Czym ryzykujesz, kupując tanie opony?

Podziel się
Toyota Avensis OKAZJA ! 1.6 VVTI+GAZ KLIMA !
Wyposażenie: M, h, M,
318 d, M-PAK, Serw.Bezw.(A294203)
Wyposażenie: Metalic, Alufelgi, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, Wspomaganie ...
118 i,F-ra Vat 23%,Automat(J023928)
Wyposażenie: Metalic, Alufelgi, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, ...
ONE 1.6i, F-ra Vat 23% (T240286)
Wyposażenie: Alufelgi, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, Wspomaganie ...
Sonda
kanał RSS

Oponę w rozmiarze 205/50 R 17 można kupić już za ok. 230 zł. Na pierwszy rzut oka nie będzie się ona niczym różnić od gumy kosztującej 900 zł. Pokazujemy, dlaczego nie zawsze można i warto oszczędzać

W większości aut opony zużywają się nierównomiernie. Jeśli przy okazji sezonowej wymiany ogumienia nie dbamy o to, żeby odpowiednio pozamieniać je miejscami, często już po dwóch latach okazuje się, że dwie gumy nadają się na śmietnik, mimo że pozostałe dwie noszą tylko lekkie ślady zużycia. Trudno dziwić się tym, którzy nie palą się do kupowania czterech nowych opon – czasy są ciężkie, a przepisy zabraniają jedynie montowania różnych gum na jednej osi. Pojawić się więc może pokusa, żeby za dwie niezbędne nowe opony zapłacić jak najmniej.

Wybór ogumienia jest obecnie tak duży jak nigdy dotąd. Nawet zawodowcy nie są w stanie wymienić z pamięci choćby połowy marek opon dostępnych na naszym rynku, przy czym niektóre z nich wyglądają tak samo jak drogie produkty z najwyższej półki, a kosztują ułamek ich ceny.

Postanowiliśmy sprawdzić, jak zachowuje się auto wyposażone w różne zestawy ogumienia: na czterech markowych oponach, na markowych oponach z przodu i tanich z tyłu, na tanich z przodu  i markowych z tyłu oraz na czterech tanich gumach. Widoczne na zdjęciach BMW jest fabrycznie wyposażone w opony typu runflat, które z racji specyficznej konstrukcji są znacznie sztywniejsze od zwykłych. Wielu kierowców wymienia je na klasyczne gumy, które są po prostu tańsze.

>>> Test opon letnich: oto zwycięzcy naszego wielkiego porównania

Wszystkie testy powtarzaliśmy przy różnych głębokościach bieżnika. Przy okazji chcieliśmy dowiedzieć się, co zrobić, gdy mamy dwie pary opon o różnym stopniu zużycia. Czy bezpieczniej jest zakładać lepsze opony z przodu, czy może z tyłu?

Najważniejszy wniosek z wszystkich prób jest taki: dobre opony z przodu i gumy o słabej przyczepności z tyłu to diabelska kombinacja! Ma się wrażenie, że tył auta jedzie po lodzie i bez ESP opanowanie go okazuje się niezwykle trudne. Zresztą nawet z pomocą elektroniki bezpieczna jazda po krętej drodze jest niemal niemożliwa. Co gorsza, bardzo często zachowanie auta jest dla kierowcy zaskakujące – dopóki jedzie na wprost, wszystko wydaje się w najlepszym porządku, ale przy jakimkolwiek szybszym manewrze tylne opony bez ostrzeżenia tracą przyczepność! Na sensowną  reakcję może być wtedy za późno. „Oberek” na torze testowym to nic strasznego, ale w ruchu ulicznym może się skończyć tragicznie.

Z kiepskimi oponami z przodu auto też jeździ źle, ale przynajmniej kierowca czuje, że samochód zachowuje się niepewnie. Odruchowo zdejmuje więc nogę
z gazu, dzięki czemu może uniknąć wielu niebezpiecznych sytuacji. Ryzyko kryje się jednak gdzie indziej – tanie gumy znacznie wydłużają drogę hamowania. 

Dodaj komentarz

Komentarze