Niepokojące żółte kontrolki często zapalają się tuż po uruchomieniu silnika, ale niektóre dają o sobie znać dopiero podczas jazdy. Największe nasilenie błędów i komunikatów o usterkach występuje, gdy zaczyna sypać śnieg, ale często wystarczy trochę mrozu. Warto wiedzieć, co jest "normą", którą nie należy się przesadnie przejmować, a co naprawdę jest usterką. No i ważna rzecz: w przypadku niektórych kontrolek ich zniknięcie oznacza najczęściej koniec problemu; są jednak takie kontrolki ostrzegawcze, które – nawet jeśli zgasły – należy traktować jako awarię albo jak zapowiedź awarii. Posegregujemy je teraz od najmniej niepokojących i – w zimowych warunkach – boleśnie przewidywalnych, do tych, których ignorować w żadnym wypadku nie należy, nawet jeśli pojawiły się na chwilę i zgasły.
Poznaj kontekst z AI
Świecą kontrolki ADAS? Są komunikaty ostrzegawcze? Tak ma być!
ADAS to zaawansowane systemy wsparcia kierowcy (ang. advanced driver-assistance systems) czyli wszystko to, co za nas próbuje kręcić kierownicą, hamować, co miga światełkami albo piszczy, gdy chcemy zrobić coś głupiego, np. zmienić pas ruchu, gdy z tyłu z dużą prędkością nadjeżdża inny samochód.
Problem z "systemami" polega na tym, że ich działanie opiera się w dużej mierze na kamerach, ale też czujnikach ultradźwiękowych oraz radarach, które w pewnych warunkach stają się "ślepe". Jeśli kamery pokryte są warstwą szronu, to nic nie widzą; jeśli warstwa lodu pokrywa głowicę radaru wkomponowaną w przedni grill auta, to dopóki ta głowica nie oczyści się np. przez podgrzanie, nie działa prawidłowo – i system na wszelki wypadek całkiem się wyłącza. Jeśli więc ruszasz rano spod domu i dowiadujesz się, że niedostępne jest wykrywanie przeszkód i awaryjne hamowanie, to należy to traktować dosłownie: system jest niedostępny i... tyle. Po prostu nie licz na to, że zadziała w potrzebie. Prawdopodobnie zresztą wkrótce będzie działał, jak należy – dajcie mu chwilę, kontrolka pewnie zgaśnie.
Nie dziwcie się, jeśli głupieje system środkowania auta na pasie ruchu, gdy pasy ruchu są niewidoczne, bo przykryte śniegiem albo śnieżną breją. To chyba jasne?
Jeśli zderzak auta oblepiony jest śniegiem, nie zadziałają też czujniki parkowania. Śnieg się roztopi i zaczną działać – a najpóźniej zaczną działać po umyciu samochodu. Dopiero jeśli to nie pomoże, warto się przejmować. Tu warto zaznaczyć, że jeśli auto ostrzega lojalnie o tym, że przestały działać czujniki parkowania, to jest to bardzo porządnie zrobiony system. W wielu autach te elementy wyposażenia przestają działać bez ostrzeżenia.
Świeci kontrolka z oponą? Raczej bierz to na serio, nawet jak sama zgaśnie
Jeśli po mroźnej nocy widzisz na wyświetlaczu samochodu kontrolkę sygnalizującą niskie ciśnienie w oponach, to... to normalne. Normalne, ale... Prawdopodobnie z powodu spadku temperatury ciśnienie powietrza w jednej z opon przekroczyło próg tolerancji systemu TPMS, zwykle oznacza to, że spadło o 20 proc. lub więcej poniżej wartości zaprogramowanej jako optymalna. Jeśli to tylko naturalny spadek ciśnienia, a nie przebicie opony, niewykluczone, że po przejechaniu pewnego dystansu kontrolka zgaśnie albo nie będzie świecić po kolejnym uruchomieniu silnika. Ale nie lekceważ jej. Nigdy nie lekceważ kontrolki systemu TPMS, bo koła same się nie napompują.
To powinieneś zrobić: jak najszybciej napompuj koła (tak, wszystkie) do rekomendowanych wartości; nie przejmuj się, że jest zimno, opony najlepiej pompować wtedy, gdy są zimne. To naturalne, że po rozgrzaniu opon w czasie jazdy ciśnienie nieco wzrośnie – tak ma być, nie bój się, że ciśnienie powietrza w kołach wzrośnie bardziej niż to konieczne. Po napompowaniu kół dobrze jest zresetować system, jeśli jest taka możliwość. Zrobione – teraz prawdopodobnie system nie będzie cię straszyć; jeśli jednak za dzień czy dwa kontrolka znów zaświeci, to znaczy, że prawdopodobnie ucieka powietrze – jedziesz do warsztatu.
Niski poziom naładowania akumulatora? Albo coś z tym zrobisz, albo zapłacisz za nowy akumulator
Niski poziom naładowania akumulatora najczęściej jest komunikowany tekstowo; to może przytrafić się w każdym aucie, nawet całkiem nowym, także (a może przede wszystkim) w hybrydach z małym akumulatorem rozruchowym. Spadkom napięcia w instalacji sprzyja jazda na krótkich odcinkach, a zwłaszcza kilkudniowe przestoje, gdy jest zimno.
To powinieneś zrobić: jak pewnie podpowiada ci instrukcja obsługi, komunikat na wyświetlaczu, a w przypadku nowszych aut nawet apka w telefonie, powinieneś pojeździć co najmniej pół godziny, a najlepiej godzinę – w tym czasie akumulator podładuje się na tyle, by system odzyskał równowagę. Jeśli nie możesz jechać, po prostu doładuj akumulator za pomocą dobrej ładowarki. Pozostawiając samochód na kilka dni najlepiej – jeśli masz taką możliwość – podłączaj akumulator do ładowarki z funkcją podtrzymywania napięcia.
Jeśli tego nie zrobisz: wkrótce akumulator w twoim samochodzie całkiem padnie, może stać się to nagle, z dnia na dzień. Rzecz w tym, że w rozładowanym akumulatorze narażonym na bardzo niskie temperatury może zamarznąć elektrolit – i to jest jego koniec.
Jeśli po uruchomieniu silnika świeci się albo miga czerwona kontrolka ładowania, jedź prosto do warsztatu. To oznacza awarię ładowania, daleko nie zajedziesz.
Kontrolki silnika, "żółwiki" i inne problemy z napędem: czas na warsztat
Kontrolka z "żółwikiem" to tej zimy gorący temat na forach użytkowników samochodów elektrycznych i niektórych azjatyckich aut z napędem hybrydowym plug-in. Co do zasady "żółwik" oznacza tryb ograniczonych osiągów, który uruchamia się automatycznie w sytuacji granicznego rozładowania baterii (to nie usterka), skrajnej temperatury baterii (za zimno albo za gorąco) albo awarii napędu. O ile sam "żółwik" niekoniecznie oznacza usterkę (gdy się to jednak powtarza, to raczej tak), to już razem świecące "żółwik" i kontrolka silnika nie pozostawiają wątpliwości: należy odwiedzić serwis. Ale po kolei:
- kontrolka usterki układu napędowego "check engine" zazwyczaj oznacza awarię; jeśli zapala się, gaśnie, a potem znów alarmuje, jest to co najmniej zapowiedź awarii;
- "żółwik" – czyli "turtle mode" to wymuszone przez system ograniczenie mocy. Jeśli pojawia się w warunkach, które nie usprawiedliwiają trybu awaryjnego (tym w gruncie rzeczy jest "turtle mode"), warto skierować się do serwisu. Nie dajcie sobie wmówić, że przy 5-stopniowym mrozie należy koniecznie podgrzewać baterie przed podróżą czy wykonywać inne skomplikowane operacje – nie, to nie jest normalne, to albo usterka, albo wada systemu;
- wszelkie komunikaty o awarii związane z zespolem napędowym wymagają wizyty w serwisie;
- kontrolka ABS/ESP: kontrolka ma prawo migać podczas interwencji systemu, świecenie ciągłe świadczy o usterce. Działanie tych systemów nie jest uzależnione od pogody, mają działać w pełnym spektrum temperatur;
- kontrolki airbagów – te systemy nie mają prawa się wyłączać w zależności od temperatury; jeśli tak się dzieje na mrozie, to jest to problem jakiegoś połączenia elektrycznego i niekoniecznie ma bezpośredni związek z poduszkami powietrznymi, lecz np. a napinaczami pasów, wiązką fotela, itp. Jedziesz do warsztatu.