• Bacalar inicjuje nową serię niezwykłych projektów specjalnych realizowanych przez Mullinera – słynny zakład karoseryjny, który od blisko 100 lat ściśle współpracuje z Bentleyem
  • Nazwa Bacalar jest inspirowana jeziorem na półwyspie Yucatan w Meksyku
  • Cena, podobnie jak osiągi i tożsamość 12 nabywców, nie zostały podana do wiadomości publicznej, ale może przekraczać milion euro

Bentley Mulliner Bacalar – już sama nazwa brzmi ekskluzywnie i egzotycznie! To niezwykle luksusowe i limitowane do 12 egzemplarzy, dwumiejscowe cabrio (a właściwie to „speedster”), bazujące technicznie na modelu Continental GT Convertible. Stylistycznie nawiązuje jednak do zaprezentowanego w zeszłym roku spektakularnego konceptu EXP 100 GT. Jedyny element karoserii wspólny z seryjnym Continentalem GTC to… klamka. Ci, którzy są uprawnieni, by za nią pociągnąć, wchodzą do świata luksusu jeszcze bardziej wyrafinowanego, niż oferują go „zwykłe” Bentleye.

Bacalar jest bowiem rzemieślniczym dziełem Mullinera – specjalnej dywizji Bentleya dedykowanej najbardziej ekskluzywnym projektom. Niegdyś Mulliner był niezależnym przedsiębiorstwem, którego korzenie sięgają aż XVI wieku. Firma specjalizowała się w szyciu siodeł, od 1760 r. też w budowaniu dyliżansów dla poczty brytyjskiej, wykonywała także luksusowe karety i powozy konne na zamówienie, natomiast w latach 20. XX wieku nawiązała współpracę z Bentleyem, stając się jednym z najbardziej cenionych twórców nadwozi samochodowych.

Wraz z Bacalarem Mulliner wraca jako kreator absolutnie wyjątkowych karoserii samochodowych i wykończeń, robionych ściśle według życzeń klienta. Inne działy Mullinera zajmują się też odbudową klasycznych aut (Mulliner Classic) i indywidualnymi dodatkami do seryjnych modeli (Mulliner Collections). Twórcy Bacalara podkreślają, że wszystkie materiały zostały pozyskane z poszanowaniem dla środowiska naturalnego, natomiast sam zakład Bentleya pracuje w sposób neutralny pod względem emisji CO2.

Bentley Mulliner Bacalar – drewno, które przeleżało 5000 lat w torfowiskach

Fotele premierowego egzemplarza obszyto skórą z bieługi oraz wełną, porównywalną z tą stosowaną w najlepszych garniturach. Klienci nawet mogą modyfikować skład i charakter tej tkaniny. Forniry w kokpicie zostały wykonane z tzw. Riverwood czyli drzew, które spędziły podobno nawet 5000 lat w torfowiskach, jeziorach i rzekach Anglii Wschodniej (nie jesteśmy specjalistami od drewna, ale polskie określenie to prawdopodobnie „czarny dąb”). Nabrały dzięki temu głębokiej, naturalnej czarnej barwy i niesamowitego charakteru, a następnie zostały osuszone. W obliczu tego tylna klapa z aluminium czy błotniki oraz drzwi z włókna węglowego wydają się czymś niemal przyziemnym.

Pod pokrywą za przednimi fotelami, zamiast dodatkowych dwóch miejsc jak w zwykłym Continentalu GTC, znalazł się schowek na bagaż. Jest on oczywiście równie wyszukany jak sam samochód. Właściciel Bacalara otrzymuje walizki od Schedoniego – włoskiego zakładu rzemieślniczego ze 140-letnią tradycją. Są one zrobione na miarę wnęki i dopasowane do kolorystyki auta, bowiem każdy z 12 egzemplarzy będzie indywidualnie konfigurowany przez właściciela.

Żółty kolor nadowozia może szokować w Bentleyu, ale jeszcze bardziej zaskakujący jest skład tego lakieru (i teraz prosimy o skupienie): zawiera on pigment z ditlenkiem krzemu, który powstał przy użyciu popiołu z łusek ryżowych. Korzyści tego zawiłego ekoprocesu: zerowaste'owe wykorzystanie odpadów z plantacji ryżu oraz efekt zmiany odcieniu lakieru w zależności od kąta padania światła.

Bentley Mulliner Bacalar – silnik cudowny, lecz już nie tak ekologiczny

Pod maską pracuje za to pierwszy wróg ekologii: 6-litrowy silnik z dwunastoma cylindrami w układzie W i podwójnym doładowaniem. Ten potwór o najlepszych manierach rozwija maksymalnie 659 KM i 900 Nm. Napęd trafia za pośrednictwem ośmiostopniowej przekładni dwusprzęgłowej na 4 koła. Układ pneumatycznego zawieszenia ma adaptacyjne stabilizatory działające w sieci 48-woltowej, dzięki czemu są w stanie błyskawicznie reagować. Osiągi Bacalara, podobnie jak jego cena i tożsamość wszystkich 12 nabywców pozostają tajemnicą.

Nazwa Bacalar nawiązuje do jeziora Laguna Bacalar na półwyspie Yucatan w Meksyku. Ponoć tamtejsze widoki są wyjątkowo urokliwe. Jest to kontynuacja strategii Bentleya nazywania nowych modeli na cześć zjawiskowych zakątków świata – podobnie poczyniono z Bentaygą w 2015 r. Jak jednak podają internetowe serwisy pogodowe, nad jeziorem Bacalar średnio w ciągu roku aż 110 dni jest deszczowych. W obliczu tego, że Bentley Mulliner Bacalar nie ma dachu to dość zaskakujące...