Chevrolet Camaro kontra BMW 650i i Porsche 911 Carrera S: mocne obiekty pożądania
rrybicki, autor: Tomasz Kamiński, wydanie: 51-52/11, 12.01.2012SPONSOROWANE:
- Tani kredyt na samochód
- Poznaj Peugeota 208
- Skoda Citigo bez tajemnic
- Skoda Superb: powyżej średniej
- Tanie części tylko u nas!
Wyposażenie: Metalic, Skórzana tapicerka, Alufelgi, Centralny zamek, Elektryczne szyby, ...
Wyposażenie: Metalic, Alufelgi, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, ...
Wyposażenie: Metalic, Alufelgi, Centralny zamek, Immobilizer, Wspomaganie ...
Sonda
Fani sportowych modeli mieli jesienią tego roku mnóstwo powodów do radości. Do sprzedaży trafił Chevrolet Camaro, zadebiutowały też kolejne generacje BMW serii 6 i Porsche 911. Oto pierwsze porównanie tych trzech nowych aut
Trzy modele i trzy sposoby wykorzystania potężnej mocy: luksusowe coupé BMW 650i, legendarne Por- sche 911 Carrera S oraz brutalny w obyciu Chevrolet Camaro.
Porsche 911 Carrera S staje na starcie wyposażone w dwusprzęgłową skrzynię PDK. Po naciśnięciu przycisku „Sport Plus” system stabilizacji toru jazdy PSM pozostaje aktywny, ale przechodzi w tryb torowy. Wybierak skrzyni przesuwamy w pozycję „manual” i ruszamy. 3,8-litrowy bokser daje porządnego kopa, przy 5 tys. obr./min zmienia swój ton we wrzask, a powyżej 6,5 tys. słychać jazgot znany tylko z aut wyczynowych.
O łopatkach pod kierownicą można zapomnieć – skrzynia przy maksymalnej prędkości obrotowej silnika i tak wbije wyższe przełożenie, podobnie jest z redukcją podczas hamowania. Nie każdy to lubi. Nowy, elektryczny system wspomagania kierownicy jest niezły, ale rzeczywiście daje nieco gorsze wyczucie niż jego poprzednik. Przede wszystkim drażni zbyt duża łatwość obracania kierownicą – to nie pasuje do tego auta.
>>> Audi R8 Spyder: Zabawka dużych chłopców
Carrera stała się też bardziej wybaczająca i neutralna. Dawniej pewne manewry zostałyby ukarane. Jedynie podczas rozpoczynania ostrego skrętu auto wpada w lekką podsterowność. Jednocześnie nie musimy już obawiać się niesfornego tyłu, który lubił nas niepostrzeżenie wyprzedzać i wpędzać w niezłe tarapaty. Auto z lekkością daje się wyprowadzać z zakrętu nawet na pełnym gazie. Tył posłusznie podąża za przodem, zaznaczając nieznacznie swoją obecność przewagą masy
– jeszcze nigdy jazda tym autem nie była tak prosta.
Co ciekawe, systemy asystujące są tak skalibrowane, że nie spowalniają nawet doświadczonych kierowców. Z wyłączonymi układami nie udaje się wykręcić lepszego czasu na torze niż wtedy, gdy są one aktywowane.
W BMW 650i „magiczny” przycisk zmieniający charakterystykę jazdy znajduje się na konsoli środkowej. BMW nazwało go „Fahrerlebnisschalter” – warto się orientować w oryginalnej nomenklaturze, która w tym przypadku oznacza mniej więcej „przycisk wrażeń z jazdy”. Jednak nie da się za jego pomocą przesadnie podbić zapewnianych emocji.
Podwójnie doładowany silnik 8-cylindrowy ostro bierze się do roboty, skrzynia o 8 przełożeniach błyskawicznie wybiera biegi, jednak kierowcę niezbyt to wszystko kręci. Póki jedziemy na wprost, nie ma się do czego przyczepić. Robi się po prostu szybko. Kiedy natomiast atakujemy zakręt, czujemy, że droga inwestycja w system skrętnych kół tylnych, aktywny układ stabilizacji i innych asystentów to niepotrzebnie wydane pieniądze.































