Nie da się tak po prostu wytworzyć energii w czymś, co jej potrzebuje, żeby się poruszać. Dlaczego więc podczas mojej podróży wskaźnik zużycia energii w Volkswagenie ID.7 pokazał wynik na minusie? I co to w ogóle oznacza? Cóż, wyjaśnienie jest proste i pokazuje jedną dużą zaletę aut elektrycznych, której nie mają spalinowe. W odpowiednich warunkach (bardzo specyficznych, dodajmy) można bowiem jeździć nimi praktycznie za darmo, co właśnie pokazał wyświetlacz Volkswagena ID.7 podczas mojej podróży.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Poznaj kontekst z AI
Jak można osiągnąć zużycie energii na minusie w samochodzie elektrycznym?
Co oznacza wskaźnik zużycia energii na minusie?
W jaki sposób można produkować energię podczas jazdy?
Czy samochody elektryczne muszą być zawsze ładowane?
- Przeczytaj także: Czy zasięg elektryka rzeczywiście spada o połowę, kiedy robi się zimno? Sprawdziliśmy to w trasie
Co oznacza zużycie energii na minusie?
Jeśli komputer pokładowy wskaże, że zużycie jest na minusie, to oznacza to tylko jedno — nasze auto zaczęło produkować prąd. I to wcale nie jest żart, bowiem dzięki zaawansowanym systemom odbieranie energii, auto się po prostu ładuje. Skutkiem tego jest więc zwiększanie zasięgu i stanu naładowania baterii. Możemy osiągnąć coś, co w autach spalinowych jest niemożliwe — wyprodukować energię. To tak, jakby w baku auta spalinowego zaczęło pojawiać się dodatkowe paliwo. Jeśli więc chcielibyśmy otrzymać taki wynik, musimy wymusić jazdę bez użycia energii. Jak?
Zużycie energii na minusie podczas jazdy samochodem to nic trudnego. Wystarczy znaleźć wystarczająco wysoką góręŹródło: Auto Świat
Jak zacząć produkować energię w aucie?
W moim przypadku był to bardzo długi zjazd z wysokiej góry, kiedy to pedał gazu praktycznie nie był dotykany, a auto po prostu zjeżdżało w trybie B i dodatkowo czasem naciskałem hamulec, wzmagając odbiór energii. W efekcie uzyskałem dość solidny wynik na minusie, a stan naładowania baterii podniósł się o kilka procent, co za tym idzie, wzrósł także zasięg. W takiej sytuacji w aucie spalinowym, jeśli zjeżdżalibyśmy na biegu, samochód nie zużywałby energii.
Niewątpliwą zaletą takiego odzyskiwania energii w górach jest także efekt uboczny w postaci hamowania. Nie jest to jednak hamowanie układem hamulcowym, lecz układem rekuperacji. Dzięki temu nie tylko nie zużywamy okładzin hamulcowych, ale w dodatku nie musimy się obawiać ich przegrzania. Dla niedoświadczonych kierowców to duża zaleta i ulga.
Volkswagen ID.7, jak każdy elektryk podczas zjazdu z góry potrafi wyprodukować prądŹródło: Auto Świat / Mateusz Pokorzyński
Czy auto elektryczne musi być ładowane?
Nie myślcie jednak, że auta elektryczne to pewnego rodzaju perpetuum mobile. Niemożliwe jest bowiem sprawienie, by wytworzyć więcej energii, niż wcześniej wykorzystaliśmy, a przecież musieliśmy ją zużyć, by wjechać na tę górę. Zresztą po zjechaniu z tej góry często musimy też na nią wrócić, a to oznacza, że będzie trzeba wykorzystać więcej energii niż podczas jazdy po płaskim. Wówczas więc minusowe zużycie się kompensuje i w efekcie uzyskujemy mniej więcej standardowe średnie zużycie energii na poziomie ok. 20-22 kWh/100 km w przypadku Volkswagena ID.7.
Po zjeździe z góry i poruszaniu się po płaskim terenie udało się osiągnąć zużycie na poziomie 3,5 kWh/100 km. Taki wynik po 43 km daje szanse na bardzo niskie zużycie na 100 kmŹródło: Auto Świat
- Przeczytaj także: Gdzie się podziewa ten prąd? Straty energii podczas ładowania są takie, że się zdziwisz
Zjazd z góry zawsze pomoże zaoszczędzić paliwo
Niewątpliwie jednak, jeśli wykorzystujemy zjazd z góry, a później nie wjeżdżamy już na nią, to możemy osiągnąć bardzo dobre wyniki zużycia energii i osiągnąć zasięg, jaki byłby niemożliwy do osiągnięcia nawet na płaskiej drodze. W efekcie po zjechaniu z góry otrzymałem znów zużycie na plusie, ale podczas podróży nie wyniosło ono 20 kWh na 100 km, a ok. 10 kWh. Różnica jest kolosalna.