"Rubik" pasją do motoryzacji zaraził się w wieku 6 lat, kiedy tata zabrał go na tor kartingowy. Wtedy po raz pierwszy miał możliwość zmierzenia swoich sił w motorsporcie. Dwa lata później zdobył licencję kierowcy kartingowego i już w tym samym roku odnosił pierwsze sukcesy. Po kilkunastu miesiącach stawania na "pudle", przyszedł czas na drift. Kiedy widzieliśmy "Rubika" na torze, nie byliśmy w stanie wyjść z podziwu, że tak efektywnie jeździ zaledwie 13-letni chłopiec, który jeszcze nie może zrobić karty motorowerowej, a jazdę samochodem opanował do perfekcji! A to dopiero początek jego kariery. Czy szkoli nam się nowy Robert Kubica?

- Pierwszym autem było BMW e36 z silnikiem 1.8 o mocy 140KM, który po kilku treningach został zastąpiony silnikiem z BMW e39 4.4 V8 o mocy 286 koni – mówi "Rubik". Ale ten niewyobrażalnie wielki silnik, dla dwunastoletniego chłopca okazał się za słaby.

- Aktualnie mam BMW E30 V8, samochód został zbudowany od podstaw, maksymalnie odchudzony i przygotowany typowo do driftu. Póki co jest to świeży mój nabytek, więc cały czas uczę się go obsługiwać. Jedno wiem na pewno, jest lżej i mocniej w porównaniu do poprzedniej E36, więc sezon zapowiada się ciekawie.

Znając kalendarz "Drift Open" wiemy, że Adam chce wystąpić we wszystkich seriach.

- Czekamy jeszcze na terminarz Driftingowych Mistrzostw Polski. Tu również chcę przejechać jak najwięcej rund. Ostatnia, górska runda King of Europe ma w tym roku odbyć się w Karpaczu i to jest runda najmocniej wyczekiwana przeze mnie – mówi.

Teraz czekają go ciężkie treningi, choć dla najmłodszego licencjonowanego kierowcy w Polsce, ciężko jest pogodzić wszystkie zajęcia. W końcu jest jeszcze uczniem.

- W obecnej chwili trenuję tylko przed zawodami, gdyż jest tak dużo imprez, że dodatkowe treningi ciężko jest ogarnąć czasowo. W minionym sezonie 2013, w ciągu dwóch miesięcy wystartowałem w 8 imprezach więc co tydzień jedna. W tym czasie mam też szkołę, ale dyrekcja i nauczyciele interesują się moim hobby i wspierają przy nadrabianiu zaległości – dodaje.

Adam "Rubik" Zalewski - najmłodszy drifter w Polsce

- Zaczęło się od kilku treningów na opuszczonym lotnisku pod Kołobrzegiem. Później przeszliśmy na koszaliński tor kartingowy, gdzie już próbowałem prawdziwego driftu, starając się driftować tak jak ma to miejsce podczas zawodów. Najważniejszy jest też samochód, mój całkowicie został przygotowany do motorsportu. Ma klatkę bezpieczeństwa, pasy oraz fotele z homologacją FIA, zostało wymienione zawieszenie na sportowe Bilstein B16, specjalnie przebudowane zwrotnice, by powiększyć skręt, dodatkowo został wyposażony w 6 punktowy system gaśniczy – opowiada dalej o swoim samochodzie i pasji.

Jednak, gdyby nie zaangażowanie rodziny, Adam nie mógłby tyle osiągnąć. Na każdych zawodach wspierają go rodzice i siostra, a jeśli driftuje bliżej Koszalina, to do grona wiernych kibiców dołączają również dziadkowie. Ale i tak na brak widowni nie może narzekać, bo gdzie pojawi się "Rubik", zawsze są tłumy. Tylko kolegów to nieszczególnie interesuje. Dla rówieśników to zbyt "dorosły" sport i tylko z grzeczności pytają o wyniki.

Sam śni o samochodach, analizuje wszystkie zakręty na filmach, dużo rozmawia z kolegami z branży. Jeszcze nie naprawia samochodu, ale jak tylko idzie do warsztatu, to razem z tatą pomaga przy zmianie opon i przygotowuje do kolejnych zawodów. Mimo swojego wieku nie boi się dużo starszej i bardziej doświadczonej konkurencji.

- Nie ma czegoś takiego jak obawa przed rywalami, jest wielu bardzo dobrych drifterów, ale tak naprawdę wszyscy startujący w DMP są bardzo mocni. Jeżdżę dla siebie oraz dla fanów, traktuję drift jako wspaniałą zabawę, a każdy start w zawodach, jako kolejne doświadczenie w doskonaleniu umiejętności. Mam nadzieję przejechać cały sezon bezawaryjnie oraz spróbować powalczyć o podium – kończy Adam "Rubik" Zalewski.