Maserati od lat kojarzy się z klasycznymi, pięknie brzmiącymi GT. Pewnie nie tylko ja zakochałem się we włoskiej marce przede wszystkim, dzięki basowo ryczącym silnikom. Maserati robiło to tak dobrze, że można było wybaczyć niedociągnięcia w wykonaniu wnętrza i jakości niektórych materiałów.

Tym bardziej wieść o tym, że nowy model luksusowej włoskiej marki będzie elektrykiem, budzi mieszane uczucia. Oczywiście, zaskoczenia nie ma – wszyscy idą tą drogą, bo innego wyjścia nie ma. Folgore zapewne będzie też najszybszym modelem w historii marki, ale jednak brak dźwięku wkręcającej się na wysokie obroty "V8-ki" i strzałów z rury wydechowej to jak obdarcia króla z szat.

Dalsza część tekstu pod materiałem wideo

Brzmieć może nie będzie, ale za to zapowiada się pięknie. Maserati zostało wierne pierwotnym proporcjom GT i nie będzie próbowało nam wciskać udawanego, ale praktycznego coupe – tak przynajmniej można wywnioskować z pierwszych zdjęć, jakie producent opublikował. Co prawda nie sposób dostrzec wszystkich szczegółów, ale widać, że nie będzie to bezkształtna bryła na wzór wielu nowych elektryków. Chwała za to włochom – design ponad wszystko.

Maserati Folgore będzie budowane w zakładach Mirafiori, a na rynku zadebiutuje już w 2023 r. Maserati chwali się, że w samochodzie będą zastosowane rozwiązania rodem z Formuły E. To jednak nie koniec planów elektryfikacji legendarnej marki z Włoch.

W 2023 r. w salonach pojawi się także nowy SUV Grecale, który będzie miał premierę w najbliższych dniach. Model ten będzie dostępny również w wersji elektrycznej. Maserati zapowiada też, że do 2025 r. wszystkie modele marki będą dostępne w wersjach elektrycznych, w tym także supersportowy MC20, a do 2030 r. cała oferta stanie już w pełni elektryczna.