Test zderzeniowy: śmierć czai się na tylnych fotelach
rrybicki, , 08.04.2011SPONSOROWANE:
- Tani kredyt na samochód
- Poznaj Peugeota 208
- Skoda Citigo bez tajemnic
- Skoda Superb: powyżej średniej
- Tanie części tylko u nas!
Wyposażenie: Skórzana tapicerka, Alufelgi, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, Wspomaganie kierownicy, ABS, ...
Wyposażenie: Skórzana tapicerka, Szyberdach, Alufelgi, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, Wspomaganie ...
Sonda
Uderzenie w tył auta miejskiego lub kompaktowego vana z trzema rzędami siedzeń jest śmiertelnie niebezpieczne dla osób jadących z tyłu. A na tych miejscach zwykle wozi się dzieci
Takie wypadki zdarzają się szczególnie często na zatłoczonych autostradach – także w Polsce. W Niemczech, gdy każdego ranka miliony ludzi jadą do pracy autostradą, ruch w wielu miejscach odbywa się „żabimi skokami”. Jedziesz, rozpędzasz się, wszyscy wokół przyspieszają i nagle widzisz, że kierowca auta jadącego przed tobą włączył światła awaryjne.
To znaczy, że musi się zatrzymać i światłami daje znak jadącym z tyłu, aby nie żałowali hamulców. Nie pomoże refleks i właściwe użycie hamulców, czyli wciśnięcie pedału w podłogę, jeśli w kolejnym samochodzie za nami jedzie człowiek rozkojarzony, zaspany lub po prostu nie umiejący skutecznie zahamować (na kursach
i egzaminach na prawo jazdy nikt tego nie uczy!). Jeśli ten jadący z tyłu nie wyhamuje i wjedzie nam w kufer, a na tylnym siedzeniu auta wieziemy dzieci będzie strasznie.
Szczególnie jeżeli jedziemy małym autem w zasadzie pozbawionym bagażnika albo vanem, w którym tylny fotel od klapy dzieli kilkanaście centymetrów. Nie pomogą gwiazdki zdobyte przez auto w teście zderzeniowym Euro NCAP. To, jak samochód znosi uderzenie w tył, nie ma znaczenia dla oceny w europejskim teście zderzeniowym. Auto może mieć kufer miękki i mimo to dostać pięć gwiazdek. Zresztą prawda jest taka, że nie da się zasymulować wszystkich możliwych zdarzeń. Niemiecki „Auto Bild” wspólnie z Dekrą sprawdziły, co może stać się pasażerom jadącym na tylnych siedzeniach aut miejskich lub kompaktowych, 7-osobowych vanów biorących udzia w karambolu.
>>> Testy zderzeniowe Euro NCAP - Ile warte są gwiazdki?
Do zawodów stanęła Toyota iQ jako przedstawiciel małych samochodów miejskich, na którego tył najechał stary Opel Vectra. We wnętrzu Toyoty umieszczono manekiny imitujące: z przodu mężczyznę o wzroście 175 cm i wadze 75 kg, z tyłu młodą kobietę mierzącą 150 cm i ważącą 50 kg. Przedstawicielem 7-miejscowych vanów został Renault Grand Scénic który starł się z Mercedesem ML. To i tak bardzo optymistyczne założenie – zagłówki w ostatnim rzędzie siedzeń znajdują się w tym modelu aż 21 cm od tylnej klapy.
W konkurencyjnym Fordzie Grand C-Maksie dystans ten wynosi tylko 6 cm... W przypadku vana i ciężkiego SUV-a do kolizji doszło przy prędkości 64 km/h. Opel Vectra, który trafił centralnie w kufer Toyoty iQ, poruszał się z prędkością 50 km/h. Zarówno w Oplu, jak i w Mercedesie obniżono nieco przednie zawieszenie, aby zasymulować efekt towarzyszący hamowaniu (auto w takim momencie „nurkuje” przodem, co ma duże znaczenie – im wyżej trafi, tym gorzej dla trafionego).
W autach zainstalowano kamery rejestrujące przebieg zdarzeń z szybkością 1000 klatek na sekundę. Choć nagranie wideo z testu wygląda bardziej przerażająco niż zdjęcia, z analizy przeciążeń zaaplikowanych manekinom wynika jasno: pasażerowie siedzący tuż przed tylną szybą w przypadku najechania na tył auta, wyjdą z kolizji co najmniej ciężko ranni.
Widać też inny problem: w przypadku małych aut z jedną parą drzwi bezpieczne wyciągnięcie ofiar z tylnego rzędu jest niemal niemożliwe bez rozcinania karoserii. To oznacza, że na pomoc poczekają dłużej niż wtedy, gdyby można od razu zabrać je do karetki.































