• Wygląd zewnętrzny zbliżony do topowego elektryka, ale charakter bardziej sportowy
  • Przestronne wnętrze, z tyłu i w bagażniku więcej miejsca niż w spalinowej klasie E
  • Wrażenia z jazdy – spokój jak w EQS i dynamiczny zryw od startu
  • Na początek sprzedaży dostępne będą dwie wersje napędowe
  • Więcej takich tekstów znajdziesz na stronie głównej Onetu

Mercedes zapowiada, że do 2030 r. połowa sprzedawanych nowych samochodów tej marki będzie miała napęd elektryczny. W połowie roku na rynek trafi Mercedes EQE (kod V 296), mniejszy brat topowego elektryka EQS-a, który został już wyceniony. Długość elektrycznej limuzyny klasy wyższej jest w przybliżeniu taka jak spalinowej klasy E, wymiary wewnętrzne odpowiadają jej wydłużonej wersji oferowanej aktualnie tylko w Chinach. Ceny nie są jeszcze znane, wiadomo natomiast, że na początek sprzedaży szykowana jest bogato wyposażona "Edition 1".

Stylistyka Mercedesa EQE nie zaskakuje – auto ma sylwetkę w kształcie łuku (producent nazywa to "One Bow Design") taką jak większy EQS. Mercedes uważa, że łukowata linia nadwozia sprawi, że miejsca w samochodzie jest więcej. O tym za chwilę. Auto ma długi na 3,12 m rozstaw osi, a błotniki są mocniej zarysowane niż w EQS, co przyczynia się do bardziej sportowego wyglądu. Limuzyna ma bowiem łączyć "dynamiczne właściwości jezdne z odprężającym podróżowaniem".

Mercedes EQE z filtrem HEPA

Przód Mercedesa EQE przemawia językiem designu typowego dla elektryków z rodziny EQ. Zamiast rozciągniętego pasma świateł mamy tu gniewnie spoglądające reflektory, przypominające zmrużone oczy. W opcji dostać można "światła cyfrowe" Digital Light. Zamknięty czarny grill za dopłatą może być ozdobiony gwiazdami Mercedesa. Dostępny jest także pakiet AMG, z którym dzięki sportowym spoilerom EQE osiąga rewelacyjny współczynnik oporów powietrza 0,20. Pod nieotwieraną przednią maską umieszczono filtr HEPA, który uniemożliwia drobnoustrojom dotarcie do wnętrza auta.

Tył Mercedesa EQE wygląda trochę lepiej niż w relatywnie wysokim EQS-ie. Charakter nadaje mu pas świateł ciągnący się przez całą szerokość auta i zawija na boki, tworząc rysunek, mających kojarzyć się ze zwojami miedzianych przewodów w silniku elektrycznym. Grafika świateł ma po każdej stronie o jedną lamelę mniej niż EQS, co ma podkreślić różnicę klas.

Miejsce kierowcy Mercedesa EQE przejęte jest w dużej mierze z EQS-a. Oprócz obu bazowych konfiguracji z dwoma osobnymi ekranami różnej wielkości na liście opcji znalazł się olbrzymi Hyperscreen – szklany panel o szerokości 141 cm i powierzchni 2432 cm kw. mieszczący trzy wyświetlacze. Trzeci przeznaczony jest dla pasażera i aktywuje się tylko wtedy, gdy ktoś na miejscu pasażera siedzi. Na tym ekranie wyświetlane mogą być po raz pierwszy wyświetlane filmy, jednak dezaktywuje się natychmiast, gdy kierowca na niego spojrzy. Kontrola następuje poprzez czujniki śledzenia ruchu oczu w cyfrowym kokpicie. To nowa funkcjonalność, która staje się też dostępna w EQS-ie.

W Mercedesie EQE zainstalowano multimedia MBUX najnowszej generacji. Mają zdolność uczenia się i wyposażone są w dość sprawną obsługę głosową. Miejsca w kokpicie jest bardzo dużo, swoboda ruchów więcej niż przyzwoita. Ciaśniej jest za to na wysokość. Rosły podróżny nie drapie wprawdzie głową o sufit, jednak z powodu umieszczenia baterii pod podłogą, w EQE fotele montowane są wyżej niż w spalinowej klasie E, co z kolei wpływa na pozycję siedzącą i poczucie przestronności.

Dalsza część tekstu pod materiałem wideo:

W Mercedesie EQE więcej miejsca niż w spalinowej klasie E

W drugim rzędzie siedzi się po królewsku, Mercedes obiecuje o 8 cm więcej miejsca na nogi niż w klasie E. To się rzeczywiście czuje, a przyjemne wrażenie przestronności wzmaga jeszcze prawie płaska podłoga. A nad głową? Żeby utrzymać opadającą linię dachu, Mercedes wymyślił pewną sztuczkę. Panoramiczny dach został wydłużony tak, żeby z tyłu siedzieć pod szklaną taflą i mieć w związku z tym więcej miejsca. To działa tylko częściowo, bo wsporniki dachu nadal przeszkadzają. Poza tym wielki szklany dach oznacza, że pokrywa bagażnika otwiera jest już nie nad, lecz pod tylną szybą. W kufrze mieści się 430-770 l bagażu – sporo, tylko dostęp do niego jest trochę utrudniony.

Mercedes EQE został oficjalnie zaprezentowany już jesienią zeszłego roku podczas IAA w Monachium. Jeszcze trochę potrwa, zanim będziemy mogli osobiście usiąść za kierownicą elektrycznej klasy business ze Stuttgartu. Mieliśmy jednak okazję, żeby zdobyć pierwsze wrażenia z jazdy na fotelu pasażera. Uwagę zwraca niski poziom hałasu. EQE ma bowiem taki sam system wygłuszeń, który zastosowano w większym EQS-ie. Nawet w podstawowej wersji (EQE 350, 286 KM i napęd na tylne koła) elektryczna klasa wyższa rusza z miejsca bardzo dynamicznie.

Samochód testowy dysponował opcjonalnym zawieszeniem pneumatycznym, które w połączeniu z dużym rozstawem osi, przyczynia się do zrelaksowanej jazdy, nawet jeśli Mercedes EQE jest zestrojone nieco bardziej sportowo niż EQS. Poczucie przestronności jest znakomite, bogactwo schowków pomiędzy fotelami, wynikające z braku tunelu środkowego, powinno pomóc w utrzymaniu porządku we wnętrzu.

Mercedes EQE korzysta tak jak EQS z platformy EV2. Na początek otrzyma tylko jeden rodzaj akumulatora o pojemności netto 90,6 kWh, który wystarczyć ma na przejechanie nawet ponad 600 km na jednym ładowaniu. Dzięki instalacji 400-woltowej EQE może być ładowane z mocą do 200 kW. Czasu uzupełniania prądu Mercedes jeszcze nie podaje. Powinien być jednak zbliżony do EQS-a, czyli 15 min powinno wystarczyć na naładowanie akumulatora na następne (do) 300 km.

Na początku sprzedaży oferowane będą dwie wersje napędowe. Podstawowa to EQE 350 z jednym silnikiem o mocy 286 KM i napędem na tylną oś. Drugi wariant nie został jeszcze ujawniony. Platforma EV2 umożliwia zainstalowanie drugiego silnika na przedniej osi, dlatego stawiamy na mocniejszą, dwusilnikową wersję z napędem 4x4. Dodatkowo będzie można dokupić zawieszenie pneumatyczne i tylną oś skrętną – dostępne są dwie opcje: 4,5 i 10 stopni. Wieść niesie, że EQE opanuje jazdę autonomiczną na poziomie 3, jednak Mercedes nie potwierdza tych informacji.

Mercedes EQE – naszym zdaniem

Mercedes EQE nie jest wersją bazową topowej elektrycznej limuzyny Mercedesa, ale może być wyposażony prawie we wszystko, co ma EQS. Już wersja bazowa z jednym silnikiem o mocy 286 KM zapewnia bardzo sprawne poruszanie się dużym elektrykiem. A czy liczne podobieństwa do EQS-a wyjdą mniejszej limuzynie na zdrowie, przekonamy się niebawem.