W pogoni za coraz większą sprzedażą szacowna brytyjska marka wprowadza kolejne odmiany produkowanych modeli. Mamy więc linię ultraluksusowych limuzyn Mulsanne, nieco bardziej plebejskiego sedana Flying Spur i wreszcie całą rodzinę Continentala GT – coupé i kabriolet w różnych wersjach silnikowych.
Wydawałoby się, że najlepszym coupé będzie to najmocniejsze, z 635-konnym W12 pod maską. Odkąd jednak Bentley wprowadził słabszą, ale zwinniejszą wersję V8 o mocy 507 KM, także w świecie pięknych i bogatych zrozumieli przesłanie hasła: „mniej znaczy więcej”. Mniejszy silnik daje większą przyjemność z jazdy, bo jest lżejszy, pozwala na lepsze dawkowanie gazu, a auto wcale nie jeździ odczuwalnie wolniej od pełnotłustego W12.
Teraz Bentley wprowadził do oferty podkręcone V8, czyli podstawową wersję po fabrycznym tuningu. Odmiana V8 S ma dodatkowe 21 koni mocy i 20 niutonometrów momentu obrotowego. To niewiele, ale za zmianami w silniku idą też poprawki zawieszenia oraz układów kierowniczego i wydechowego.
Podwozie zostało obniżone o 10 mm, a jego nastawy usztywniono. Pneumatyczne zawieszenie w stosunku do wersji V8 jest twardsze z przodu o 45, a z tyłu o 33 proc. O 70 proc. wzrosła sztywność łączników zawieszenia, a tylny stabilizator jest o połowę sztywniejszy od seryjnego. Efekt okazał się lepszy niż po wklepaniu najskuteczniejszego kremu ujędrniającego.
Zawieszenie zyskało na mięsistości pracy, a mimo to samochód pozostaje komfortowy, jak na Bentleya przystało. Skrócenie przełożenia układu kierowniczego do 2,6 obrotu jeszcze bardziej poprawiło precyzję prowadzenia. Continental w tej wersji najlepiej ukrywa swą otyłość.
Czas zanurzyć się w ręcznie wykończonym wnętrzu, w którym wita pasażerów zapach świetnie wyprawionej skóry. Obszyto nią nawet deskę rozdzielczą i pokrywy schowków. Do wyboru jest 17 kolorów wykończenia, możliwe są też dwubarwne kombinacje, kontrastowe nici i pikowanie skóry. Po przekręceniu kluczyka w stacyjce po lewej stronie kierownicy (można też użyć guzika na konsoli między fotelami) turbodoładowane V8 ożywa z wyraźnym pomrukiem. Ta jednostka jest spokrewniona z silnikiem z Audi RS6 i wyposażona w układ dezaktywacji czterech cylindrów.
Wprawne ucho wychwyci lekki fałsz w brzmieniu silnika, ale większość osób nawet nie zwróci uwagi na trik oszczędzający paliwo. Chyba że ktoś spojrzy na wskazania komputera pokładowego. Podczas spokojnej jazdy GT V8 S potrafi zużyć mniej niż 13 l na 100 km.
Wystarczy jednak obudzić pełen potencjał silnika, wsparty fenomenalną trakcją stałego napędu 4x4, żeby wir w baku zagłuszył wyraziste brzmienie układu wydechowego z końcówkami w kształcie leżącej cyfry 8. Osiągi GT V8 S pozwalają mu mierzyć się z autami sportowymi, a napędem i praktycznością przez cały rok pokonuje większość z nich.
Zamawiając Bentleya, warto pomyśleć o ceramicznych hamulcach i odpowiedniej kombinacji kolorystycznej, bo kasy z wygranej starczy na niewiele więcej.
Auto Świat
Auto Świat
Auto Świat
Auto Świat
Auto Świat
Auto Świat
Auto Świat
Auto Świat
Auto Świat
Auto Świat
Auto Świat
Auto Świat
Auto Świat
Auto Świat
Auto Świat
Auto Świat
Auto Świat
Auto Świat
Auto Świat
Auto Świat
Auto Świat
Auto Świat
Auto Świat
Auto Świat
Auto Świat
Auto Świat
Auto Świat
Auto Świat
Auto Świat
Auto Świat
Auto Świat
Auto Świat
Auto Świat
Auto Świat
Auto Świat
Auto Świat
Auto Świat
Auto Świat
Auto Świat
Auto Świat
Auto Świat
Auto Świat
Auto Świat
Auto Świat
Auto Świat
Auto Świat
Auto Świat
Auto Świat
Auto Świat
Auto Świat
Auto Świat
Auto Świat