Oni naprawdę to robią. Tak, Lexus w ramach rozszerzania oferty lifestylowej wprowadza do sprzedaży nowy pojazd, który gdzieś zgubił dwa koła i zostały mu tylko dwa. Trzecia rzecz, której mu brakuje, to silnik. Tak, jest to rower — wyczynowy rower szosowy typu aero. Nie, nie jest to sprzęt dla każdego, ale może chcesz spróbować?
Czy rower Lexusa to dobry sprzęt? Przynajmniej nie ma ściemy.
Lexus Polska
Nowy rower marki Lexus
Lexus o tyle dobrze rozwiązał temat rowerów, które będą ozdabiać salony tej marki, że po pierwsze, nie jest to jakiś no-name zrobiony z byle czego i oferowany za "miliony monet", tylko rower cenionej belgijskiej marki Ridley — Ridley Noah Fast 3.0, do którego Lexus dołożył swoje kolory i logo. Na tych Ridleyach (oczywiście w innym malowaniu) jeździ co najmniej jeden profesjonalny zespół w największych zawodach kolarskich świata, a więc jest to sprzęt, który na pewno działa. Po drugie, Lexus naprawdę zamierza sprzedawać rowery — domyślnie tym, którzy kupują samochody tej marki i chcieliby w garażu zawiesić sobie oprócz tego wyczynową szosówkę, a może nawet na niej pojeździć.
W każdym razie wyczynowy model Ridleya w salonie wygląda dużo poważniej niż stojący gdzieś w kącie salonu z autami premium aluminiowy rower miejski, którego nikt nigdy nie kupi, bo to się do niczego nie nadaje. Ridley-Lexus nada się, ale nie dla każdego.
Jakie są opcje wyczynowego roweru Lexusa i ile trzeba zapłacić?
Bazowa wersja miedziano-czarnej szosówki z napisem Lexus kosztuje skromne 10 tys. 500 euro, czyli z grubsza 45 tys. zł. Dostajesz rower z karbonową ramą, na karbonowych kołach i z kokpitem (kierownicą zintegrowaną z mostkiem — w jednym kawałku) z włókien węglowych. Napęd to japońska grupa Shimano Ultegra Di2 w układzie 2x12. Jest to absolutnie wszystko, czego może potrzebować kolarz amator.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Gdy jednak w grę wchodzi tzw. bike-porn, gdy chcemy czerpać przyjemność z gapienia się w najbardziej wyrafinowany osprzęt rowerowy, możemy zdecydować się na Lexusa-Ridleya w wersji za 13 tys. 500 euro — czyli ok. 60 tys. zł; w takim układzie rower przychodzi z napędem Shimano Dura-Ace (najwyższy dostępny model japońskiej marki wykorzystywany w profesjonalnym sporcie) i takimi detalami jak siodełko na karbonowych prętach drukowane w 3D. Może i nie poczujesz różnicy, ale na pewno będziesz miał czym się pokazać na ustawce.
Jak jeździ jednoślad Lexusa i czy ty też możesz zostać MAMIL-em?
Toyota/Lexus
Rower marki Lexus jest maszyną dość wymagającą. Ale przecież można go tylko mieć, nie trzeba zaraz jeździć
Rower jest zaskakująco długi — testowy egzemplarz w rozmiarze M przyszedł z bardzo długim kokpitem, na oko 120-130 mm. Kierownica jest bardzo wąska, położona nisko i daleko — nawet z kompletem podkładek pod mostkiem jest położona nisko — a dla uzyskania "czystej linii" roweru wypadałoby je przecież wyjąć, skrócić rurę sterową i maksymalnie obniżyć kierownicę. No więc wyszło na to, że gdy mój prywatny rower szosowy w rozmiarze M (wiadomo, nie aż taki kozak) pasuje mi idealnie, w przypadku Ridleya, gdybym go kupował, przymierzyłbym się do rozmiaru S (przy wzroście 180 cm).
W ten sprzęt trzeba się wjeździć, bo bardzo wąski, wręcz "zawodowo" wąski kokpit pozwala zająć bardzo aerodynamiczną pozycję, jednak nie każdy MAMIL jest w stanie ułożyć się w niej i aż tak rozciągnąć. Wąski kokpit wymaga więcej uwagi, mocniejszego chwytu na nierównej drodze, dlatego większość rowerów szosowych w sklepach dla amatorów sprzedawana jest ze zbyt szeroką kierownicą zgodną z zasadą "safety first" (z ang. bezpieczeństwo przede wszystkim). W "prawdziwym" sporcie ta zasada jednak nie obowiązuje.
A MAMIL – jeśli ktoś nie wie – oznacza "middle-age man i lycra" – z ang. mężczyznę w średnim wieku w obcisłym stroju z lycry...
Zanim kupisz nowego Lexusa, możesz sprawdzić, czy się nadajesz
Toyota/Lexus
Lexus-Ridley jest sztywny i szybki, ale trzeba pedałować
Pocieszę was, że, gdy przychodzi do zamawiania sprzętu pod siebie, szerokość i długość kokpitu szosówki Lexusa podlega negocjacji; wydając tyle kasy, najpierw trzeba zrobić sobie tzw. fitting (czyli dać się zmierzyć), a potem dopiero zamówić rower w optymalnym rozmiarze i z odpowiednim kokpitem. Bo potem zmienianie tego kokpitu, cięcie przewodów hydraulicznych i przeciąganie nowych — to masakra. Naprawdę nie ma co silić się na zbyt sportową sylwetkę, to prowadzi do odwieszenia roweru na ścianę – na zawsze.
W każdym razie najtańszy dostępny Lexus (choć jak na rower jednak drogi) jest sztywny i wydajny, bez większego problemu i bez rozgrzewki udało mi się dokręcić go prawie do 50 km na godz. Prawie... Tak, wiem, profesjonalny peleton przejeżdża trasę o długości 150 km ze średnią 55 km na godz. MAMIL nigdy nie jest tak szybki. Co ciekawe, na niezbyt długich podjazdach taki rower, nawet pod kolarzem-amatorem, jest szybszy niż legalny rower elektryczny. Na płaskim i na zjazdach w ogóle nie ma o czym mówić — jest dużo szybszy.
Jaką gwarancję daje Lexus na swoją szosówkę?
Toyota/Lexus
Szosówkę Lexusa można zamówić w polskim salonie. czas oczekiwania na zamówiony egzemplarz to ok. 3 miesięcy
Kupując ten sprzęt, dostajesz 10 lat gwarancji — tak jak na samochody — i pod tym względem jest to znakomita oferta. Nie ma, tak jak w przypadku samochodów, limitu kilometrów. Rowery nie będą jednak serwisowane w warsztatach Toyoty-Lexusa, klienci będą wysyłani do autoryzowanych serwisów rowerowych Ridleya, których w Polsce trochę jest.
Tylko czy każdy da radę "nagiąć się" do szosówki aero? Nie każdy, nie od razu. Dla "normalnych" ludzi są rowery szosowe typu endurance — brzydkie, nie tak szybkie, ale za to wygodne. Lexus jednak nie bierze jeńców i nęci rowerem z najwyższej sportowej półki.
Kup sobie, najwyżej zawiesisz na ścianie zamiast obrazu. Albo poczekaj, bo Lexus odgraża się, że rowerów będzie więcej, w tym takich bardziej normalnych i może wyposażonych w silnik. Może to faktycznie dobry kierunek?