Ford Mustang I
Anonymous, , 14.03.2009SPONSOROWANE:
- Które opony zimowe warto kupić?
- Zimowy niezbędnik kierowcy
- Jak jeździć zimą?
- Tani kredyt na samochód
- Tanie części tylko u nas!
Wyposażenie: Metalic, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, Wspomaganie ...
Wyposażenie: Metalic, Alufelgi, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, Wspomaganie ...
Wyposażenie: Szyberdach, Alufelgi, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, ABS, Układ ESP, Serwisowany, ...
Wyposażenie: Szyberdach, Alufelgi, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, ABS, Układ ESP, Serwisowany, ...
Sonda
Miał być tanim, sportowym pojazdem dla młodych ludzi. Projektanci Forda nie wiedzieli wówczas, że tworzą jedną z ikon motoryzacji. Mustang jest chyba najbardziej rozpoznawalnym amerykańskim autem.
Młodzi Amerykanie na początku lat sześćdziesiątych mieli już dość nudnych i nijakich aut, które były wówczas oferowane na rynku. Mustang okazał się strzałem w dziesiątkę. Był niedrogi i dobrze wyglądał. Poza tym dawał duże możliwości indywidualnego skonfigurowania auta. Można było wybierać różne wzory felg, a nawet kołpaków. Klimatyzacja, radio?
Proszę bardzo! Zamówienie mocniejszego silnika czy usztywnionego, sportowego zawieszenia również było możliwe. Dla najbardziej wymagających dostępne były nawet opony w różnych rozmiarach i dach z tworzywa sztucznego. Te czynniki w połączeniu z atrakcyjną ceną skutecznie zachęcały pokolenie młodych Amerykanów do zakupu właśnie Mustanga. Dzięki temu Ford znacznie wyprzedził konkurencję w rankingach sprzedaży.
Niespodziewany, ale w pełni zasłużony sukces
Na pomysł stworzenia nowego sportowego auta wpadł jeden z dyrektorów Forda Donald N. Frey. Jego pomysł poparł główny menedżer koncernu Lee Iacocca. Ci ludzie stworzyli koncepcję sportowego samochodu, który zawładnął sercami i umysłami amerykańskiej młodzieży, symbolem wolności. Zamiast tradycyjnego dla Forda owalu na masce nowego auta znalazł się dziki koń. Amerykańskie pochodzenie dodatkowo podkreślono poprzez umieszczenie pionowych pasów w kolorach flagi narodowej. Iacocca uznał że, aby auto miało konkurencyjną cenę, należy wykorzystać bazę w postaci oferowanych już modeli. Dlatego pierwsze Mustangi miały dużo wspólnego np. z Fordem Falconem. Do sukcesu nowej konstrukcji przyczynili się również kierowcy wyścigowi Dan Gurney i legendarny zawodnik Formuły 1 Sterling Moss, którzy prezentowali możliwości auta.
W 1967 r. zaprezentowana została druga generacja samochodu. Do wyboru były silniki o mocach od 120-400 KM, a najsilniejsza jednostka miała 7 litrów pojemności! Prawdziwym rarytasem jest wersja Shelby GT 500.
Moc była przenoszona na tylne koła za pośrednictwem 4-stopniowej skrzyni manualnej lub 3-biegowego automatu. Bazowa wersja kosztowała zaledwie 2,8 tys. dolarów. Ta cena w połączeniu z ciekawą stylistyką
i indywidualnym podejściem do klienta pozwoliły Fordowi na opanowanie rynku. Boleśnie odczuł to zwłaszcza Chevrolet, którego Corvette nie wytrzymywała konkurencji cenowej. Mustang zabłysnął również na srebrnym ekranie. Scena pościgu z filmu „Bullitt” z 1968 roku do dziś wywołuje przyspieszone bicie serca nie tylko u fanów tego auta. W obrazie wykorzystano przebudowany model Fastback.
Mustang środkiem na konkurencję aut z Europy
Tematem wielu dyskusji jest rywalizacja pomiędzy Fordem a Ferrari. W drugiej generacji Mustanga jedną
z opcji stanowiły tarcze hamulcowe, a dwuobwodowy hydrauliczny układ hamulcowy był nowością w aucie zza oceanu. Także zawieszenie z wykorzystaniem resorów piórowych i sztywnej tylnej osi nie jest zbyt wyrafinowanym rozwiązaniem technicznym.
Podobnie sytuacja wygląda z silnikami. Aby uzyskać porównywalną moc z europejskimi pojazdami sportowymi, amerykański „rumak” potrzebuje większej o 30 proc. pojemności. Mimo tych „zapóźnień” Fordowi udało się zbudować kultowe auto, na którym wychowało się kilka pokoleń amerykańskich kierowców. Mustang przetrwał nawet w czasach kryzysu paliwowego i coraz ostrzejszych norm emisji spalin. Legenda dzikiego rumaka z północnoamerykańskiej prerii nadal jest bardzo mocno zakorzeniona w świadomości nie tylko amerykańskich kierowców.




























