Po co budować czołgi, skoro nie ma wrogów? – taką zaczepką wobec Mercedesa klasy S BMW reklamowało we wczesnych spotach swój pierwszy model serii 7. Jednak między wierszami można było to odczytać także jako usprawiedliwienie własnej słabości. To prawda, że klasa S ze swoją grubą blachą (W116) była ciężką limuzyną, ale prawdą było również to, że monachijskie modele do tej pory stanowiły tylko dodatek do aut klasy luksusowej i E3 ze swoją cienką blachą nie mogło być równorzędnym konkurentem modeli ze Stuttgartu. Wiedzieli o tym też Bawarczycy. To nie jest absolutnie konieczne, żeby zbudować jeszcze lepszy samochód wśród luksusowych aut. Nowy model ma być równie dobry, ale na inny sposób – powiedziano w 1977 roku podczas prezentacji następcy.

BMW 733i - limuzyna idealna na długie podróże autostradą

Mówisz – masz. Pierwszą serię 7 kupowali w Niemczech kierowcy, którzy bardziej od dystyngowanej jazdy, godnej takich limuzyn, woleli okupowanie lewego pasa autostrady i „zganianie” z niego poprzedzających ich pojazdów. Wprawdzie według statystyk dotyczących rejestracji dopiero drugie wydanie serii 7 było najlepsze (i to w dodatku tylko przez krótki okres), ale już od debiutu modelu E23 (wewnętrzne oznaczenie typoszeregu) wiadomo było, że skończył się okres pobłażania dla Mercedesa.

Mogliśmy się przekonać o tym także dzisiaj, gdy z parku klasyków BMW wzięliśmy do jazdy model 733i, pochodzący z lipca 1977 roku. Na liczniku tego egzemplarza jest zaledwie 10 271 km. To było kiedyś najdroższe, najmocniejsze, a do tego bogato wyposażone BMW serii 7. W naszym egzemplarzu mamy aluminiowe felgi, elektrycznie sterowany szyberdach i klimatyzację, które w tamtych czasach nie były oczywiste i nawet w luksusowym BMW za takie elementy trzeba było dopłacić.

Ważniejsze są jednak elektrycznie regulowane pojedyncze siedzenia z tyłu. Dowodzą one, że w tamtych czasach BMW rzeczywiście wspięło się na menedżerskie stanowiska. O tym, że firmie w dalszym ciągu brakowało nieco doświadczenia w projektowaniu limuzyn, przekonuje jeden mały szczegół – pan dyrektor, który był wieziony przez szofera i podróżował z tyłu, musiał się mocno wychylić do przodu, żeby strząsnąć do popielniczki popiół z cygara.

BMW 733i - liczy się nie tlyko komfort, lecz także dobre prowadzenie

Komfort drugiego rzędu siedzeń to wyraz przekory. Wiadomo przecież, że tak jak w innych autach BMW, także i tutaj więcej przyjemności sprawia jazda z przodu. Kokpit otula kierowcę, a szerokie fotele zapewniają wysoki komfort podróżowania także barczystemu szefowi. Dźwignia skrzyni biegów przemyka pomiędzy czterema przełożeniami z taką łatwością, że nikomu nawet nie przyjdzie do głowy, żeby zdecydować się na 3-biegowy „automat”. Przełączniki opisane w języku niemieckim od razu przypominają dawną atmosferę zachodnich Niemiec. Przyjemność prowadzenia pogłębia muzyka lecąca z radia.

Przesiadka z Mercedesa oznaczała wysoki komfort resorowania, ale jednocześnie zyskiwało się większą przyjemność z prowadzenia. Tak naprawdę dobry komfort jazdy nie przynosił ujmy BMW. Dlaczego? Ponieważ samochód nadal perfekcyjnie pokonywał zakręty, i to pomimo tego, że nadwozie całkiem mocno się przechylało. To jeszcze nie koniec przewagi nad Mercedesem. Z pewnością wielu prezesów życzyłoby sobie, żeby ich sekretarki wykonywały wszystkie polecenia w taki sposób, jak robi to układ kierowniczy BMW serii 7 – wszystko, co szef musi wiedzieć, docierałoby do niego bez żadnych opóźnień.

Pod maską pracuje 6-cylindrowy silnik. Pozostaje pytaniem to, czy w 1977 roku taka jednostka była już prestiżowa. W końcu w 200-konnym konkurencie ze Stuttgartu (model 350 S) było o dwa cylindry więcej. Patrząc na to z dzisiejszego punktu widzenia, można stwierdzić, że kierowcy BMW mogli czuć się wyjątkowo postępowo, kiedy w rozmowie z partnerami biznesowymi już 40 lat temu mówili o… downsizingu.

BMW eksperymentowało przecież z silnikami 8- oraz 12-cylindrowymi. Masa, wymiary, koszty produkcji oraz serwisu nie przemawiały jednak za takimi konstrukcjami. Poza tym okazało się, że wysoką moc i świetne osiągi zapewniają również 6-cylindrowe silniki. Jednocześnie udaje się w nich uzyskać niższe zużycie paliwa. Tym samym jednostki tego typu stały się przyszłościowym rozwiązaniem. Kierowcy podczas prowadzenia auta nie powinni czuć się zawiedzeni, że pod maską nie pracuje bulgoczące V8.

Silnik M30 o mocy 197 KM sprawił, że samochód stał się potężną i mocną limuzyną, która jednocześnie z masą 1600 kg nie miała aż tak pancernego wizerunku, jak konkurencja. Choć z drugiej strony trzeba pamiętać, że Golf ważył wówczas połowę tego. Prędkość maksymalna na poziomie 205 km/h nie była porywającym wynikiem, ale jednocześnie powody do zadowolenia daje sposób, w jaki silnik modelu 733i wchodzi na obroty i osiąga ich średnie wartości. Jednostka działa bez wysiłku, a w trakcie dynamicznego przyspieszania przód auta zdecydowanie się unosi.

Ten przód o wyglądzie nosa rekina wyszedł spod ręki Paula Bracqa i trzeba przyznać, że dzięki temu rozwiązaniu limuzyna prezentowała się wręcz sportowo. Jednak pod względem aerodynamiki nie było najlepiej, bo współczynnik oporu powietrza wynosił aż 0,42.

BMW 733i - zainteresowanie tym modelem przerosło oczekiwania producenta

Już 7 lipca 1977 roku, czyli tydzień po wprowadzeniu tego auta do sprzedaży, cieszył się z niego Eberhard von Kuenheim, szef BMW. Seria 7 okazała się modelem, który dużo powodów do zadowolenia dał również sprzedawcom. Zainteresowanie autem sprawiło, że jego sprzedaż utrzymywała się na wysokim poziomie. Popyt okazał się nawet tak duży, że zakład produkujący ten model ledwo nadążał z jego wytwarzaniem.

Niemal 40 lat później oferta klasycznych samochodów spod znaku biało-niebieskiej szachownicy ma innych bohaterów. Pierwsze BMW serii 7 średnio obchodzi nawet fanów samochodów z Monachium. To błąd. I to wcale nie tylko dlatego, że ten pojazd można kupić w (jeszcze) dobrej cenie. Za bawarską limuzyną przemawia również wysoki komfort jazdy, który udało się pogodzić ze świetnym prowadzeniem. Poza tym to świetna okazja, żeby podróżować czymś innym niż opatrzonym Mercedesem.

BMW 733i - naszym zdaniem

W pierwszej wersji BMW serii 7 zawieszenie było na tyle miękkie, że pod względem resorowania samochód mógł rywalizować z Mercedesem. Jednak w przeciwieństwie do klasy S (W116) BMW było zwinniejsze w prowadzeniu. W silniku M30 występują problemy z twardniejącymi uszczelniaczami gniazd zaworowych. Jednak największym mankamentem serii E23 jest podatność na korozję. Rdza występuje na: zakończeniach progów, u podstawy przednich słupków, przy mocowaniu kolumn resorujących, na ścianie grodziowej w komorze silnika, przy mocowaniu błotników, na tylnych nadkolach, a także na ramkach przedniej i tylnej szyby. Materiały we wnętrzu blakną, a skórzana tapicerka pęka. Poza tym elektroniczne wskaźniki i Check Control z racji wieku mogą już szwankować.