• Od października 1994 roku pod maskę Fiata Cinquecento zaczęła trafiać nowoczesna jednostka Fire o pojemności 1,1 litra i mocy 54 KM
  • Konstrukcyjnie Fiat Cinquecento było bardzo udanym autem i – może z wyjątkiem silników 700 i 900 – nowoczesnym, więc mimo upływu lat samochód nadal świetnie nadaje się do jazdy na co dzień
  • Ponieważ w kraju pozostało niewiele Sportingów, radzimy bacznie przyglądać się ofertom zagranicznym, bo czasem sprzedawane w Niemczech czy Austrii auta są w śmiesznych cenach

Pojawienie się w Polsce nowoczesnego małolitrażowego auta takiego jak Fiat Cinquecento było wyczekiwane od lat. Z całym szacunkiem dla Fiata 126p, który dziś jest autem kultowym – nie był to samochód, którym bezproblemowo mogła jeździć rodzina, choć często tak właśnie bywało, i to wcale nie na krótkich trasach. Pewne nadzieje budził opracowywany w FSM rodzimy Beskid. Nie czas i miejsce na to, żeby rozwikłać, dlaczego nie udało się wprowadzić go do produkcji, faktem jest, że we wrześniu 1987 roku FSM podpisała umowę z Fiatem na wytwarzanie nowego samochodu o wewnętrznym oznaczeniu „X1/79”, czyli właśnie Fiata Cinquecento. 

Sama produkcja Fiata Cinquecento rozpoczęła się w czerwcu 1991 roku, na 6 miesięcy przed oficjalną premierą. Auto wyparło z oferty cieszące się umiarkowanym powodzeniem 126 Bis, a wytwarzaniem 126p zajmował się od tej pory wyłącznie bielski zakład. Tychy stały się matecznikiem Fiata Cinquecento. Niewielki samochód okazał się całkiem przestronny (zwłaszcza dla tych, którzy przesiadali się do niego z Maluchów), a mały bagażnik można było znacznie powiększyć po złożeniu tylnej kanapy. Dwucylindrowy silnik 700 nie grzeszył może dynamiką ani kulturą pracy, ale mając w pamięci osiągi 126p, nie można było narzekać. Fiat Cinquecento 900 był znacznie dynamiczniejszy, choć 4-cylindrowy motor OHV z łańcuchem rozrządu pamiętał jeszcze czasy Fiata 127. Prawdziwa rewolucja, jeśli chodzi o napęd w Cinquecento, miała miejsce po trzech latach od premiery auta.

Od października 1994 roku pod maskę „500-ki” zaczęła trafiać nowoczesna jednostka Fire o pojemności 1,1 litra i mocy 54 KM. Auto otrzymało nazwę „Sporting” i... zaczął się prawdziwy szał! Ponieważ większość produkcji Fiata Cinquecento trafiała na eksport, dotyczyło to też oczywiście najnowszej odmiany, która bardzo przypadła do gustu klientom na Zachodzie. Choć dumna nazwa zobowiązywała, autko nie miało w sobie nic z pretensjonalności. W efekcie w pierwszym okresie na Cinquecento Sporting w Polsce trzeba było czekać, czasem nawet kilka miesięcy, co dodatkowo nakręcało spiralę pożądania – dopiero co zdążyliśmy się przyzwyczaić, że po nowe auto po prostu idzie się do salonu i kupuje, a tu wróciło stare... 

Co oprócz silnika 1.1 sprawiło, że Fiat Cinquecento Sporting aż tak spodobał się klientom?

W stosunku do pozostałych odmian Cinquecento zmian kosmetycznych było całkiem sporo. Po pierwsze, Fiata Cinquecento Sporting oferowano w ciekawych kolorach: żółtym, czerwonym, niebieskim, srebrnym i czarnym. Wszystkie wersje miały polakierowane w kolorze nadwozia zderzaki, wyposażone w odcinające się kolorystycznie listewki (np. niebieskie auto otrzymywało pomarańczowe). W środku zastosowano usportowione fotele, czerwone pasy bezpieczeństwa, kierownicę i gałkę biegów obszyto skórą, a w zestawie wskaźników pojawił się obrotomierz.

Zawieszenie Fiata Cinquecento Sporting obniżono o 2 cm i dodatkowo utwardzono. Wprowadzono też charakterystyczny wzór 13-calowych felg aluminiowych (opony 165/55). Do tego przy przedniej osi zamontowano poprawiający prowadzenie stabilizator. Dziś takie modyfikacje byłyby pewnie uznane za niewiele znaczące i czysto marketingowe, ale nie zapominajmy, że Fiat Cinquecento Sporting było jedynym wówczas sportowym wydaniem produkowanego w Polsce samochodu. W Europie Zachodniej auto oferowano również z opcjonalnym pakietem stylizacyjnym Abartha, a w wyposażeniu opcjonalnym znalazły się poduszka powietrzna kierowcy i klimatyzacja.

Co prawda, z powalającymi osiągami Fiat Cinquecento Sporting miał niewiele wspólnego (według danych fabrycznych rozpędza się do „setki” w niecałe 14 s), ale w połowie lat 90., gdy po drogach jeździło jeszcze mnóstwo Maluchów i Trabantów, to wystarczyło, żeby zrobić wrażenie na innych użytkownikach dróg. Poza tym stawiamy, że dobrze rozjeżdżone przez swoich właścicieli Sportingi były o 2 s szybsze.

Dziś Fiat Cinquecento Sporting jest już pełnoprawnym youngtimerem – słabsze, zwykłe wersje pewnie będą musiały jeszcze na to miano poczekać. Po latach świetności, gdy auta mocno staniały, często trafiały w ręce „ambitnych sportowców”, którzy mocno przetrzebili liczebność modelu, przez co dziś szansa na spotkanie na drodze ładnego egzemplarza jest niewielka.   

Fiat Cinquecento Sporting - wady i zalety

Konstrukcyjnie Fiat Cinquecento było bardzo udanym autem i – może z wyjątkiem silników 700 i 900 – nowoczesnym, więc mimo upływu lat samochód nadal świetnie nadaje się do jazdy na co dzień. Oczywiście, najwięcej przyjemności będzie dawał właśnie wyposażony w silnik 1.1 Sporting. Rzucająca się w oczy żółć lub błękit karoserii to idealne przykłady samochodowej mody lat 90. Kanciaste nadwozie sprawia, że na miejskich trasach autem bez problemu mogą podróżować nawet 4 dorosłe osoby. Poza tym niewielkie gabaryty i zwrotność tego modelu sprawiają, że świetnie nadaje się on do jazdy po mieście.

Karoseria Cinquecento była ocynkowana, więc jeśli auto prawidłowo eksploatowano i nie przeszło wypadku, korozja nie jest właściwie problemem. Silnik 1.1 Fire trafiał do wielu Fiatów (m.in. Uno, Pandy pierwszej i drugiej generacji, Punto czy Seicento) i jest sprawdzoną konstrukcją, która nie nastręcza większych problemów, a bezkolizyjny rozrząd sprawia, że nawet tak poważne zaniedbanie serwisowe, jak okresowe niewymienianie paska rozrządu w razie jego zerwania, może ujść nam płazem.

Do tego Sporting ma zawsze wtrysk paliwa, więc i niezawodność, i kultura pracy motoru są wyższe niż w przypadku gaźnikowych wersji 700 i 900. Przebiegi rzędu 250 tys. km bez naprawy głównej nie są żadnym wyjątkiem, jeśli tylko poprzedni właściciel regularnie wymieniał olej.

Pod względem cen części Fiat Cinquecento przebija nawet 126p – nie ma chyba obecnie innego tak taniego auta w eksploatacji, które do tego bardzo przyzwoicie jeździ. Oczywiście, problemem powoli stają się części typowe tylko dla Sportinga, ale nie ma ich zbyt wiele – najtrudniej będzie zdobyć niepoprzecierane fotele. Przeznaczone do lakierowania zderzaki były też w wyposażeniu wersji Soleil i Suite.

Fiat Cinquecento Sporting - sytuacja rynkowa

Większość Cinquecento Sportingów wyeksportowano. Te, które zostały w kraju, mają za sobą zazwyczaj bogatą, często powypadkową historię – taki to już los usportowionych wersji, których nikt nie kupował po to, żeby jeździć w weekendy do kościoła. Przeglądając aktualne oferty, właściwie nie znaleźliśmy ani jednej, która szczególnie przykułaby naszą uwagę – dominują samochody „w ciągłej eksploatacji”, czyli mocno nadgryzione zębem czasu. Ceny zaczynają się od 2000-3000 zł, a kończą na 8000 zł – nawet Fiaty 126 el z tego samego okresu bywają droższe. Stawiamy, że taka sytuacja nie potrwa jednak długo i Cinquecento Sporting będą wkrótce drożały.

Fiat Cinquecento Sporting - naszym zdaniem

Ponieważ w kraju pozostało niewiele Sportingów, radzimy bacznie przyglądać się ofertom zagranicznym, bo czasem sprzedawane w Niemczech czy Austrii auta są w śmiesznych cenach – nawet po doliczeniu kosztów transportu, niewielkiej akcyzy i rejestracji może się okazać, że będzie to sensowniejsza oferta niż zakup tego modelu w Polsce. Do tego sprzedawane na Zachodzie samochody były zazwyczaj lepiej wyposażone i niektóre miały nawet klimatyzację. Najciekawsze są wersje z pakietem stylizacyjnym Abartha oraz wyposażone przez niemieckie firmy tuningowe Novitec, Hoermann czy G-Tech w turbodoładowanie (moc od 101 do 111 KM).