Najmłodsze dziecko zawsze jest najbardziej rozpieszczane przez rodziców. Tak też dzieje się z najnowszym modelem Lexusa – kompaktowym, 5-drzwiowym, hybrydowym CT 200h.

Jak każda hybryda, i ten model zaskakuje kierowcę od pierwszych chwil, kiedy zasiądzie za kierownicą. Naciskamy przycisk „Start” i... cisza. Na zegarze prędkościomierza zapala się tylko zielony napis „Ready” (gotowy). Małą dźwignią podobną do dżojstika włączamy bieg (Drive) i nadal cisza, choć auto powoli rusza. Pracuje bowiem tylko silnik elektryczny, niesłyszalny wewnątrz kabiny i na zewnątrz auta. Dopiero po mocniejszym wciśnięciu pedału gazu i osiągnięciu prędkości 45 km/h załączy się drugi silnik – spalinowy: benzynowy 1.8/99 KM.

Jeśli jednak wciśniemy przycisk „EV” na konsoli środkowej, CT 200h będzie się poruszało tylko w trybie elektrycznym – bezszelestnie i nie emitując żadnych szkodliwych sybstancji. Może wówczas przebyć dystans do 2 km, z prędkością do 45 km/h. Kompaktowego Lexusa trudno byłoby nazwać „ścigantem”.

Oba silniki: elektryczny i spalinowy mają łączną moc 136 KM. Do „setki” mały Lexus rozpędza się w 10,3 s, a jego prędkość maksymalna to 180 km/h. Nie są to osiągi imponujące, ale też nie do wyścigów ten pojazd jest przeznaczony. Ma być przede wszystkim ekologiczny i prestiżowy. Podczas testów spalił niewiele ponad 4 l/100 km (w trybie Eco). Emisja CO2 wynosi zaledwie 89 g/km.

W trybie Sport silnik spalinowy zaczyna pracować na wyższych obrotach i auto staje się bardziej dynamiczne, lecz jednocześnie znacznie głośniejsze. Wzrasta też spalanie (nawet do 7 l/100 km). Komfort jazdy w obu trybach jest wysoki, zawieszenie wytłumia większość nierówności. CT 200h pojawi się w salonach w połowie marca. Lexus Polska planuje sprzedać w tym roku ok. 400 szt. tego modelu. Najtańsza wersja Eco kosztuje 106 900 zł. Classic – 119 800 zł, Elegance – 131 000 zł, Komfort 145 100 zł, a Prestige 169 300 zł.

Podsumowanie: Kompaktowy i luksusowy – taki jest CT 200h. I bardzo ekologiczny. Naszpikowany najnowocześniejszymi rozwiązaniami high-tech musi być drogi. Na polskim rynku będzie mu trudno się przebić, tym bardziej że nie ma u nas żadnego systemu ulg czy preferencji premiujących zakup auta niezatruwającego środowiska.