Nazwa firmy – Asia – oznacza po prostu Azję. To mało znane przedsiębiorstwo powstało w Korei w latach 60. XX wieku. Zachętą były przepisy rządowe, zwalniające z podatku części do montażu samochodów. Początkowo były to pojazdy dla wojska i osobowe Fiaty, ale szybko stało się jasne, że firma sama nie utrzyma się na rynku. Pod skrzydłami Kii pojawiła się m.in. mała Rocsta, ale gdy obie marki trafiły do Hyundaia (1999 r.), zdecydowano o zamknięciu Asii Motors.

Choć oficjalnie Rocsta nie była kopią Jeepa (z licencji na CJ-7 i CJ-8 korzystał w Korei SsangYong Korando) nietrudno zgadnąć, na jaki samochód zapatrzyli się konstruktorzy. W czasach Wranglera YJ z prostokątnymi światłami można nawet zaryzykować twierdzenie, że Asia była bardziej podobna do modeli CJ niż… sam Wrangler! Ale pionowych szczelin na grillu ma tylko sześć.

Rocsta to auto bardzo proste konstrukcyjnie. Rama nośna, sztywne mosty zawieszone na resorach piórowych, napęd tylnej osi ze sztywno dołączaną przednią oraz reduktorem – to rozwiązania tyle proste, co skuteczne w terenie oraz wśród użytkowników o niskiej kulturze technicznej. Nie ma wątpliwości co do pochodzenia silnika. Diesel 2.2 to jednostka Mazdy z typoszeregu R2. Wolnossący motor oferuje mało porywające 61 KM. Alternatywę stanowi benzyniak 1.8 z „aż” 78 KM.

Silnik z Mazdy ułatwia dostęp do części.

Prostotę daje się zauważyć na każdym kroku. Miękki dach (letni rozpinany tylko nad przednimi fotelami lub zimowy przykrywający całe auto) zakłada się w mało wyrafinowany sposób, bez udziału automatyki. Trzeba użyć śrubokręta, wsunąć w prowadnice odpowiednie linki (jak w przedsionku przyczepy kempingowej) i namocować się przy zapięciach. Nie powinny więc dziwić drobne przecieki.

Choć trafiają się egzemplarze z klimatyzacją, tu nawet wspomaganie kierownicy należy traktować w kategoriach luksusu. Nie ma elektryki, ABS-u, poduszek powietrznych, zabrakło nawet obrotomierza na desce. Ale czy za którąś z tych rzeczy naprawdę tęsknimy? Jeśli prawdziwą przyjemność czerpiemy z jazdy w terenie, to nie! À propos jazdy. Wolnossący diesel nie gwarantuje właściwie żadnych osiągów. Ale jeśli nastawiamy się na jazdę rekreacyjną, 61 KM okazuje się wystarczające.

Optymalna prędkość w trasie to 80 km/h.

Silnik dość łatwo wkręca się na obroty. Wrażenia poprawia hałas – myślimy, że jedziemy naprawdę szybko, tymczasem na liczniku widnieje zawrotne 60 km/h. Ważniejsze wydają się jednak trwałość i prostota jednostki. Mieszana jazda terenowo-miejska oznacza spalanie 8,5 l/100 km.

Foto: Auto Świat
Asia Rocsta 2.2 D | Tani klasyk

Nasz „model” został dość pieczołowicie odrestaurowany. Do budowy posłużyły dwa auta – jedno miało motor benzynowy, drugie – silnik Diesla, który ostatecznie znalazł się pod maską. W 2010 r. auta zostały rozebrane, po czym rama i nadwozie trafiły do piaskowania. Sporo rzeczy trzeba było odtworzyć – na podłodze pojawiła się nowa wykładzina, wyrzucono też boczki drzwi. Wykonanie na nowo całej tapicerki (wiernie oddającej oryginalny materiał i wzór) kosztowało ok. 4500 zł. Okazało się, że znacznie taniej można kupić zestaw dachów. Zrobione na zamówienie (firma nie potrzebowała nawet wzorników) to wydatek kilkuset zł. Amortyzatory, tarcze, klocki – to oryginalne elementy Kii (pomoc przyszła ze strony centrali). Trzeba było odtworzyć instalację elektryczną.

W modelu Rocsta Asia kopiowała nie tylko Jeepa. Od 1993 r. równolegle powstawały auta oznaczone jako R2 – te miały przód przypominający Mitsubishi Pajero. Czy auto takie jak Asia to dobra propozycja dla kolekcjonera? Oczywiście Rocstą trudno się ekscytować – nie ma ani fantastycznych osiągów, ani niespotykanych rozwiązań technicznych czy nadzwyczajnej zdolności terenowej. Jest jednak rzadkim autem o ciekawym wyglądzie, które można użytkować na co dzień. Na razie nie jest też droga – można znaleźć egzemplarze w cenie nieprzekraczającej 10 tys. zł, prezentowany, po renowacji został wyceniony na 25 tys. zł.

CZYTAJ RÓWNIEŻ:

ZOBACZ WIDEO: