- Ameryka liże rany po kilkunastogodzinnym korku wywołanym burzą śnieżną. W mediach pojawiło się mnóstwo dyskusji
- Najgorętszy temat dotyczy tego, jak w trudnych warunkach sprawdziły się samochody elektryczne
- Cytujemy polityka, który utknął w tym korku za kierownicą Tesli Model 3
- Dużo czytania, a mało czasu? Sprawdź skrót artykułu
Jestem wdzięczny, że jechałem autem elektrycznym. Podczas gdy inni kierowcy spalali benzynę w swoich silnikach, żeby utrzymać ciepło, to mój samochód elektryczny inteligentnie kierował moc wyłącznie do ogrzewania — nie musiałem nieefektywnie spalać paliwa. Gdy inni kierowcy martwili się o zmniejszające się zapasy paliwa, to Tesla monitorowała zasilanie. Przez cały czas wiedziałem dokładnie, ile energii zużywa, ile energii pozostało w akumulatorze i jak daleko mogę przejechać. Co więcej, ponieważ kierowcy pojazdów elektrycznych regularnie ładują akumulatory w domu i w pracy, to jest mniej prawdopodobne, że wybierzemy się w trasę autem bez energii i dlatego byłem dobrze przygotowany. Kiedy koszmar się skończył, to kierowcy pojazdów napędzanych benzyną musieli czekać w długich kolejkach na zaśnieżonych stacjach benzynowych. Mnie system nawigacji skierował do pobliskiej ładowarki.
Burza śnieżna w Tesli
Akumulatory samochodów elektrycznych cierpią z powodu znacznego spadku wydajności w niskich temperaturach i są bardziej, niż silniki benzynowe, narażone na poważną awarię w trudnych warunkach. Nawet jeśli bateria nie zamarznie, to obecne akumulatory nie mają nawet częściowo tak dużej pojemności, jak zbiorniki na benzynę, więc margines bezpieczeństwa jest znacznie cieńszy.