Należą do nich obok policji, straży pożarnej i ratownictwa medycznego także: Straż Graniczna, ABW, Agencja Wywiadu, CBA, Służby Wywiadu Wojskowego Służby Kontrwywiadu, Służby więziennej, Biura Ochrony Rządu, kontroli skarbowej, Służby Celnej, straży gminnych, Służby Parku Narodowego, Inspekcji Transportu Drogowego, zarządów transportu miejskiego i kilka innych.

Samochody tych służb po włączeniu świateł mijania, niebieskich „kogutów” oraz syreny stają się pojazdami uprzywilejowanymi, którym należy ułatwić przejazd.

Co wolno pojazdowi uprzywilejowanemu?

Kierowca pojazd uprzywilejowanego ma prawo nie stosować się do przepisów o ruchu drogowym – może np. dowolnie przekraczać prędkość, jeździć po ciągłych liniach, wyprzedzać w niedozwolony w normalnych warunkach sposób, itp., pod warunkiem jednak „zachowania szczególnej ostrożności”.

Pojazd uprzywilejowany może nie stosować się do przepisów o zatrzymywaniu się i postoju. Uwaga! Po zatrzymaniu nadal pozostaje pojazdem uprzywilejowanym, także po wyłączeniu syren – te są obowiązkowe tylko podczas jazdy.

Jedyną instancją nadrzędną wobec pojazdu uprzywilejowanego na drodze jest osoba kierująca ruchem.

Z tego względu w sytuacji, gdy krzyżują się drogi np. karetki pogotowia oraz kolumny BOR, w skład której wchodzi radiowóz policji, wystarczy, że policjant z kolumny BOR-u da znak lizakiem, i karetka czeka, aż BOR przejedzie. Pojazdy uprzywilejowane mają równe prawa na drodze, ale niektóre są „równiejsze” od innych.

Jak powinien się zachować kierowca, widząc pojazd uprzywilejowany?

Widząc nadjeżdżający pojazd uprzywilejowany lub kolumnę pojazdów, pozostali kierowcy mają obowiązek ułatwić im przejazd, a w razie potrzeby zatrzymać się.

Oznacza to, że bezmyślne zatrzymanie się na widok zbliżającego się samochodu jadącego na sygnale jest błędem. W żadnym wypadku nie mamy też obowiązku wjeżdżać np. na zbyt wysoki krawężnik lub do rowu, ryzykując, że uszkodzimy samochód.

Jeśli kierowca pojazdu uprzywilejowanego spowoduje wypadek, może odpowiadać karnie. W praktyce jazda na sygnale jest okolicznością łagodzącą, ale... zwykle nie ma problemu, dopóki ktoś nie zginie.

Uprzywilejowanie w ruchu nie oznacza, że można bezkarnie komuś zrobić krzywdę i zdarza się, że np. policjanci odpowiadają karnie za spowodowanie wypadku. Sąd bierze jednak pod uwagę wszystkie okoliczności – np. czy obie strony zachowały szczególną ostrożność, czy sygnały były dobrze słyszalne itp.

Jak rozpoznać kolumnę pojazdów uprzywilejowanych?

Auta jadące na początku i na końcu kolumny wysyłają nie tylko niebieskie, lecz także czerwone światła błyskowe. Dzięki temu inni kierowcy widząc np. radiowóz policji z takim oświetleniem wiedzą, że za nim jadą kolejne samochody uprzywilejowane i należy je przepuścić.

Widząc, że kolejny z jadących samochodów błyska na czerwono-niebiesko, można domniemywać, że to już ostatnie auto – zamykające kolumnę. W praktyce jednak (co widać także na amatorskim filmie dokumentującym przejazd prezydenta przed wypadkiem) różnie z tym bywa; w tym przypadku kierowca karetki zwyczajnie nie nadążał za resztą i jechał za radiowozem zamykającym kolumnę.

Na koniec ostrzeżenie: jeśli ktoś ufa, że ekipa BOR zawsze jeździ kolumną, a nie stadem, może zginąć. Lepiej się rozglądać – chaos, jaki tworzy się na drodze po przejeździe pojazdów uprzywilejowanych, jest zawsze niebezpieczny.

Czy pojazd nieoznakowany też może być uprzywilejowany?

Polskie prawo nie przewiduje zezwolenia na łamanie przepisów drogowych np. dla nieoznakowanego radiowozu, który podczas zbyt szybkiej jazdy nie ma włączonej syreny oraz nie błyska na niebiesko.

Policjanci jednak zasłaniają się jednak zasadą, że w pewnych okolicznościach zachowanie, które zazwyczaj jest przestępstwem, przestępstwem nie jest. Kto działa na rzecz ścigania sprawców wykroczeń, nie może być za to karany.

W praktyce i z tym różnie bywa, a te dorozumiane uprawnienia policji też mają granice. Niedawno warszawski sąd uniewinnił kierowcę oskarżonego o przekroczenie prędkości, gdyż z zebranych dowodów wynikało, że policjanci prowokowali go do tego, jadąc mu „na zderzaku”.

Brak uregulowań prawnych w tym zakresie policjantom nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie – jeśli przepisów nie ma, to trudniej komuś zarzucić, że łamie prawo.