany najczęściej – o pojemności 58 kWh, wystarczy na przejechanie 420 km na jednym ładowaniu. Topowy wariant 80-kilowatogodzinny będzie przeznaczony do wersji z seryjnym napędem na cztery koła. Jego maksymalny zasięg to 550 km.

Kabiny nowych SUV-ów nie tylko zapewniają dużo przestrzeni dla podróżnych, są także w pełni cyfrowe. Ponieważ podzespoły klimatyzacji mogą powędrować pod przednią maskę (gdzie nie będzie już zespołu napędowego z silnikiem spalinowym – napęd elektryczny jest o wiele mniejszy), w kokpicie zrobiło się dużo miejsca. Zmieści się w nim także obszerny wyświetlacz head-up, który pokazuje m.in. wirtualne wskazówki nawigacji bezpośrednio na drodze. To się nazywa samochodowa technika przyszłości.

Nie wszyscy polubią te SUV-y, jednak nawet tych, którzy pokonują długie dystanse, powinien zadowolić możliwy zasięg. Dodatkowymi atutami są przestronność wnętrza i nowatorska technika kokpitu.