Informację o odkryciu jako pierwszy podał japoński dziennik "Nikkei". Według The Nippon Foundation, która wraz z naukowcami z Uniwersytetu Tokijskiego prowadziła badania dna morskiego w rejonie Minami-Torishima, wspomniany skarb, czyli złoża pierwiastków niezbędnych do produkcji akumulatorów trakcyjnych aut elektrycznych, zawierają około 610 tys. ton kobaltu i 740 tys. ton niklu. Tylko samego kobaltu wystarczyłoby na zaopatrywanie Japonii przez 75 lat.

Dalsza część artykułu znajduje się pod materiałem wideo

Skarb u wybrzeży Japonii

Jak czytamy w "Business Insiderze", odkrycie złóż 2 tys. km od Tokio może stanowić kluczowy moment w rozwoju samochodów elektrycznych w Japonii. Dostęp do surowców potrzebnych do produkcji baterii był dotychczas jednym z głównych powodów, dla których japoński sektor motoryzacyjny nie inwestował w rozwój elektryków. W ubiegłym roku jedynie 2,2 proc. nowych samochodów osobowych zarejestrowanych w Japonii stanowiły auta elektryczne, podczas gdy w Chinach, które przodują w elektrycznej rewolucji, udział ten wynosił już 25 proc.

Zabezpieczenie dostaw niklu i kobaltu, niezależnych od chińskiej kontroli, może zmienić podejście japońskich gigantów motoryzacyjnych, takich jak Honda czy Toyota, które dotychczas ociągały się z elektryfikacją swoich modeli.

Japonia. Odkrycie złóż niklu i kobaltu to początek

Wydobycie niklu i kobaltu z dna morskiego to ogromne wyzwanie inwestycyjne i ekologiczne. Niemniej jednak, prognozy zapowiadają skokowy wzrost zapotrzebowania na te metale. Biały Dom szacuje, że wraz z odchodzeniem od ropy naftowej, popyt na nikiel i kobalt wzrośnie o 400-600 proc., a niektóre analizy mówią nawet o wzroście na poziomie 4 tys. proc.

Obecnie głównymi dostawcami niklu i kobaltu są Indonezja i Demokratyczna Republika Konga, z Chinami odpowiadającymi za blisko połowę światowego wydobycia kobaltu. Odkrycie japońskich złóż może zatem znacząco wpłynąć na globalny rynek surowców potrzebnych do produkcji baterii, a tym samym na przyszłość motoryzacji elektrycznej.