• Dodge Charger R/T z 1968 roku to samochód złych ze słynnego Bullita
  • Egzemplarz z Górnego Śląska ma pod maską silnik o pojemności 7,2-litra
  • „Czorny” jego właściciel mówi na swoje auto „Kermit”

Czym poruszają się „źli” z amerykańskich filmów? Wiadomo, czarnym Chargerem z 1968 roku. Obraz utrwalony w najsłynniejszym filmowym pościgu wszech czasów wciąż nakręca wyobraźnię miłośników klasycznych amerykańskich "muscle cars", także w Polsce. Mowa oczywiście o filmie „Bullitt”, ale nasz bohater Marcin „Czorny” z Rybnika kupił zielonego Chargera, który później otrzymał przydomek „Kermit”, nieco przypadkowo: "szukałem czarnego, takiego, jaki grał w filmie, ale znajomy Wentor, znający wszystkie Chargery na wylot, powiedział mi, że ten model lepiej wygląda w jasnym kolorze, bo wydaje się... większy".

Jakby ponad 5,2 metra długości nie było wystarczające! Postawcie Dodge’a koło dowolnego europejskiego auta, a zrozumiecie, o czym piszemy. „Czorny” opowiada, że zanim go kupił, przez 8 lat oglądał model w skali 1/18 stojący na półce w jego domu, jedyny, którym dzieci nie mogły się bawić. Gdy jednak tylko w garażu pojawił się jego prawdziwy odpowiednik, zabawkowy Charger od razu trafił do dziecięcej piaskownicy.

Fajnie jest jechać przez miasto zielonym R/T, ale jeszcze fajniej udać się na zlot amerykańskich aut. Marcin zrobił tak zaraz po zakupie, ale jak sam dzisiaj przyznaje, już się z tego wyspowiadał: Kupiłem to auto w czwartek i w ten sam dzień przywiozłem je z Oddziału Celnego w Czechowicach-Dziedzicach, oczywiście, opiliśmy je solidnie w czwartkowy wieczór, a w piątek przykręciliśmy do niego tablice z Chargera kolegi, bodajże z 1973 roku, bo mój nie był zarejestrowany i od razu w ten pierwszy dzień zrobiliśmy 550 km. „Czorny” wymarzył sobie bowiem wyjazd na wielki zlot do Niemiec. Niestety, nie doczytał, że jest on przeznaczony dla amerykańskich fur wyprodukowanych do 1958 roku: Młodsze auta mogły sobie jedynie stać na parkingu przed wejściem, ale i tak było zacnie. Po powrocie do Polski sprawdziłem jednak, jakie mógłbym mieć problemy, gdyby niemiecka policja zatrzymała mnie w niezarejestrowanym aucie ze złymi tablicami. Dlatego się z tego spowiadałem.

Policja zamyka drogę

51-letni Charger zwraca uwagę, także policji. Co ciekawe, nie bawi się ona zwykle w sprawdzanie, czy działa klakson (a działa), bardziej interesuje ją, co to za samochód. „Czorny” trafił nawet na patrol, który podczas rutynowej kontroli zapatrzył się na dużą pojemność silnika widniejącą w dowodzie i... postanowił posłuchać, jak „gada”. Policjanci obserwowali boczną drogę z dwóch stron i gdy ta była już pusta, krzyknęli: Teraz! „Czorny” na ich prośbę szybko ruszył z „jedynki” Chargerem. Najwyraźniej stróżowie prawa naoglądali się amerykańskich filmów z "muscle cars" w rolach głównych. Podobnie koledzy „Czornego”, którzy po zakrapianej imprezie, z której właściciel Chargera wrócił taksówką, pozostawiając Dodge’a na miejscu, postanowili upalać dookoła garażu. Pech chciał, że trochę im nie wyszło i zahaczyli dupką Kermita o garaż, na szczęście skończyło się dobrze, bo garaż był wyłożony grubą warstwą styropianu i uszkodzenia były niewielkie.

Od Opli do Moparów

Ale przygoda z motoryzacją, nie licząc Syreny bez dachu (wtedy nasz bohater nie miał jeszcze prawa jazdy), zaczęła się w przypadku „Czornego” od Opli. Najpierw był tylnonapędowy Rekord, a potem Kadett. Ten ostatni przetrwał zresztą do dzisiaj, ale w totalnie odjechanej specyfikacji do startów na 1/4 mili. Dodamy, że w tej konkretnej nigdy zresztą nie wystartował, ale Marcin przez wiele lat go budował i dzisiaj naprawdę imponuje, tylko nie ma już czasu na starty.

Ale to niejedyny projekt, który jest w trakcie realizacji. Przede wszystkim odbudowie jest poddany Dodge Custom Royal z 1957 roku, na swoją kolej w jednym z warsztatów czeka też Dodge 300 z 1971 roku, który został odbudowany po pożarze (patrz apla obok), ale wymaga jeszcze pracy warsztatowej. Dodamy, że ta generacja (oferowana w latach 1969-71) miała pod maską jedynie taki silnik, jak w prezentowanym Chargerze, czyli „440-kę” V8 (europejska pojemność to 7,2 litra). Ten sam piecyk jest także w najnowszym Moparze, który pojawił się pod domem „Czornego” – w Dodge’u D100, ale tym razem zielone monstrum to własność małżonki naszego bohatera, a to już zupełnie inna historia...