• W latach 60. amerykański styl był typowy dla Opli klasy wyższej. Dlatego nikogo nie powinny dziwić długi przód oraz szeroki tylny słupek
  • Wyróżnikiem samochodu był m.in. ekstrawagancki winylowy dach
  • Gdyby ten elegancki Opel nie był tak rzadki, bez problemu mógłby być klasykiem na co dzień

Republika Federalna Niemiec miała zaledwie 16 lat i w roku 1965 głosem amerykańskiej piosenkarki Peggy March śpiewała „Mit 17 hat man noch Träume” („W wieku 17 lat wciąż ma się jeszcze marzenia”). Jeśli mieszkałeś wówczas w Niemczech, miałeś 18 lat i zdałeś już egzamin na prawo jazdy, to może marzyłeś o Oplu? Ale nie o Kadetcie B, który pojawił się na rynku w 1965 roku, tylko o największym i najbardziej ekskluzywnym Oplu swoich czasów – Diplomacie V8 Coupé. Eleganckim dużym samochodzie z potężnym silnikiem.

To prawda, że na rynku było więcej aut tego typu z jednostkami V8, ale to była nowa gwiazda wśród samochodów – jak Opel określał swojego dyplomatę. Wszystko tu jest bardzo wystawne: potężne nadwozie, wykończenie wnętrza szlachetnymi materiałami czy wyposażenie. Jednak to przede wszystkim silnik o pojemności 5354 centymetrów sześciennych i mocy 230 KM budził podziw. Cena także szokowała. Jeżeli chciałeś zaimponować partnerom biznesowym i sąsiadom dużym Oplem, potrzebowałeś naprawdę grubego portfela. W 1965 roku na metce u dilera Opla wypisana została kwota 25 500 marek. Wersja coupé była droższa od sedana o 8000 marek. Za tę sumę można było wówczas kupić dwa Volkswageny Garbusy.

Jakby tego było mało, rok później auto podrożało jeszcze o 500 marek. Tymczasem średni dochód wynosił wówczas około 770 marek. Jest więc jasne, że ten dyplomata był samochodem dla szefa. Jednak po ten pojazd nie ustawiały się kolejki zamożnych klientów. Wynikało to częściowo z image’u. Wielu tym osobom Diplomat wydawał się zbyt młodzieżowy i zbyt amerykański. Dyskretna elegancja Mercedesa W108/111 znacznie bardziej im odpowiadała. Z drugiej strony wynikało to również z kulejącej gospodarki.

W połowie lat sześćdziesiątych kanclerz Ludwig Erhard – ojciec cudu gospodarczego – poprowadził młodą republikę do pierwszego kryzysu gospodarczego. Pewnie m.in. dlatego Diplomat A Coupé znalazł tylko 347 nabywców, a sedan z 4,6- lub 5,4-litrowym V8 – ostatecznie 8848 klientów. Przy maksymalnej prędkości ponad 200 km/h luksusowy Opel jest tak szybki, jak smukłe Porsche 911 – przynajmniej na prostym odcinku drogi. Z kolei na górskich serpentynach kapitanowie prowadzący to auto mają pełne ręce roboty, żeby za pomocą cienkiej kierownicy i niezbyt precyzyjnego układu kierowniczego utrzymać tego dyplomatę na obranym kierunku jazdy.

W przypadku pięciometrowego statku nazewnictwo zaczerpnięte z morskiego słownictwa, tak popularne wśród Opla, było bardzo trafne. Jak wiadomo, Kapitän to model podstawowy, a funkcję luksusowej odmiany pełnił Admiral. Z kolei topowy model zyskał nazwę związaną ze społeczeństwem, międzynarodowym stylem i reprezentacyjnym wyglądem – Diplomat.

Jednocześnie samochód nie ma zapędów sportowych. Nie zmieni tego nawet fakt, że pracujący pod maską amerykański silnik V8 cały czas tryska zapałem do działania i wszechobecny jest jego potężny dźwięk. Zgodnie z amerykańskim pochodzeniem na pierwszym miejscu stoi zrelaksowana i spokojna jazda, a nie sprinterskie popisy. Bierze się to także stąd, że praca zawieszenia Diplomata szybko osiąga swoje granice. Ma się wrażenie, że podczas projektowania samochodu konstruktorzy zapomnieli o tym, że oprócz długich prostych są również zakręty. Z tego powodu znacznie więcej zainwestowali w komfort niż w poręczność na zakrętach.

W przypadku Diplomata pod słowem „komfort” kryje się nie tylko odpowiednio zestrojone zawieszenie, lecz także bogate wyposażenie. Na pokładzie znalazło się elektryczne sterowanie wszystkimi szybami, a zmianą przełożeń zajął się automat. Auto zdaje się promować zrelaksowany styl jazdy, obcy jest mu gorączkowy pośpiech. Podczas przyspieszania Diplomat przełącza wyżej tylko raz. To dlatego, że drugi bieg jest już najwyższym przełożeniem w zastosowanej skrzyni.

Diplomat Coupé dzięki silnikowi o wysokiej mocy swobodnie szybuje po ulicach. Moment obrotowy jest tak potężny, że ma się wrażenie, iż był wzorowany na Górach Skalistych, a moc okazuje się wystarczająca, żeby podczas gwałtownego przyspieszania wbić pasażerów głęboko w oparcia foteli. Prawda jest jednak taka, że dzieje się tak również dlatego, że siedzenia są miękko wyściełane. Dwa przednie fotele oraz tylna kanapa zapewniają dużo miejsca dla czterech dorosłych osób. Ponadto pasażerowie mogą cieszyć się nieskazitelnym podziwianiem krajobrazu przez szyby, których nie ograniczają środkowe słupki, a także imponującym wnętrzem, inspirowanym amerykańskimi autami.

W standardzie Diplomata znalazły się wstawki z prawdziwego drewna oraz dwukolorowa kierownica. To samo dotyczy trzech zapalniczek oraz szerokiego szybkościomierza, którego skala kończy się dopiero na liczbie 250. Jedynie przełączniki standardowych elektrycznych szyb oraz suwaki do regulacji wentylacji prezentują się nieco mniej efektownie. Płatne opcje dostępne w tym modelu obejmowały m.in. winylowy dach, skórzane fotele i klimatyzację. Jednak dzięki uchylnym trójkątnym szybkom ten ostatni element nie był niezbędny.

Oprócz silnika i skrzyni biegów także stylistyka nadwozia Diplomata Coupé pochodzi ze Stanów Zjednoczonych. Nie dlatego, że rok 1965 został ogłoszony przez ONZ „Rokiem współpracy”, lecz dlatego, że General Motors nie ufał całkowicie wyczuciu stylu, jaki panował wówczas wśród projektantów w Rüsselsheim. Projektanci Opla mogli zaproponować wyłącznie wnętrze, a także ozdoby, kołpaki i logo. Oprócz tego mogli co najwyżej zająć się opracowaniem mniejszych pojazdów, takich jak Kadett A – ich pierwszy całkowicie własny projekt.

Coupé nie było produkowane w Hesji, lecz w zakładach Karmanna w Osnabrücku. Moce przerobowe tej firmy wystarczyły tylko na małą serię. Poza tym Opel miał problemy ze zbytem dużych modeli. Nawet Kapitän oraz Admiral z 4,6-litrowym silnikiem sprzedawały się z oporami. W efekcie ten pierwszy trafił do 24 249 klientów, natomiast na Admirala, który sprzedawał się najlepiej, zdecydowało się 55 876 kierowców.

Mit 70 hat man noch Träume… i choć lat przybyło, to wciąż mogą to być marzenia (lub wspomnienia) o Oplu Diplomacie.