Do codziennej jazdy niedoładowany dwulitrowy silnik jest wystarczający. Ośmiozaworowa jednostka, od 1980 roku z nowoczesnym wtryskiem, całkiem przyjemnie wchodzi na obroty poszczególnych przełożeń. Przy wyższych obrotach motor traci co prawda rezon, ale i tak nie jest źle.

Kto chce więcej, musi rozejrzeć się za wersją turbo, ale wówczas powinien być świadomy tego, że użytkowanie takiego auta, choć przyjemniejsze, może być też o wiele droższe, i to nie tylko ze względu na zwiększone zapotrzebowanie na paliwo.

Inżynierowie firmy chętnie chwalili się w reklamach, że w trakcie prac nad projektem wnętrza i jego ergonomicznych rozwiązań inspirowali się techniką samolotową. Nie wiemy, jakie to były samoloty, ale sądzimy, że raczej małe. Za to widoczność z miejsca kierowcy dzięki cienkim słupkom dachowym jest bardzo dobra.

Układ zegarów i wskaźników także jest bez zarzutu. Wygodne wsiadanie do auta i wysiadanie z niego dzięki płaskim progom oraz możliwość rozkładania tylnej kanapy jak w kombi także we wprowadzonym w 1981 r. sedanie to kolejne zalety, gdy auta używa się częściej niż tylko w słoneczne dni.

Poza tym podróżujący Saabem mają poczucie używania nowoczesnego auta. Nowoczesnego, mimo że grubo ponad 30-letniego – niewiele samochodów tak potrafi. Oczywiście, Saab 900, tak jak przed laty, nie jest dla każdego, bo może i auta nie są specjalnie drogie (np. w stosunku do niemieckiej konkurencji), ale ceny części potrafią czasem przyprawić o ból głowy.

Saab 900 - podsumowanie

„Krokodyl” bez wątpienia jest bardzo oryginalnym stylistycznie autem i wiele osób decyduje się na niego właśnie z tego powodu. Saab 900 ma jednak kilka „gwoździ”, które sprawiają, że wielu nieobeznanych w temacie mechaników nie chce słyszeć o poważniejszych jego naprawach. Trzeba o tym wiedzieć przed kupnem.