• Caddy urosło. Jest aż o 6,2 cm szersze od poprzednika (mierzy 185,5 cm) i o 9,3 cm dłuższe (450 cm) w przypadku wersji z krótszym rozstawem osi (większy o 7,3 cm – 275,5 cm).
  • Caddy Maxi mierzy 4,85 m. Rozstaw osi wynosi 297 cm. Maksymalna pojemność ładunkowa to 4m3 (3,3 m3 w krótszej).
  • Więcej miejsca w kabinie i części ładunkowej. Między nadkolami przybyło aż o 6 cm.
  • Na początek pojawią się dwa mocniejsze diesle 2.0 TDI o mocy 102 KM i 122 KM (produkcja rozpocznie się w połowie roku)

Upływ czasu jest nieubłagany nawet w przypadku samochodów dostawczych. Popularny Volkswagen Caddy doczekał się następcy dopiero po 17 latach! W chwili, gdy debiutował podpisywano traktat na mocy którego Polska dołączyła do Unii Europejskiej, nasza armia zawierała kontrakt na kupno samolotów F16, Concorde odbył swój ostatni lot a Arnold Schwarzenegger został gubernatorem Kalifornii. O Apple iPhone nikt wówczas jeszcze nie słyszał, gdyż królowały wówczas tradycyjne klawiszowe telefony komórkowe Nokii.

Nietrudno zgadnąć, że tak duży upływ czasu oznacza jedno – Caddy staje się autem epoki cyfrowej. Volkswagen chwali się, że to najbardziej zdigitalizowane Caddy w historii, które przekształca się w smartfon na kołach. Na dodatek to już nie jest ubogi krewny pod względem techniki, gdyż dzieli tę samą platformę na której powstał nowy Golf 8, Seat Ateca, Skoda Kodiaq czy Audi Q3. A to oznacza dostęp do rozwiązań o których można było tylko pomarzyć w przypadku dotychczasowej generacji.

Volkswagen Caddy - jak Golf, Leon czy Octavia

Lista nowoczesnych dodatków jest bardzo długa. W Caddy możemy mieć zatem cyfrowy kokpit, nowoczesne systemu multimedialne z ekranami od 6,5” do 10”, wielofunkcyjną kierownicę z polami dotykowymi, stałe połączenie z internetem poprzez kartę eSIM (zintegrowana z anteną typu płetwa rekina), elektryczne domykanie drzwi przesuwnych i tylnej klapy czy aż 19 systemów wsparcia kierowcy (z czego aż 6 zupełnie nowych). W ramach usług internetowych oferowane będzie zdalne sterowanie przez aplikację w smartfonie, rozwiązanie dla flot (dziennik pokładowy, kontrola tankowania, lokalizacji i stylu jazdy) a nawet funkcje zdalnego aktywowania nowych funkcji samochodu (specjalny sklep z aplikacjami i nowymi funkcjonalnościami dla Caddy). A to nie wszystko.

Volkswagen Caddy 5 generacji Foto: Tomasz Okurowski / Auto Świat
Volkswagen Caddy 5 generacji

Nowe Caddy oznacza także pożegnanie z tradycyjnymi przełącznikami. Zamiast znanego od lat pokrętła światła włączymy sensorami. Jednym gestem po polu dotykowym zmienimy głośność. Tak samo w przypadku kontroli klimatyzacji i wentylacji. Pora na dobre pożegnać się z tradycyjnymi włącznikami. Pora również zrezygnować z tradycyjnej dźwigni DSG. Zamiast niej selektor jazdy bez mechanicznego połączenia ze skrzynią.

Volkswagen Caddy - jak liczy się układy wsparcia kierowcy

Nie sposób przeoczyć długiej listy funkcji wspomagających kierowcę. Na liście znalazło się aż 19 pozycji (wliczono także kamerę cofania czy czujniki ciśnienia w oponach). Wśród nowości aktywny tempomat (działa w pełnym zakresie prędkości), asystent manewrowania z przyczepą czy praktyczny asystent cofania z funkcją hamowania awaryjnego w razie wykrycia przeszkody) oraz układ wspomagający przy zmianie pasa ruchu (w razie wykrycia innego auta wszczyna alarm i zwiększa opór na kierownicy).

Zapewne dla niejednego nabywcy kluczowe będzie jednak to co znajdzie pod maską. Volkswagen nie pozostawia złudzeń. O elektrycznej wersji można zapomnieć. Co najwyżej można liczyć na zelektryfikowaną czyli hybrydę plug-in (w przygotowaniu). Zanim jednak pojawią się na rynku w salonach będą dostępne tradycyjnie już diesle 2.0 TDI (75 KM, 102 KM i 122 KM), turbodoładowane benzynowe 1,5 TSI (116 KM) oraz wersje na gaz ziemny (1,5 TGI o mocy 130 KM). Zależnie od wersji do wyboru manualna skrzynia o 6 przełożeniach lub 7 stopniowy automat DSG. Nie zabraknie także odmiany z napędem na 4 koła 4Motion dostępnej z najmocniejszym dieslem i skrzynią ręczną. Bez względu jednak na silnik zawieszenie pozostanie bez zmian – resory piórowe z tyłu przechodzą do historii. Zastępują je sprężyny śrubowe.

Volkswagen Caddy 5 generacji Foto: Tomasz Okurowski / Auto Świat
Volkswagen Caddy 5 generacji

Na wybór wersji nadwoziowych trudno narzekać. Caddy pojawi się jako furgon (tradycyjne zamknięte nadwozie lub z szybami w drzwiach), kombi (przeszklona część pasażerska) i jako osobowy minivan. Docelowo w wersjach z dwoma rozstawami osi (275,5 cm i 297 cm w Maxi, które pojawi się później) i klapą uchylaną do góry lub skrzydłowymi drzwiami. Bez względu jednak na odmianę można liczyć na seryjne wyposażenie obejmujące elektrycznie sterowane szyby przednie (oraz lusterka), elektromechaniczny hamulec postojowy z funkcją auto-hold, światła z żarówkami H7 (LED w serii w najbogatszej odmianie Style).

W odmianach kombi i minivan dodano jeszcze wielofunkcyjną kierownicę, radio z ekranem 6,5” i czujnik wykrywania zmęczenia kierowcy. Na ręcznie regulowaną klimatyzację czy zderzaki w kolorze nadwozia można liczyć dopiero od wersji drugiej w kolejności czyli Life. Na takie seryjne dodatki jak automatyczna klimatyzacja, przednie i tylne światła LED, 17 calowe aluminiowe felgi, cyfrowy kokpit czy radio z Android Auto i CarPlay można liczyć w najbogatszej odmianie Style. W opcji m.in. świetne fotele AGR Ergo, dodatkowe siedzenia w 3 rzędzie czy felgi 18 calowe.

Volkswagen Caddy - pierwsze wrażenia czyli co nam przypadło do gustu a co nie

Choć trudno oceniać wygodę foteli zaledwie po kilku minutach siedzenia podczas prezentacji, to trzeba jednak przyznać, że pierwsze wrażenie jest bardzo dobre. Bardzo łatwo zająć wygodną pozycję za kierownicą. Zaskakująco łatwo można także przywyknąć do całego kokpitu. Choć kierowcę otaczają wyłącznie twarde tworzywa to jednak nie są tandetne. Mile zaskakuje ciekawa faktura tworzywa na górnej części deski rozdzielczej. Mieszane uczucia budzi panel dotykowy do układu wentylacji i klimatyzacji (oraz podgrzewania foteli), regulacji głośności i zmiany skali mapy oraz sensory do kontroli świateł. Być może przywykłbym dość szybko, ale póki co tęsknię za bardziej tradycyjnym sterowaniem, które łatwo opanować bez odrywania wzroku od drogi.

Sama kabina zaskakuje jakością wykonania i wykończenia (jak na przedprodukcyjne sztuki) oraz przestronnością. Z tyłu miejsca jest bardzo dużo wzdłuż, wszerz i wzwyż. W odmianie kombi trzeba jedynie przezwyciężyć obawę przed uszkodzeniem stolików (wystarczy użyć nieco większej siły by je złożyć). Sporo siły wymaga także zamknięcie ciężkiej masywnej klapy bagażnika (łatwiej jest z drzwiami skrzydłowymi, które niestety po otwarciu skutecznie zasłaniają tylne światła). Za to zamykanie przesuwanych drzwi jest czystą przyjemnością szczególnie z układem domykania znanym z limuzyn najwyższej klasy.

Volkswagen Caddy - kiedy w salonach?

Niestety nie prędko. Produkcja rozpoczyna się w połowie roku (być może nawet tuż przed przerwą wakacyjną.), co oznacza debiut w salonach późną jesienią lub na przełomie roku (Jens Ocksen, prezes zarządu Volkswagen Poznań deklaruje w rozmowie z Auto Świat wyprodukowanie nawet 20 tys. sztuk do końca roku). Pewne jest, że na początek trafią wersje z mocniejszymi dieslami pod maską. Na dłuższe Maxi, napęd 4x4 czy hybrydę plug-in trzeba będzie poczekać co najmniej do przyszłego roku lub jeszcze dłużej. O cenach póki co jednak nie ma mowy. Jednego możemy być jednak pewni - Volkswagen skutecznie nadrabia zaległości bardzo atrakcyjnym nowym Caddy.