• Najtańszy S-Max Trend z benzynowym 1,5 l kosztuje 127 350 zł. Wersja Vignale nie jest dostępna z silnikiem benzynowym
  • W przypadku napędu na cztery koła trzeba przygotować co najmniej 173 tys. zł na odmianę Titanium AWD z dieslem o mocy 190 KM.
  • Łączność z internetem ma wpłynąć na poprawę bezpieczeństwa. Ford chwali się systemem wczesnego informowania o zagrożeniach na drogach.

Pakiet zmian to według Forda udoskonalanie produktu. A takiego określenia używa koncern przy okazji debiutu dwóch odświeżonych modeli. Modernizacji doczekały się bowiem modele S-Max i Galaxy. Innymi słowy dwaj przedstawiciele gatunku na wymarciu, o którym niektórzy producenci zdążyli już zapomnieć w Europie (poddając się tym samym modzie na SUVy).

Ford S-Max i Galaxy – Rewolucja? Nie ma mowy!

Oczywiście o rewolucyjnych zmianach w wyglądzie nie ma mowy. Ford bowiem nieco zmienił górną część przedniego pasa obu aut i dodał osłony chłodnicy i lamp przeciwmgłowych w kilku różnych wersjach. Wszystko po to, by łatwiej odróżnić poszczególne odmiany wyposażenia. Chrom zagościł w podstawowych wersjach Trend i Titanium. Czarne dodatki pojawiły się zaś w odmianie ST Line. Obramowania satynowym chromem zarezerwowano zaś dla Vignale oraz V-Line.

Nie zapomniano o felgach. Zależnie od wyposażenia samochodu dostępne będą dwukolorowe felgi w różnych wersjach i rozmiarach (17 lub 18 cali). Do wyboru odmiany z wzorami 15- lub 20-ramiennymi.

W środku po raz pierwszy znajdziemy nowe fotele z certyfikatem AGR. Poznamy je m.in. po rozbudowanej aż 18 pozycyjnej regulacji. Ponadto nie zabrakło systemu multimedialnego SYNC 3 z 8 calowym ekranem oraz Android Auto i CarPlay. Do tego długo oczekiwane połączenie z internetem poprzez pokładowy modem FordPass Connect. Modem przyda się, by m.in. łączyć auto z aplikacją w smartfonie. Za jej pośrednictwem sprawdzimy zdalnie poziom paliwa czy dane o pracy alarmu oraz inspekcji olejowej. Poprzez telefon zdalnie zablokujemy i odblokujemy zamki w drzwiach.

Ford S-Max i Galaxy – jak w Yanosiku, Waze czy NaviExpert

Łączność z internetem ma wpłynąć na poprawę bezpieczeństwa. Ford chwali się systemem wczesnego informowania o zagrożeniach na drogach. Kierowca otrzyma powiadomienia o robotach drogowych, różnych przeszkodach na jezdni a nawet o zepsutych pojazdach. Wszystkie dzięki współpracy Forda z dostawcą danych nawigacyjnych, czyli Here.

Pod maską wciąż wybór. A to oznacza nie tylko diesle, ale także silnik benzynowy 1,5 EcoBoost o mocy 165 KM. Ford chwali się ekonomicznym dieslem 2,0 l EcoBlue oferowanym w trzech wariantach mocy: 150 KM, 190 KM i 240 KM. Producent obiecuje niższe zużycie paliwa oraz niższą emisję CO2 w porównaniu z odmianami sprzed liftingu. W opcji napęd na 4 koła AWD oraz 8 stopniowy automat.

Pozostaje jeszcze kwestia cen. Najtańszy S-Max Trend z benzynowym 1,5 l kosztuje 127 350 zł. Najmocniejszy diesel (240 KM) w odmianie Vignale to koszt 207 tys. zł. W przypadku napędu na cztery koła trzeba przygotować co najmniej 173 tys. zł na odmianę Titanium AWD z dieslem o mocy 190 KM.