Ten samochód zostanie w Szwecji. W tak lakonicznym i stanowczym tonie szwedzki właściciel błękitnej „dziewięćdziesiątkipiątki” odpowiedział na mejlowe pytanie o stan auta. Prawdopodobnie, gdyby cena była bardziej przystępna, tak by się stało. Saab 95 (nie mylić z 9-5!) jest obecnie jednym z bardziej poszukiwanych rarytasów szwedzkiej motoryzacji.
W latach 60. i 70. za sprawą pojemnego 7-osobowego nadwozia kombi auta te były używane do ciężkiej pracy – na wsiach, w leśnictwie, do dojazdów do pracy w trudnym szwedzkim klimacie. Ich charakterystyczną cechą jest dwusuwowy, niezwykle trwały i mało awaryjny 3-cylindrowy silnik o pojemności 841 ccm. Jeśli chcecie obejrzeć takie auto w internecie, wpiszcie obok liczby „95” słowa „two stroke” (ang. dwusuw) – dzięki temu Google nie wyświetli zdjęć znacznie nowszego i bardziej znanego modelu 9-5.
Przyszły nabywca błękitnego Saaba nie odpuścił. Konsultował się m.in. z Eugeniuszem Wilkiem z Kańczugi – znanym w światku miłośników starych Saabów restauratorem tych aut – czy warto go kupić i co może być przyczyną, że ogłoszenie o sprzedaży auta wisi w internecie od tygodni.
Jak zapowiadał właściciel, leciwy Saab odpalił „na dotyk”. Chmura niebieskiego dymu w przypadku tego modelu jest zupełnie naturalna – to dwusuwŹródło: Auto Świat
Sprawa jest prosta – odparł fachowiec – auto jest za drogie i żaden Szwed go nie chce. A co do stanu technicznego, to jeśli ma ważny szwedzki przegląd, to nie ma czym się przejmować. To nie Polska – auto jest na pewno sprawne!
Po kilku tygodniach sprzedawca samochodu zmiękł i zaczął odpowiadać na mejle. Przysłał zdjęcia, odpowiedział na pytania. Zapadła decyzja: jedziemy po Saaba! To nie takie łatwe sprowadzić auto na lawecie ze Szwecji. Wysokie są koszty promu – to nie jest tak, jak ze sprowadzeniem pojazdu np. z Francji, kiedy to zadanie ułatwiają setki laweciarzy czekających na zlecenie i gotowych zadowolić się skromnym wynagrodzeniem.
W tej sytuacji normalny człowiek w normalnych warunkach wziąłby kolegów, drugie auto w charakterze obstawy (przecież w ponadpięćdziesięcioletnim samochodzie na długiej trasie coś musi się zepsuć) i pojechałby, biorąc też z sobą solidną linkę holowniczą. Linkę wzięli, ale... drugiego auta już nie. Wykupili pakiet assistance w PZM na pojazd, koce, chemiczne ogrzewacze do rąk i podobne gadżety (przydatne na wypadek niespodziewanego noclegu w lesie) i... wsiedli w samolot.
Pan Eugeniusz radził być dobrej myśli: W tym aucie nic się nie zepsuje. Te samochody konstruowano w czasach, gdy dróg w Szwecji właściwie nie było. Awaria pojazdu w lesie oznaczałaby, że pechowego właściciela, a właściwie jego zwłoki, znaleziono by wiosną... Zmiękczony długim oczekiwaniem na klienta Szwed obiecał wyjechać po kupców na lotnisko.
Tankowanie: oprócz benzyny do baku trzeba wlać odpowiednią dawkę oleju. U góry po prawej: usterka na drodze – zgęstniał smar w półosiach. Po konsultacji z fachowcem problem został usuniętyŹródło: Auto Świat
W ten sposób wyprawa z Polski trafiła do jego domu i garażu. Wieś, do której dotarli goście z Polski, leży kilkanaście kilometrów od Trollhättan, w którym znajduje się fabryka Saabów. Aut tej marki w okolicy jest wyjątkowo dużo, nie brakuje „krokodyli” i starszych modeli – 96 V4 i innych. Trudno je jednak stamtąd pozyskać: Szwed chętniej sprzeda auto Szwedowi niż obcokrajowcowi.
Polak ma szansę kupić samochód, jeśli jest gotów nieco przepłacić. Gospodarze okazali się jednak nad wyraz sympatyczni: podjęli gości śniadaniem, oprowadzili po sąsiedzkich garażach kryjących stare Saaby. Na marginesie: miejscowi bardzo się nudzą, mają w garażach podnośniki, zapasy części, narzędzia, większość ma też zdolności manualne, ciągle swoje auta naprawiają i modyfikują.
Właściciel za niewielką dopłatą dorzucił zapasowe części: kilka elementów blacharskich, części tapicerki, Hak holowniczy. Zgodził się podpisać umowę kupna-sprzedaży, co w tym kraju jest dość egzotycznym wynalazkiem – w Szwecji do urzędu wysyła się zawiadomienie o zbyciu pojazdu z adresem nowego właściciela i... starczy.
Obowiązkowy punkt programu: wizyta w muzeum Saaba w Trollhättan. Już na początku podróży okazało się, że choć Saaby to w Szwecji jak najbardziej typowe auta, to jednak stara „95-ka” zwraca na siebie uwagę: przejeżdżający kierowcy machają, trąbią i oglądają się. Co więcej, dyrektor muzeum w Trollhättan znał ten egzemplarz i przyznał, że Janne – poprzedni właściciel – nieco zaniedbał sprawy blacharskie, ale za mechanikę to można ręczyć. Zaprosił auto na podjazd pod samo okno muzeum w celu zrobienia zdjęcia.
Trochę niebieskiego dymu w przedziale samochodowym promu nie zaszkodziŹródło: Auto Świat
Jak się tym jeździ? Właściwie jedyny trudny moment to uruchamianie zimnego silnika: należy wyciągnąć ssanie, ale gdy tylko motor zaskoczy, trzeba je schować, żeby nie zalać świec. Potem już z górki: lewarek biegów przy kierownicy działa normalnie, czyli mamy do dyspozycji cztery przełożenia w układzie H. Jeśli ktoś jeździł np. starym Fiatem 125p, nie będzie miał problemu. Nowością dla współczesnych kierowców jest tzw. wolne koło, czyli brak hamowania silnikiem – cecha aut z dwusuwem. Na postoju, jeśli zostawisz pojazd na biegu, a zapomnisz o „ręcznym”, odjedzie.
Obroty silnika podczas jazdy wydają się dwukrotnie wyższe niż są w istocie – masz na obrotomierzu 3 tys. obrotów, a słyszysz... 6 tysięcy. Choć problemem są podjazdy pod stromą górkę i zjazdy (hamulce bębnowe, brak hamowania silnikiem), komfort jazdy jest wzorowy – auto wybiera nierówności jak mało który współczesny pojazd. Plastiki nie skrzypią, bo ich nie ma. Ciekawostka: światła drogowe włączasz lewą nogą (jak w Syrenie). I smaczek: zegarek jest nakręcany niczym stary radziecki Poljot.
Z Trollhättan do miejsca, w którym udało się wynająć domek na nocleg, jest 200 km. Tę trasę Saab musiał pokonać po ciemku. Zajęło to 3 godziny. W te strony dotarła już cywilizacja: bierzesz smartfona, wchodzisz na Booking.com lub podobny portal, rezerwujesz lokal i gotowe. Na miejscu, a był to późny wieczór, trzeba było zadzwonić po dozorcę. Przyszedł, ucieszył się na widok starego Saaba, opowiedział o swoich starych samochodach, pobrał 600 koron (ok. 300 zł), przekazał klucze i pokazał, gdzie je zostawić. God natt!
Prędkość podróżna to ok. 90 km/h. W Szwecji to nie problem – nikt nie próbuje wyprzedzać.Źródło: Auto Świat
Rano samochód odpalił bez problemu, ekipa ruszyła w kierunku Karlskrony. Prędkość podróżna Saaba 95 to 90-100 km/h. Na 250-kilometrowej trasie, poza króciutkim odcinkiem autostrady, którego nie dało się ominąć, nikt nie odważył się wyprzedzić auta jadącego ze stateczną, ale maksymalną dozwoloną prędkością.
Miejsce na promie dla samochodu i 3 osób z kabiną kosztowało 2300 koron (ok. 1100 zł). Prom, który wieczorem wypływa z Karlskrony, w Gdyni jest rano. W tym miejscu zaczął się najbardziej męczący odcinek podróży. Leciwy Saab, choć i u nas wzbudza życzliwą sympatię, nie jest w stanie na drodze nawiązać równorzędnej walki z nowymi autami. Wszyscy wyprzedzają pojazd jadący 90 km/h, niektórzy, także kierowcy tirów, są zniecierpliwieni, podwójna ciągła linia nie stanowi przeszkody.
Podróż z Gdyni do Warszawy (400 km poza autostradą) zajęła ponad pół dnia. 60 km przed Warszawą przytrafiła się usterka: podczas przyspieszania pojawiły się silne drgania na kierownicy i wyraźny szum z okolicy przednich kół.
Pan Eugeniusz Wilk, spytany przez telefon o możliwe przyczyny usterki, kazał założyć na rękawice foliowy worek i pościskać manszety przy przegubach napędowych. Jego zdaniem zastosowano zbyt gęsty smar i ten skawalił się z powodu niskiej temperatury. Po wykonaniu zaleconej operacji objawy usterki ustąpiły. O godzinie 15 operacja „Saab 95” dobiegła końca.
Autorzy: M. Fidecki, M. Popławski, M. Brzeziński
Auto Świat
Można kupić gotowy, odrestaurowany już egzemplarz Saaba 95, ale po pierwsze, trudno znaleźć taki egzemplarz, a po drugie, to tylko połowiczna przyjemność. Znacznie ciekawiej jest wyszukać auto w Szwecji, kupić je i przywieźć do Polski, najlepiej na kołach. Tylko czy 50-letni samochód przed remontem będzie w stanie pokonać o własnych siłach 1200 kilometrów?
Można kupić gotowy, odrestaurowany już egzemplarz Saaba 95, ale po pierwsze, trudno znaleźć taki egzemplarz, a po drugie, to tylko połowiczna przyjemność. Znacznie ciekawiej jest wyszukać auto w Szwecji, kupić je i przywieźć do Polski, najlepiej na kołach. Tylko czy 50-letni samochód przed remontem będzie w stanie pokonać o własnych siłach 1200 kilometrów?
Auto Świat
Ten samochód zostanie w Szwecji. W tak lakonicznym i stanowczym tonie szwedzki właściciel błękitnej „dziewięćdziesiątkipiątki” odpowiedział na mejlowe pytanie o stan auta. Prawdopodobnie, gdyby cena była bardziej przystępna, tak by się stało. Saab 95 (nie mylić z 9-5!) jest obecnie jednym z bardziej poszukiwanych rarytasów szwedzkiej motoryzacji.
Ten samochód zostanie w Szwecji. W tak lakonicznym i stanowczym tonie szwedzki właściciel błękitnej „dziewięćdziesiątkipiątki” odpowiedział na mejlowe pytanie o stan auta. Prawdopodobnie, gdyby cena była bardziej przystępna, tak by się stało. Saab 95 (nie mylić z 9-5!) jest obecnie jednym z bardziej poszukiwanych rarytasów szwedzkiej motoryzacji.
Auto Świat
W latach 60. i 70. za sprawą pojemnego 7-osobowego nadwozia kombi auta te były używane do ciężkiej pracy – na wsiach, w leśnictwie, do dojazdów do pracy w trudnym szwedzkim klimacie. Ich charakterystyczną cechą jest dwusuwowy, niezwykle trwały i mało awaryjny 3-cylindrowy silnik o pojemności 841 ccm.
W latach 60. i 70. za sprawą pojemnego 7-osobowego nadwozia kombi auta te były używane do ciężkiej pracy – na wsiach, w leśnictwie, do dojazdów do pracy w trudnym szwedzkim klimacie. Ich charakterystyczną cechą jest dwusuwowy, niezwykle trwały i mało awaryjny 3-cylindrowy silnik o pojemności 841 ccm.
Auto Świat
Jeśli chcecie obejrzeć takie auto w internecie, wpiszcie obok liczby „95” słowa „two stroke” (ang. dwusuw) – dzięki temu Google nie wyświetli zdjęć znacznie nowszego i bardziej znanego modelu 9-5.
Jeśli chcecie obejrzeć takie auto w internecie, wpiszcie obok liczby „95” słowa „two stroke” (ang. dwusuw) – dzięki temu Google nie wyświetli zdjęć znacznie nowszego i bardziej znanego modelu 9-5.
Auto Świat
Przyszły nabywca błękitnego Saaba nie odpuścił. Konsultował się m.in. z Eugeniuszem Wilkiem z Kańczugi – znanym w światku miłośników starych Saabów restauratorem tych aut – czy warto go kupić i co może być przyczyną, że ogłoszenie o sprzedaży auta wisi w internecie od tygodni. Sprawa jest prosta – odparł fachowiec – auto jest za drogie i żaden Szwed go nie chce.
Przyszły nabywca błękitnego Saaba nie odpuścił. Konsultował się m.in. z Eugeniuszem Wilkiem z Kańczugi – znanym w światku miłośników starych Saabów restauratorem tych aut – czy warto go kupić i co może być przyczyną, że ogłoszenie o sprzedaży auta wisi w internecie od tygodni. Sprawa jest prosta – odparł fachowiec – auto jest za drogie i żaden Szwed go nie chce.
Auto Świat
A co do stanu technicznego, to jeśli ma ważny szwedzki przegląd, to nie ma czym się przejmować. To nie Polska – auto jest na pewno sprawne! Po kilku tygodniach sprzedawca samochodu zmiękł i zaczął odpowiadać na mejle. Przysłał zdjęcia, odpowiedział na pytania. Zapadła decyzja: jedziemy po Saaba!
A co do stanu technicznego, to jeśli ma ważny szwedzki przegląd, to nie ma czym się przejmować. To nie Polska – auto jest na pewno sprawne! Po kilku tygodniach sprzedawca samochodu zmiękł i zaczął odpowiadać na mejle. Przysłał zdjęcia, odpowiedział na pytania. Zapadła decyzja: jedziemy po Saaba!
Auto Świat
To nie takie łatwe sprowadzić auto na lawecie ze Szwecji. Wysokie są koszty promu – to nie jest tak, jak ze sprowadzeniem pojazdu np. z Francji, kiedy to zadanie ułatwiają setki laweciarzy czekających na zlecenie i gotowych zadowolić się skromnym wynagrodzeniem. W tej sytuacji normalny człowiek w normalnych warunkach wziąłby kolegów, drugie auto w charakterze obstawy (przecież w ponadpięćdziesięcioletnim samochodzie na długiej trasie coś musi się zepsuć) i pojechałby, biorąc też z sobą solidną linkę holowniczą.
To nie takie łatwe sprowadzić auto na lawecie ze Szwecji. Wysokie są koszty promu – to nie jest tak, jak ze sprowadzeniem pojazdu np. z Francji, kiedy to zadanie ułatwiają setki laweciarzy czekających na zlecenie i gotowych zadowolić się skromnym wynagrodzeniem. W tej sytuacji normalny człowiek w normalnych warunkach wziąłby kolegów, drugie auto w charakterze obstawy (przecież w ponadpięćdziesięcioletnim samochodzie na długiej trasie coś musi się zepsuć) i pojechałby, biorąc też z sobą solidną linkę holowniczą.
Auto Świat
Linkę wzięli, ale... drugiego auta już nie. Wykupili pakiet assistance w PZM na pojazd, koce, chemiczne ogrzewacze do rąk i podobne gadżety (przydatne na wypadek niespodziewanego noclegu w lesie) i... wsiedli w samolot.
Linkę wzięli, ale... drugiego auta już nie. Wykupili pakiet assistance w PZM na pojazd, koce, chemiczne ogrzewacze do rąk i podobne gadżety (przydatne na wypadek niespodziewanego noclegu w lesie) i... wsiedli w samolot.
Auto Świat
Pan Eugeniusz radził być dobrej myśli: W tym aucie nic się nie zepsuje. Te samochody konstruowano w czasach, gdy dróg w Szwecji właściwie nie było. Awaria pojazdu w lesie oznaczałaby, że pechowego właściciela, a właściwie jego zwłoki, znaleziono by wiosną...
Pan Eugeniusz radził być dobrej myśli: W tym aucie nic się nie zepsuje. Te samochody konstruowano w czasach, gdy dróg w Szwecji właściwie nie było. Awaria pojazdu w lesie oznaczałaby, że pechowego właściciela, a właściwie jego zwłoki, znaleziono by wiosną...
Auto Świat
Zmiękczony długim oczekiwaniem na klienta Szwed obiecał wyjechać po kupców na lotnisko. W ten sposób wyprawa z Polski trafiła do jego domu i garażu.
Zmiękczony długim oczekiwaniem na klienta Szwed obiecał wyjechać po kupców na lotnisko. W ten sposób wyprawa z Polski trafiła do jego domu i garażu.
Auto Świat
Wieś, do której dotarli goście z Polski, leży kilkanaście kilometrów od Trollhättan, w którym znajduje się fabryka Saabów. Aut tej marki w okolicy jest wyjątkowo dużo, nie brakuje „krokodyli” i starszych modeli – 96 V4 i innych. Trudno je jednak stamtąd pozyskać: Szwed chętniej sprzeda auto Szwedowi niż obcokrajowcowi. Polak ma szansę kupić samochód, jeśli jest gotów nieco przepłacić.
Wieś, do której dotarli goście z Polski, leży kilkanaście kilometrów od Trollhättan, w którym znajduje się fabryka Saabów. Aut tej marki w okolicy jest wyjątkowo dużo, nie brakuje „krokodyli” i starszych modeli – 96 V4 i innych. Trudno je jednak stamtąd pozyskać: Szwed chętniej sprzeda auto Szwedowi niż obcokrajowcowi. Polak ma szansę kupić samochód, jeśli jest gotów nieco przepłacić.
Auto Świat
Gospodarze okazali się jednak nad wyraz sympatyczni: podjęli gości śniadaniem, oprowadzili po sąsiedzkich garażach kryjących stare Saaby. Na marginesie: miejscowi bardzo się nudzą, mają w garażach podnośniki, zapasy części, narzędzia, większość ma też zdolności manualne, ciągle swoje auta naprawiają i modyfikują. Właściciel za niewielką dopłatą dorzucił zapasowe części: kilka elementów blacharskich, części tapicerki, hak holowniczy. Zgodził się podpisać umowę kupna-sprzedaży, co w tym kraju jest dość egzotycznym wynalazkiem – w Szwecji do urzędu wysyła się zawiadomienie o zbyciu pojazdu z adresem nowego właściciela i... starczy.
Gospodarze okazali się jednak nad wyraz sympatyczni: podjęli gości śniadaniem, oprowadzili po sąsiedzkich garażach kryjących stare Saaby. Na marginesie: miejscowi bardzo się nudzą, mają w garażach podnośniki, zapasy części, narzędzia, większość ma też zdolności manualne, ciągle swoje auta naprawiają i modyfikują. Właściciel za niewielką dopłatą dorzucił zapasowe części: kilka elementów blacharskich, części tapicerki, hak holowniczy. Zgodził się podpisać umowę kupna-sprzedaży, co w tym kraju jest dość egzotycznym wynalazkiem – w Szwecji do urzędu wysyła się zawiadomienie o zbyciu pojazdu z adresem nowego właściciela i... starczy.
Auto Świat
Obowiązkowy punkt programu: wizyta w muzeum Saaba w Trollhättan. Już na początku podróży okazało się, że choć Saaby to w Szwecji jak najbardziej typowe auta, to jednak stara „95-ka” zwraca na siebie uwagę: przejeżdżający kierowcy machają, trąbią i oglądają się. Co więcej, dyrektor muzeum w Trollhättan znał ten egzemplarz i przyznał, że Janne – poprzedni właściciel – nieco zaniedbał sprawy blacharskie, ale za mechanikę to można ręczyć. Zaprosił auto na podjazd pod samo okno muzeum w celu zrobienia zdjęcia.
Obowiązkowy punkt programu: wizyta w muzeum Saaba w Trollhättan. Już na początku podróży okazało się, że choć Saaby to w Szwecji jak najbardziej typowe auta, to jednak stara „95-ka” zwraca na siebie uwagę: przejeżdżający kierowcy machają, trąbią i oglądają się. Co więcej, dyrektor muzeum w Trollhättan znał ten egzemplarz i przyznał, że Janne – poprzedni właściciel – nieco zaniedbał sprawy blacharskie, ale za mechanikę to można ręczyć. Zaprosił auto na podjazd pod samo okno muzeum w celu zrobienia zdjęcia.
Auto Świat
Jak się tym jeździ? Właściwie jedyny trudny moment to uruchamianie zimnego silnika: należy wyciągnąć ssanie, ale gdy tylko motor zaskoczy, trzeba je schować, żeby nie zalać świec. Potem już z górki: lewarek biegów przy kierownicy działa normalnie, czyli mamy do dyspozycji cztery przełożenia w układzie H. Jeśli ktoś jeździł np. starym Fiatem 125p, nie będzie miał problemu.
Jak się tym jeździ? Właściwie jedyny trudny moment to uruchamianie zimnego silnika: należy wyciągnąć ssanie, ale gdy tylko motor zaskoczy, trzeba je schować, żeby nie zalać świec. Potem już z górki: lewarek biegów przy kierownicy działa normalnie, czyli mamy do dyspozycji cztery przełożenia w układzie H. Jeśli ktoś jeździł np. starym Fiatem 125p, nie będzie miał problemu.
Auto Świat
Nowością dla współczesnych kierowców jest tzw. wolne koło, czyli brak hamowania silnikiem – cecha aut z dwusuwem. Na postoju, jeśli zostawisz pojazd na biegu, a zapomnisz o „ręcznym”, odjedzie. Obroty silnika podczas jazdy wydają się dwukrotnie wyższe niż są w istocie – masz na obrotomierzu 3 tys. obrotów, a słyszysz... 6 tysięcy.
Nowością dla współczesnych kierowców jest tzw. wolne koło, czyli brak hamowania silnikiem – cecha aut z dwusuwem. Na postoju, jeśli zostawisz pojazd na biegu, a zapomnisz o „ręcznym”, odjedzie. Obroty silnika podczas jazdy wydają się dwukrotnie wyższe niż są w istocie – masz na obrotomierzu 3 tys. obrotów, a słyszysz... 6 tysięcy.
Auto Świat
Choć problemem są podjazdy pod stromą górkę i zjazdy (hamulce bębnowe, brak hamowania silnikiem), komfort jazdy jest wzorowy – auto wybiera nierówności jak mało który współczesny pojazd. Plastiki nie skrzypią, bo ich nie ma. Ciekawostka: światła drogowe włączasz lewą nogą (jak w Syrenie). I smaczek: zegarek jest nakręcany niczym stary radziecki Poljot.
Choć problemem są podjazdy pod stromą górkę i zjazdy (hamulce bębnowe, brak hamowania silnikiem), komfort jazdy jest wzorowy – auto wybiera nierówności jak mało który współczesny pojazd. Plastiki nie skrzypią, bo ich nie ma. Ciekawostka: światła drogowe włączasz lewą nogą (jak w Syrenie). I smaczek: zegarek jest nakręcany niczym stary radziecki Poljot.
Auto Świat
Z Trollhättan do miejsca, w którym udało się wynająć domek na nocleg, jest 200 km. Tę trasę Saab musiał pokonać po ciemku. Zajęło to 3 godziny. W te strony dotarła już cywilizacja: bierzesz smartfona, wchodzisz na Booking.com lub podobny portal, rezerwujesz lokal i gotowe. Na miejscu, a był to późny wieczór, trzeba było zadzwonić po dozorcę. Przyszedł, ucieszył się na widok starego Saaba, opowiedział o swoich starych samochodach, pobrał 600 koron (ok. 300 zł), przekazał klucze i pokazał, gdzie je zostawić. God natt!
Z Trollhättan do miejsca, w którym udało się wynająć domek na nocleg, jest 200 km. Tę trasę Saab musiał pokonać po ciemku. Zajęło to 3 godziny. W te strony dotarła już cywilizacja: bierzesz smartfona, wchodzisz na Booking.com lub podobny portal, rezerwujesz lokal i gotowe. Na miejscu, a był to późny wieczór, trzeba było zadzwonić po dozorcę. Przyszedł, ucieszył się na widok starego Saaba, opowiedział o swoich starych samochodach, pobrał 600 koron (ok. 300 zł), przekazał klucze i pokazał, gdzie je zostawić. God natt!
Auto Świat
Rano samochód odpalił bez problemu, ekipa ruszyła w kierunku Karlskrony. Prędkość podróżna Saaba 95 to 90-100 km/h. Na 250-kilometrowej trasie, poza króciutkim odcinkiem autostrady, którego nie dało się ominąć, nikt nie odważył się wyprzedzić auta jadącego ze stateczną, ale maksymalną dozwoloną prędkością.
Rano samochód odpalił bez problemu, ekipa ruszyła w kierunku Karlskrony. Prędkość podróżna Saaba 95 to 90-100 km/h. Na 250-kilometrowej trasie, poza króciutkim odcinkiem autostrady, którego nie dało się ominąć, nikt nie odważył się wyprzedzić auta jadącego ze stateczną, ale maksymalną dozwoloną prędkością.
Auto Świat
Miejsce na promie dla samochodu i 3 osób z kabiną kosztowało 2300 koron (ok. 1100 zł). Prom, który wieczorem wypływa z Karlskrony, w Gdyni jest rano. W tym miejscu zaczął się najbardziej męczący odcinek podróży. Leciwy Saab, choć i u nas wzbudza życzliwą sympatię, nie jest w stanie na drodze nawiązać równorzędnej walki z nowymi autami.
Miejsce na promie dla samochodu i 3 osób z kabiną kosztowało 2300 koron (ok. 1100 zł). Prom, który wieczorem wypływa z Karlskrony, w Gdyni jest rano. W tym miejscu zaczął się najbardziej męczący odcinek podróży. Leciwy Saab, choć i u nas wzbudza życzliwą sympatię, nie jest w stanie na drodze nawiązać równorzędnej walki z nowymi autami.
Auto Świat
Wszyscy wyprzedzają pojazd jadący 90 km/h, niektórzy, także kierowcy tirów, są zniecierpliwieni, podwójna ciągła linia nie stanowi przeszkody.
Wszyscy wyprzedzają pojazd jadący 90 km/h, niektórzy, także kierowcy tirów, są zniecierpliwieni, podwójna ciągła linia nie stanowi przeszkody.
Auto Świat
Podróż z Gdyni do Warszawy (400 km poza autostradą) zajęła ponad pół dnia. 60 km przed Warszawą przytrafiła się usterka: podczas przyspieszania pojawiły się silne drgania na kierownicy i wyraźny szum z okolicy przednich kół. Pan Eugeniusz Wilk, spytany przez telefon o możliwe przyczyny usterki, kazał założyć na rękawice foliowy worek i pościskać manszety przy przegubach napędowych.
Podróż z Gdyni do Warszawy (400 km poza autostradą) zajęła ponad pół dnia. 60 km przed Warszawą przytrafiła się usterka: podczas przyspieszania pojawiły się silne drgania na kierownicy i wyraźny szum z okolicy przednich kół. Pan Eugeniusz Wilk, spytany przez telefon o możliwe przyczyny usterki, kazał założyć na rękawice foliowy worek i pościskać manszety przy przegubach napędowych.
Auto Świat
Jego zdaniem zastosowano zbyt gęsty smar i ten skawalił się z powodu niskiej temperatury. Po wykonaniu zaleconej operacji objawy usterki ustąpiły. O godzinie 15 operacja „Saab 95” dobiegła końca.
Jego zdaniem zastosowano zbyt gęsty smar i ten skawalił się z powodu niskiej temperatury. Po wykonaniu zaleconej operacji objawy usterki ustąpiły. O godzinie 15 operacja „Saab 95” dobiegła końca.