Projekt rządowych dopłat do samochodów elektrycznych zmobilizował importerów. Oto kolejne auto, które zmieściło się w proponowanym limicie 125 tys. zł. To nowy Peugeot e-208, który w podstawowej odmianie Active wyceniono na 124 900 zł. To o 410 zł drożej niż w przypadku mocno spokrewnionego z nim nowego Opla Corsa.

Co ciekawe, w proponowanym limicie można zmieścić się pod jednym warunkiem. Jesteśmy zdani na standardowy żółty kolor lakieru nazwany Faro. Kto preferuje inny kolor (w najtańszej wersji Active do wyboru jeszcze biały za 600 zł oraz za 2100 zł czarny i szary) musi dopłacić, przekraczając tym samym limit prognozowanej rządowej dopłaty.

Elektryczny Peugeot 208 dostępny jest w czterech wersjach wyposażenia: Active, Allure (od 130 300 zł), GT Line (od 137 800 zł) oraz GT (od 146 800 zł). Dwie najdroższe odmiany łatwo poznamy nie tylko po unikalnym wzorze 17 calowych felg, ale także po charakterystycznych przednich światłach LED (w tańszych zastosowano halogeny i tylko dzienne LED)

Nawet w najtańszej wersji trudno narzekać na standardowe wyposażenie. W Active otrzymujemy m.in. system bezkluczykowego uruchomienia samochodu, elektrycznie sterowane szyby przednie, klimatyzację automatyczną, tempomat, radio multimedialne z ekranem dotykowym 7”, zestaw głośnomówiący Bluetooth, regulację wysokości fotela kierowcy oraz tańszy system czujników ciśnienia w oponach. Trzeba jednak pogodzić się z tym, że auto wyjedzie z salonu na felgach stalowych (16 cali) z kołpakami.

Na większy wybór kolorów nadwozia (paleta 8 barw) można liczyć dopiero od wersji Allure wycenionej na 130 300 zł. W przypadku GT dodano m.in. sportowe fotele przednie, wirtualne zegary, felgi aluminiowe (17”) oraz pełne oświetlenie LED. Najdroższą odmianę GT poznamy zaś m.in. po tapicerce z Alcantary oraz systemie aktywnego monitorowania martwego pola.