• Linia nadwozia nie odwołuje się do klasycznego sedana, tył jest jak w EQS-ie zaokrąglony, z mocno pochyloną tylną szybą
  • W kokpicie zwraca uwagę szeroki panel wyświetlaczy rozciągający się przez całą szerokość wnętrza – w Mercedesie EQE to bardzo droga opcja
  • Na początek dostępne są dwie wersje – EQE 350+ i AMG EQE 43 4Matic, wkrótce dołączy EQE 500 4Matic
  • Ten tekst pochodzi z nowego wydania "Auto Świata". Dzięki naszej subskrypcji możesz przeczytać go już teraz

Wygląd Mercedesa EQE już nie budzi zdziwienia. Elektryczna klasa E wykazuje uderzające podobieństwo do większego bratniego modelu EQS – bazuje na tej samej platformie. V295, bo taki jest kod modelowy EQE, w zależności od perspektywy, z której się na nie patrzy, ledwie można odróżnić od V297 (tak oznaczono EQS-a). Jednak mimo że znajomy, zaokrąglony, obły tył nadwozia wymaga przetrawienia. Mercedes EQE, jak wcześniej EQS, żegna się z klasyczną linią limuzyny.

Gdy podchodzimy bliżej do elektryka w wersji AMG Mercedesa EQE, chowane klamki wysuwają się jak na powitanie. Miły gest, jednak nowe pałąki nie sprawiają tak solidnego wrażenia, jak stabilne klasyczne uchwyty w starej klasie E, czyli takiej z silnikiem spalinowym. W kokpicie mruga do nas olbrzymi Hyperscreen, którego szklana pokrywa rozpościera się na całej szerokości wnętrza. Pod nią znajdują się trzy ekrany, ten po prawej stronie uaktywnia się dopiero wtedy, gdy fotel pasażera jest zajęty.

Jednak inaczej niż w EQS-ie, Hyperscreen nie należy tu do wyposażenia standardowego, jest dostępny w opcji wyższych wersji, w bazowym modelu EQE 350+ nie występuje wcale. Zresztą wobec dopłaty 36 752 zł i aktualnego braku możliwości zamówienia tego elementu (z powodów technicznych, jak tłumaczy Mercedes) klienci muszą zadowolić się seryjnym rozwiązaniem, czyli 11,9-calowym centralnym ekranem dotykowym, znanym z klasy C. Reszta wnętrza AMG, ze spłaszczoną kierownicą i bogatym wykończeniem alcantarą, dostarcza samych pozytywnych wrażeń. To prawdziwa rozkosz dla oka, choć w naszym samochodzie testowym kabina wypada dość ciemno. Poza tym długie na prawie 5 m EQE nie sprawia wewnątrz wrażenia jakiegoś szczególnie olbrzymiego. To wynika także ze słabej widoczności przez tylną szybę. Szkoda, że kamera 360 stopni nie jest dostarczana seryjnie. Mercedes obiecuje, że przewaga w przestronności elektryka w stosunku do modelu spalinowego jest i da się ją zmierzyć w centymetrach.

Mercedes EQE 500 4Matic – dynamiczny i cichy

Wkrótce pewnie zmierzymy, teraz puszczamy prąd do obu silników. Do pierwszej jazdy nie wybraliśmy AMG, tylko wersję EQE 500 z napędem 4Matic, której na razie nie ma w cenniku, bo dołączy do oferty nieco później. Samochód wyposażony był w zawieszenie Airmatic (8933 zł) i tylną oś skrętną (o 10 proc., za 6636 zł). Elektryk z doskonale dozowaną siłą rusza cichutko do przodu. Zaraz musimy wykonać manewr zawracania, co niespodzianie udaje się za pierwszym razem. To właśnie efekt tylnej osi skrętnej, która średnicę zawracania 12,5 m zamienia w rewelacyjne 10,7 m! Po kilkukilometrowej jeździe zdumienie budzi przede wszystkim to, jak cicho EQE się porusza. Odgłosy silnika, które zazwyczaj maskują inne źródła hałasu, nie występują. W ruchu miejskim do wnętrza docierają tylko delikatne odgłosy toczenia – niesamowite! Wyjeżdżamy za miasto i tam okazuje się, że zmieniający się krajobraz – w zależności od kąta padania światła – odbija się na brzegach Hyperscreenu jak w lustrze. Nie żeby to jakoś szczególnie przeszkadzało, jest jednak zbędne.

Pomijając to, zadajemy sobie pytanie: co tutaj wywołuje większe wrażenie? Niesamowity zryw, harmonijnie zestrojone zawieszenie pneumatyczne czy też doskonale działająca tylna oś skrętna? Ta ostatnia pozwala krągłemu tyłowi podczas manewrowania wyczuwalnie skręcać, co początkowo wydaje się dziwne, potem jednak działa stabilizująco. Jeszcze więcej wrażeń podczas szybkich zmian pasa na autostradzie, które dzięki dokładnemu zestrojeniu układu kierowniczego pozostają precyzyjnym manewrem nawet podczas jazdy z prędkością 215 km/h (autostrada jest oczywiście niemiecka). Przeszkadza trochę działanie pedału hamulca, który nie zawsze reaguje równomiernie i trzeba go wciskać stosunkowo mocno, co irytuje.

W mieście sprawdzamy rekuperację regulowaną w trzech stopniach, włącznie z wyhamowaniem do zatrzymania. Dobre rozwiązanie, z wyjątkiem "inteligentnej rekuperacji", która bazuje na współpracy z radarem odstępu – system nie zawsze umie się zdecydować, czy chce zatrzymać auto samodzielnie, czy też wymaga jednak pomocy kierowcy.

Kroplę goryczy przynosi analiza cennika. Znane są na razie ceny Mercedesa EQE 350+ (333 600 zł) i Mercedesa-AMG EQE 43 4Matic (468 900 zł). Tak blisko topowego S klasa E jeszcze nigdy nie była. Także do tego trzeba się będzie przyzwyczaić.

Mercedes EQE – naszym zdaniem

Po pierwszej jeździe Mercedesem EQE jesteśmy zachwyceni cichym, przestronnym, dynamicznym i innowacyjnym elektrykiem klasy biznes. Drobne wątpliwości co do zestrojenia pedału hamulca nie wpływają istotnie na wrażenia z jazdy. Bardziej martwi nas cena, która mocno ograniczy dostępność elektrycznego odpowiednika klasy E ze Stuttgartu.

Mercedes EQE 500 4Matic – dane techniczne

Silnik po jednym silniku elektrycznym przód/tył
Pojemność baterii ok. 90 kWh
Moc 408 KM
Moment obrotowy 858 Nm
Napęd 4x4/skrzynia 1b.
Dł./szer./wys. 4946/1961/1510 mm
Rozstaw osi 3120 mm
Pojemność bagażnika 430 l
Przyspieszenie 0-100 km/h ok. 4,5 s
V maks. 210 km/h
Moc ładowania AC/DC do 22/170 kW
Śr. zużycie prądu (WLTP) od 17,8 kWh/100 km
Zasięg do 590 km
CENA bd.