• Brabus rozwiercił seryjny silnik 4.0 V8 od AMG do 4,4 l i wymienił wiele elementów na nowe
  • Producent deklaruje emisję CO2 wynoszącą 330 g/km w cyklu mieszanym to nawet mniej niż w seryjnym AMG G 63, który wypluwa z siebie średnio 373 g/km
  • Cena to ponad pół miliona euro. Brabus deklaruje, że powstanie zaledwie 25 sztuk Klasy G na sterydach. Produkcja potrwa do końca 2022 r.
  • Więcej takich tekstów znajdziesz na stronie głównej Onet.pl

Choć sama Klasa G od Mercedesa wzbudza respekt na drodze, to jednak próżno od niej oczekiwać wyjątkowych sportowych wrażeń. W końcu to ogromny "kiosk" na kołach a nie supersportowy bolid o prześwicie niższym od paczki papierosów. Trzeba jednak przyznać, że w przypadku najmocniejszej seryjnej wersji trudno narzekać na parametry. Mercedes-AMG G63 ma bowiem pod maską silnik V8 generujący 585 KM mocy i 850 Nm momentu obrotowego. Wystarczy? Nie w przypadku Brabusa!

Renomowana firma tuningowa podjęła się wyzwania poprawienia tego, co wycisnęło AMG. Samochód o masie ponad 2,5 t napędza zatem wzmocniony i powiększony silnik V8 (pojemność wzrosła z 4,0 do 4,4, l). Moc podniesiono aż do 900 KM, a moment obrotowy do 1250 Nm. Tyle wystarczy, by rozpędzić się od 0 do 100 km/h w 3,7 s! A co z prędkością maksymalną? Klasa G w wydaniu Brabusa rozpędzi się aż do 280 km/h. I to nie jest koniec jej możliwości, ale Brabus na wszelki wypadek zastosował elektroniczną blokadę.

Zmiany w silniku oznaczają nie tylko zwiększenie pojemności. Sięgnięto po kute korbowody, nowe turbosprężarki ze wzmocnionymi łożyskami i zmodyfikowany układ dolotowy. Nie zapomniano także o wymianie pomp paliwa. Pochwalono się nawet smarami i olejami, które dostarczył Motul. Przy okazji zadbano także o układ wydechowy z funkcją powrotu do domu, by nie denerwować domowników czy sąsiadów.

Nie żałowano na karbonie. Włókno węglowe trafiło nie tylko w formie elementów dekoracyjnych (szczególnie obficie w kabinie), ale także jako wykończenie nadwozia (choćby tylne drzwi). Przy okazji modyfikacji zrezygnowano z fabrycznych tarcz hamulcowych na rzecz nowych karbonowo-ceramicznych.

Nie zapomniano także o detalach. Charakterystyczne bolce do blokowania drzwi wykonano z aluminium. Progi powstały zaś ze stali nierdzewnej. Ponadto chętnie lakierowano różne elementy w kabinie ,nie żałując na dość krzykliwych barwach.

Na koniec pozostaje jeszcze jedno - cena. Brabusowi udało się przekroczyć granicę pół miliona euro, bowiem do zapłaty jest: 571 270 euro. Co więcej, to cena wyjściowa, gdyż Brabus nie wyklucza indywidualnych konfiguracji. Na dodatek lepiej nie zwlekać, gdyż powstanie tylko 25 sztuk, z których 10 będzie można odebrać jeszcze w tym roku. Kolejne już w 2022.

A co z emisją CO2? Brabus deklaruje 330 g/km w cyklu mieszanym. To nawet mniej niż w seryjnym AMG G 63, który "wypluwa" z siebie średnio 373 g na każdy pokonany kilometr.