Ceny usług serwisów autoryzowanych przyprawiają kierowców o ból głowy, a w serwisach niezależnych z reguły jest wciąż wyraźnie taniej. To nie kwestia złej woli — w serwisach dealerskich dopłacamy za mnóstwo rzeczy, które nie do końca są niezbędne: za elegancką recepcję i poczekalnię, wygodny parking przed budynkiem, za stany magazynowe części na miejscu, za specjalistyczne narzędzia także do modeli, które w warsztatach pojawiają się sporadycznie. Prowadzenie autoryzowanego salonu i serwisu to dziś wcale nie taki łatwy kawałek chleba, a importerzy mają coraz większe wymagania, których realizacja kosztuje, a koszty te siłą rzeczy są przerzucane na klientów. Niezależne warsztaty, zwykle bez tej całej gamy dodatkowych udogodnień, mogą być tańsze, przy zachowaniu porównywalnej jakości samej naprawy czy obsługi auta. A przecież właśnie to jest dla większości klientów ważniejsze, niż to, czy czekając na odbiór samochodu, będą się mogli napić dobrej kawy, siedząc na skórzanej kanapie.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Oczywiście, w warsztatach autoryzowanych pracownicy powinni być świetnie wyszkoleni z obsługi aut konkretnej marki, mieć wszystkie niezbędne narzędzia specjalne — a co ważne, także aktualną dokumentację serwisową. No i oczywiście, historia serwisowa z ASO to coś, co dobrze wpływa na wartość rezydualną auta. Tyle że te atuty ASO doceniają najczęściej właściciele aut, które są jeszcze na gwarancji — później, im auto starsze, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że na przeglądy i naprawy będzie trafiało do autoryzowanego warsztatu. Tym bardziej że wielu nabywców nowych aut wciąż żyje w przeświadczeniu, że wizyty w autoryzowanych serwisach są warunkiem podtrzymania fabrycznej gwarancji, a wizyta w warsztacie spoza sieci oznacza, że auto traci ochronę. Tyle że to od ponad 21 lat nieprawda, bo już w kilka miesięcy po wejściu Polski do Unii Europejskiej zaczęły obowiązywać u nas zapisy dyrektywy GVO (Grupowe Wyłączenia w Motoryzacji), czyli przepisy dotyczące konkurencji, które rozbiły monopol producentów samochodów i sieci ASO na serwis, naprawy i części. Wszystkie serwisy muszą być traktowane tak samo, niezależnie od tego, czy mają autoryzację producenta, czy nie — podstawowym kryterium jest jakość i zakres usług, a nie szyld nad warsztatem.
Uwaga! Nie zawsze warsztat niezależny jest rzeczywiście istotnie tańszy od ASO — w autoryzowanych warsztatach zdarzają się atrakcyjne promocje czy pakiety serwisowe, z którymi nawet niezależnym serwisom trudno konkurować. Przed zleceniem serwisu zawsze warto porównać ceny — jeśli różnica jest niewielka, to ASO może być po prostu wygodniejszym rozwiązaniem.
Co daje dyrektywa GVO właścicielom samochodów i warsztatom?
Największą korzyścią jest możliwość swobodnego wyboru warsztatu, nawet w przypadku posiadania auta na gwarancji — producent nie może jej arbitralnie odebrać za sam fakt korzystania z warsztatu innego niż ASO. Swoboda wyboru dotyczy także części zamiennych i materiałów eksploatacyjnych — nawet w przypadku aut na gwarancji nie muszą one być sygnowane logo producenta pojazdu czy pochodzić z oficjalnej dystrybucji, liczy się to, że muszą spełniać takie same wymogi jak części stosowane przez producenta. Oleje i inne płyny eksploatacyjne nie muszą pochodzić od preferowanych przez producentów aut dostawców, ważne, żeby miały odpowiednie aprobaty techniczne.
Im starsze auto, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że trafi do ASO.Auto Świat / Auto Świat
Na GVO korzystają też niezależne warsztaty, bo dyrektywa zapewnia im dostęp do oryginalnej dokumentacji serwisowej, daje możliwość zakupu części, specjalistycznych narzędzi i oprogramowania od producentów — importer czy przedstawiciel producenta nie może odmówić ich sprzedaży, zasłaniając się, że np. dany sprzęt czy oprogramowanie są zastrzeżone dla własnej sieci. Uwaga: ten dostęp nie musi być wcale darmowy ani w pełni swobodny, przepisy wymagają, żeby był niedyskryminujący dla niezależnych warsztatów. Auta sprzedawane w Europie muszą być konstruowane tak, żeby mechanik z niezależnego serwisu mógł uzyskać dostęp do danych diagnostycznych czy odczytów z czujników — nie mogą one być blokowane tak, żeby dało się je odczytać tylko przy pomocy komputera w ASO.
Nieautoryzowane warsztaty, o ile dysponują odpowiednim sprzętem (komputery diagnostyczne z tzw. funkcją pass-thru, które mogą się łączyć z serwerami producentów aut) i wykupią od producenta auta dostęp do danych, mogą wykonywać aktualizację oprogramowania auta, wykonywać adaptacje podzespołów — zupełnie jak w ASO. W przypadku funkcji związanych z bezpieczeństwem producent auta może wymagać od warsztatów, które chcą korzystać z jego danych, udokumentowania kompetencji czy legalności prowadzonej działalności, ale nie może arbitralnie blokować dostępu do danych, powołując się np. na cyberbezpieczeństwo.
Serwis auta na gwarancji poza ASO: tak to wygląda w praktyce
Żeby samochód zachował gwarancję, auto musi być serwisowane zgodnie z wymaganiami producenta, choć niekoniecznie w ASO. To oznacza, że:
- Przeglądy muszą się odbywać według interwałów nie rzadszych niż te zalecane przez producenta;
- Zakres czynności serwisowych dla danego przeglądu musi być taki sam, jaki byłby w ASO — dotyczy to także procedur diagnostycznych czy adaptacji podzespołów;
- Części zamienne i materiały eksploatacyjne muszą mieć wymagane parametry, choć niekoniecznie muszą być sygnowane logo producenta auta.
Jeśli auto obsługiwane jest przez ASO, to producent wychodzi z założenia, że wszystko odbywa się zgodnie z zalecaną technologią — wystarczy pieczątka w książeczce serwisowej czy wpis do elektronicznej książki serwisowej przy odpowiednim przebiegu i dacie, żeby wszystko było w porządku. Przy korzystaniu z nieautoryzowanego warsztatu jest znacznie trudniej. Żeby nie narazić się na utratę gwarancji, trzeba zadbać o to, żeby dokumentacja z przeglądu była możliwie kompletna. Nie wystarczy stempelek czy faktura z opisem "przegląd okresowy" — w dokumentacji z warsztatu muszą być wyszczególnione data wykonania usługi, przebieg, szczegółowa lista czynności oraz wykorzystanych części i materiałów. Profesjonalne warsztaty, szczególnie te należące do renomowanych sieci, mają dostęp do dokumentacji serwisowej i mogą wydrukować listę czynności na konkretnym przeglądzie dla danego modelu. Przed pozostawieniem auta w niezależnym serwisie warto sprawdzić, czy będzie on w stanie przygotować tak szczegółowy rachunek i czy jest w stanie spełnić wymogi producenta. Podwórkowi mechanicy i złote rączki z przypadku takich wymogów nie spełnią.
Tego nie załatwisz poza ASO
W aucie na gwarancji, poza serwisami autoryzowanymi nie wolno dokonywać napraw gwarancyjnych niesprawnych podzespołów — takie czynności zastrzeżone są dla serwisów autoryzowanych. Nie da się wymienić części poza ASO, a później domagać się za to zwrotu kosztów od importera. Nawet jeśli ASO ma problem ze skutecznym wykonaniem naprawy, a niezależny fachowiec potrafi to zrobić!
Nie ma żadnego problemu z wymianami elementów eksploatacyjnych, np. klocków czy tarcz hamulcowych, filtrów, amortyzatorów — szczególnie że są one i tak wyłączone z fabrycznych gwarancji albo występuje w nich tylko ich bardzo ograniczona ochrona (czasowo lub przebiegiem).
Uwaga! Przepisy GVO nie regulują tego, w jaki sposób realizowane są tzw. dodatkowe gwarancje albo pakiety serwisowe. Dodatkowe gwarancje są gwarancjami tylko z nazwy — to bardziej ubezpieczenia od awarii. W ich przypadku, kupując taki "produkt finansowy", zgadzamy się na proponowane warunki realizacji ewentualnych świadczeń — jeśli w warunkach występuje wymóg wykonywania przeglądów w autoryzowanych serwisach, albo wykonanie naprawy na koszt ubezpieczyciela jest uzależnione od diagnozy postawionej przez ASO, to nie ma wyjścia. Albo robimy to, co każą, albo rezygnujemy z ochrony.