BMW serii 3 (E30) należy do samochodów, który niezależnie od wersji (silnikowej czy nadwoziowej) jest szanowany przez miłośników klasycznych aut. Jednak najbardziej cenione są modele z rzędową szóstką pod maską. A kabriolet to już pełnia szczęścia.

Czy aby na pewno pełnia? Rzeczywiście, przyjemność z jazdy jest ogromna i to mimo to, że wnętrze wykonano z plastików marnej jakości, a siedzenia okazują się dość niewygodne. Przecież powody do zadowolenia dają zarówno osiągi 170-konnego benzyniaka, jak i fenomenalne prowadzenie na zakrętach. BMW z czasów sprzed ESP łatwo wchodzi w poślizg, ale też bez problemu wraca na swój tor jazdy. Auto świetnie wyczuwa intencje kierowcy i gwałtowne odjęcie gazu interpretuje jako „boję się”, a przytrzymanie gazu jako „chcę się bawić”. To już nie wróci!

Cabrio z silnikiem o mocy 170 KM ma dobre przyspieszenie, a poza tym świetnie prowadzi się na zakrętach.

Pewnych współczesnych udogodnień jednak brakuje. By jechać z wiatrem we włosach, trzeba się zatrzymać, odryglować zamki, złożyć dach i dopiero jechać dalej. Zaczyna padać? Znowu trzeba się zatrzymać i ręcznie składać przykrycie auta. Kolejny (potencjalny) problem to stan dachu. Nie, wcale nie musi być w złym stanie, ale podczas kupowania pojazdu trzeba obowiązkowo sprawdzić, czy nie jest przetarty na załamaniach, jak wygląda tylna plastikowa szyba (często jest porysowana) i jaki jest stan zawiasów.

Poza tym trzeba się liczyć z koniecznością wymiany uszczelek, a te są drogie. Jedna nad przednią szybą kosztuje około 700 zł, a komplet to wydatek nawet 3 tys. zł. Warto też wiedzieć, że dach w BMW E30 cabrio nie był nigdy wzorem szczelności.

Nie masz garażu? Wstrzymaj się z zakupem, bo przechowywanie E30 zimą pod gołym niebem to nie najlepszy pomysł. Chyba że kupi się hardtop – jego cena waha się w granicach 1500-3000 zł. Awarie dachu to nie wszystko…

Duża kierownica i skierowana w stronę kierowcy konsola to elementy charakterystyczne dla BMW serii 3. Z dzisiejszego punktu widzenia suwaki od nawiewów są przestarzałe, a skaj na drzwiach dziwi. Oryginalne radia BMW lubią się psuć.

Nawet jeśli z dachem jest wszystko w porządku, to i tak… w dalszym ciągu musimy być czujni, bo ten model był przecież podatny na korozję. Właściciele BMW E30 często muszą się liczyć z rdzą przednich nadkoli, progów, a także rantów drzwi czy mocowań tylnego zawieszenia. Niestety, usunięcie tych niedomagań nie będzie tanią operacją.

Czas działa na niekorzyść E30 to nie był zły samochód, przez lata właściciele tego modelu cieszyli się wzorową niezawodnością. Lata jednak robią swoje. Samochody wyposażone w mocne silniki 6-cylindrowe były najczęściej intensywnie eksploatowane i trzeba się liczyć z tym, że jednostka będzie w złym stanie.

Co to oznacza? Niemal normą jest awaria uszczelki pod głowicą lub samej głowicy (podobnie w 4-cylindrowej wersji 1.8), można się także spodziewać wycieków oleju z silnika. Normą są luzy w okolicach wału napędowego. We wnętrzu warto zwrócić uwagę na stan układu check control oraz radia, a szczególnie jego wyświetlacza. Jeśli nie działa, to dość łatwo je kupić, ale lepiej od razu trzy: jest wtedy szansa na złożenie jednego dobrego.

Z kupnem samochodu nie powinno być dużego problemu, bo na rynku wtórnym – także w Polsce – znajdziemy wiele ogłoszeń dotyczących tego modelu. Najtańsze odmiany ze słabszymi silnikami i w przeciętnym stanie technicznym kosztują około 10 tys. zł, ale zwykle utrzymanie ich na chodzie wymaga sporej gimnastyki. Z kolei za mocniejsze wersje po odnowieniu właściciele życzą sobie około 35 tys. zł i więcej. I ceny te mają uzasadnienie: dobre BMW E30 cabrio to już rarytas.