Jeszcze kilkanaście lat temu, gdy doszło do wypadku drogowego i nie było żywych świadków, kierowca, który spowodował nieszczęście, mógł niemal dowolnie kłamać na temat przebiegu zdarzenia; jedynym ograniczeniem było doświadczenie biegłych, którzy — z dużym przybliżeniem — próbowali oszacować m.in. prędkość jazdy. Pozostawały jednak wątpliwości. Dziś kłamstwa nie przechodzą; jeśli ktoś twierdzi, że przed wypadkiem nieznacznie przekroczył prędkość, a jechał np. 250 km na godz., prawda wyjdzie na jaw. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę z tego, jak wiele informacji o wypadku przechowuje jego samochód.
Od kiedy w samochodach montowane są czarne skrzynki?
Pierwsze seryjne rejestratory danych na temat wypadku (EDR — Event Data Recorder, ang. rejestrator szczegółów zdarzenia) pojawiły się w samochodach w połowie lat 90. XX w. Jak na dzisiejsze standardy były to urządzenia prymitywne, służyły głównie do zbierania danych na temat działania poduszek powietrznych i pasów, rejestrowały tylko podstawowe parametry, takie jak prędkość jazdy czy opóźnienie, a także moment uruchomienia zabezpieczeń pirotechnicznych.
Kilkanaście lat później w większości aut, zwłaszcza tych z górnej półki, producenci montowali już w pełni funkcjonalne EDR-y, czyli "czarne skrzynki". Pozwalały one bardzo precyzyjnie odtworzyć przebieg wypadku: co robił samochód tuż przed uderzeniem w przeszkodę, jakie czynności wykonywał kierowca, co działo się w ciągu kilku sekund od uderzenia w przeszkodę, jeśli samochód wciąż był w ruchu.
Od lipca 2024 r. "czarne skrzynki" są montowane obowiązkowo w każdym samochodzie rejestrowanym po raz pierwszy w UE. W praktyce już dużo wcześniej każdy samochód był wyposażony w rejestrator "wypadkowy", jednak producenci nie chwalą się tym. "Czarna skrzynka" nie jest systemem stworzonym dla kierowcy, ale dla policji, sądów i biegłych, którzy pracują na zlecenie organów ścigania.
Gdzie znajdę "czarną skrzynkę" w samochodzie?
Inaczej niż w przypadku samolotów, w samochodzie nie ma osobnego urządzenia pełniącego funkcję "czarnej skrzynki". Dane zapisywane są w głównym sterowniku samochodu, ale często także w innych sterownikach, tworząc system rozproszony. Dane są zbierane z różnych urządzeń, których podstawowe funkcje są zupełnie inne. To m.in. system ESP (w starszych autach tylko ABS), który składa się między innymi z czujników przyspieszeń, obrotu i prędkości kół; wykorzystywane są czujniki: otwarcia przepustnicy (położenia pedału gazu), ciśnienia w układzie hamulcowym, kąta obrotu kierownicy, prędkości obrotowej silnika i in.
Czy po wypadku można stwierdzić, kto prowadził?
Wielu kierowców zastanawia się, co widzi wewnętrzna kamera montowana w najnowszych modelach aut, która czuwa nad skupieniem kierowcy, m.in. śledząc jego gałki oczne: czy zapisuje obraz, rejestruje twarz? Co do zasady kamera, która "pilnuje" kierowcy w aucie, nie powinna rejestrować i zapisywać obrazu — a więc może się wydawać, że nie sposób stwierdzić, kto prowadził. Nie powinna, bo takie są przepisy o ochronie danych osobowych obowiązujące w krajach UE.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
W wielu wypadkach udaje się jednak stwierdzić, która z dwóch osób siedziała za kierownicą. Pozwalają na to np. wagi zamontowane w niektórych fotelach, zwłaszcza w samochodach z wyższej półki, a także systemy zapisujące położenie fotela i kierownicy. Systemy te na co dzień służą do określania masy i pozycji kierowcy oraz pasażerów na potrzeby ewentualnego zadziałania zabezpieczeń pirotechnicznych — poduszek powietrznych i napinaczy pasów. Jeśli pijany kierowca twierdzi, że np. samochodem kierowała jego żona, która jest wyraźnie mniejsza i lżejsza, biegły analizujący zapisy czarnej skrzynki jest w stanie to zweryfikować.
Wracając do kamer: europejskie przepisy jasno wskazują na to, że kamera powinna pracować w krótkiej pętli, nie zapisując obrazu. Nie sposób mieć pewności, czy rzeczywiście wszyscy producenci stosują się do tych wymagań jak wygląda sytuacja w przypadku samochodów, które są sprzedawane w Europie, chociaż nie mają homologacji.
Do czego wykorzystywane są zapisy czarnych skrzynek w samochodach?
Co do zasady dane zapisane w "czarnych skrzynkach" samochodów odczytywane są na potrzeby postępowań prokuratorskich — czyli gdy dojdzie do przestępstwa. W praktyce chodzi o wypadki, w których są ofiary, a także o przestępstwa ubezpieczeniowe, gdy ktoś z premedytacją doprowadził do zniszczenia auta. Gdy dojdzie do poważnego wypadku, takiego jak w słynnej sprawie Krzysztofa Żaka, który zabił ludzi na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie albo Sebastiana Majtczaka, który jechał ponad 300 km na godz. na autostradzie A1 i staranował prawidłowo jadący samochód, niemal pewne jest, że prokurator sięgnie po zapisy czarnych skrzynek.
Jakie dane zapisuje samochodowa czarna skrzynka?
To, co najbardziej interesuje śledczych, to prędkość bezpośrednio przed wypadkiem, ale też postępowanie kierowcy: czy hamował, czy też wręcz przeciwnie — w ogóle nie zauważył przeszkody i do końca jechał z wciśniętym gazem; czy manewrował, co działo się z samochodem po pierwszym uderzeniu, w którym kierunku obracał się, z jaką siłą uderzył w przeszkodę, itp.
Jeśli więc doszło do śmiertelnego wypadku, kłamstwa na temat przebiegu tego wypadku mają bardzo krótkie nogi. System zapisuje co najmniej następujące dane:
- prędkość samochodu przed kolizją,
- zmiany położenia pedału gazu,
- użycie hamulca,
- zmiany kąta skrętu kierownicy,
- aktywność systemów ABS i ESP,
- obroty silnika,
- informacje o zapięciu pasów bezpieczeństwa,
- dane o sile zderzenia.
Do dyspozycji są także dane z systemów auta, pozornie w ogóle nie związanych z rejestratorem danych "wypadkowych": to np. dane geolokalizacyjne zapisywane przez system nawigacji satelitarnej.
Ciekawostka: w ekspertyzie dotyczącej BMW Sebastiana Majtczak pojawiło się stwierdzenie, że osiągnęło ono prędkość "nie mniejszą niż" 253 km na godz., chodź ostatecznie stwierdzono, że samochód jechał ponad 300 km na godz. Prawdopodobnie było tak dlatego, że fabryczny system rejestracji zdarzeń dostosowany jest do maksymalnej prędkości samochodu, która jest elektronicznie ograniczona do 250 km na godz., Samochód Matczaka był stuningowany, miał zdjętą fabryczna blokadę prędkości i mógł jechać szybciej.
Niemniej biegły, znając obroty silnika oraz przełożenie skrzyni biegów podczas szaleńczej jazdy autostradą, mógł na tej podstawie określić rzeczywistą prędkość, w tym przypadku ponad 300 km na godz.
Czy można wykasować dane z "czarnej skrzynki"?
Nie: to, co zostało zapisane w czarnej skrzynce samochodu (czyli w praktyce w różnych sterownikach) w ramach "zdarzenia", pozostaje w niej na zawsze. A to ma konsekwencje także dla kolejnych właścicieli samochodu, jeśli po wypadku zostaje on odbudowany: jeśli samochód brał udział w wypadku, jego powypadkowa przeszłość zostaje zapisana w sterowniku na zawsze i teoretycznie zawsze może być odczytana.
Czy warsztat może odczytać dane z czarnej skrzynki?
Zwykły warsztat, nawet autoryzowany, dysponujący profesjonalnym komputerem diagnostycznym, nie ma dostępu do zapisów systemu EDR. Znacznie prostsze jest sprawdzenie, czy w samochodzie wymieniono jakieś elektroniczne elementy wyposażenia, jednak do odczytywania parametrów "wypadkowych" potrzebne jest specjalne, limitowane oprogramowanie przewidziane dla biegłych współpracujących z sądami i prokuratorami.
W praktyce nie ma zatem możliwości, aby ktoś sam sprawdził "co mój samochód wie na temat wypadku, który spowodowałem". W praktyce bardzo utrudnione jest także odtworzenie historii wypadkowej samochodu, nawet jeśli jest ona zapisana w "czarnej skrzynce".
Czy mogę dostać mandat za przekroczenie prędkości na podstawie zapisów "czarnej skrzynki" samochodu?
Eksperci uspokajają. EDR nie jest narzędziem do bieżącego monitorowania kierowcy. System działa w krótkiej pętli (czyli stale nadpisuje kilkusekundowe "nagrania"). Oznacza to, że do ukarania kierowcy nie można odczytać danych sprzed tygodnia czy miesiąca, a nawet sprzed godziny — no chyba, że doszło do zdarzenia kwalifikowanego przez system jako wypadek. Wówczas dane zostają zabezpieczone dla osoby posiadającej odpowiednie oprogramowanie; nie będzie można ich usunąć.
Takie dane mogą później stanowić ważny dowód w postępowaniu prowadzonym przez policję lub prokuraturę.