• Ten sam silnik, w zależności od warunków eksploatacji może wymagać różnych olejów
  • Nie zawsze olej o wyższej klasie jakości będzie dla silnika najbezpieczniejszym rozwiązaniem
  • Standardowe okresy międzyprzeglądowe dotyczą silników w doskonałej kondycji, eksploatowanych w optymalnych warunkach. W praktyce bywa, że olej warto wymieniać częściej niż nakazuje producent

Mogłoby się wydawać, że właściciel samochodu nie musi mieć pojęcia o tym, jaki olej smaruje silnik jego auta. Przecież znakomita większość z nas i tak zleca wymianę oleju mechanikom, a oni powinni wiedzieć, co do silnika nalać i jak często olej wymieniać. W praktyce jednak przynajmniej podstawowa wiedza o olejach może się użytkownikowi auta przydać, a przede wszystkim uchroni go od błędnych decyzji i niepotrzebnych wydatków. Ślepe zaufanie do mechaników i powierzanie im kwestii wyboru oleju nie zawsze jest dobrym rozwiązaniem.

Mechanik sprzeda ci ten olej, na którym najlepiej zarobi

Większość warsztatów ma podpisane umowy z konkretnymi dostawcami środków smarnych i w zamian za określone profity (np. upusty, sprzęt warsztatowy, banery reklamowe, wycieczki, szkolenia) musi sprzedać określoną liczbę konkretnych olejów. To, co chce nam sprzedać warsztat, nie zawsze jest naprawdę najlepsze dla silnika naszego samochodu! Czy to znaczy, że przy wyborze oleju zawsze powinniśmy kierować się tym, co zaleca producent samochodu w instrukcji obsługi? W kwestii parametrów oleju, czyli przede wszystkim tzw. lepkości (np. 5W-30 czy 10W-40) i klasy jakościowej (np. ACEA A3/B4), poza pewnymi wyjątkami – tak. W kwestii wyboru konkretnej marki oleju – już niekoniecznie, bo tu zwykle w grę wchodzi polityka, a konkretniej umowy między producentami lub importerami samochodów a konkretnymi firmami olejowymi. W przypadku nowoczesnych aut wybór właściwych olejów może być jednak bardzo ograniczony.

Foto: ACZ / Auto Świat
wymiana oleju silnikowego

Nowoczesne silniki mogą potrzebować specjalnych olejów

Coraz częściej bywa tak, że oleje są opracowywane z myślą o konkretnych silnikach i z uwzględnieniem ich specyficznych wymagań, wynikających np. z zastosowanych rozwiązań technicznych lub materiałów użytych do ich budowy. Tak było kiedyś np. z olejami do silników Volkswagena wyposażonych w pompowtryskiwacze, które wymagały olejów radzących sobie ze smarowaniem pracujących pod dużym obciążeniem wałka rozrządu i rolki napędzającej wtryskiwacz. W nowszych konstrukcjach poważnym wyzwaniem dla firm tworzących oleje bywają np. paski rozrządu pracujące w kąpieli olejowej. Olej nie tylko musi mieć wówczas odpowiednie dla silnika właściwości smarne, lecz także nie może rozpuszczać tworzywa, z którego wykonano elementy napędu rozrządu. Z kolei w downsizingowych silnikach, w których oleju jest stosunkowo mało, olbrzymie znaczenie może mieć odporność środka smarnego na wysokie temperatury i gwałtowne ich zmiany.

Dlaczego aprobaty producentów są tak ważne?

To właśnie ze względu na specyficzne wymagania określonych silników przy wyborze oleju warto upewnić się, czy interesujący nas środek smarny spełnia właściwe normy producenta i ma odpowiednie aprobaty. Uwaga! Tu naprawdę ważne są szczegóły: to, że olej ma „jakąś” aprobatę, np. Mercedesa, Volkswagena czy BMW, nie znaczy wcale, że będzie idealnym wyborem do dowolnego auta którejś z tych marek. Olej ma spełniać konkretną normę przewidzianą dla konkretnego silnika w konkretnym modelu! Przykładowo w 3-cylindrowych fordowskich silnikach EcoBoost należy używać olejów spełniających normę producenta Ford WSS-M2C948-B, a olej spełniający inną fordowską normę, np. WSS-M2C913-B (właściwy np. dla diesli tej marki) mógłby takiej jednostce zaszkodzić.

Wybierając olej, kierujcie się zatem:

  • jego lepkością – powinna być zgodna z zaleceniami producenta i dostosowana do klimatu, w którym użytkowane jest auto
  • normą jakości według ACEA (np. A3/B3, C1, C2, C3)
  • zgodnością z normami konkretnego producenta samochodu. Uwaga! Olej często powinien być też dostosowany do sposobu użytkowania auta – inne środki smarne mogą być wymagane przy wydłużonych okresach międzyprzeglądowych (tzw. Long Life, wyznaczane na podstawie wskazań komputera auta), a inne przy krótszych, sztywnych interwałach. 

Kiedy nowoczesny, drogi olej może zaszkodzić?

O ile to, że stosowanie oleju o niższej klasie jakościowej, niż zaleca producent, nie jest korzystne dla silnika, nikogo raczej nie dziwi, o tyle to, że dla niektórych jednostek „za dobre” oleje mogą być zabójcze, bywa zaskoczeniem. 

Nowoczesne silniki, zoptymalizowane pod kątem niskiego zużycia paliwa i niskiej emisji toksycznych spalin, z reguły wymagają tzw. olejów niskooporowych i niskopopiołowych (tzw. Low SAPS). Oleje niskooporowe to takie, które mają obniżoną tzw. lepkość wysokotemperaturową HTHS (High Temperature High Shear Rate – nazywana także lepkością dynamiczną). Mierzona jest w milipaskalach na sekundę i opisuje zachowanie środka smarnego na poszczólnych elementach silnika – na ścianie cylindra, na łożysku korbowodu lub na łożysku wału korbowego. Im wyższa wartość HTHS, tym lepsza ochrona silnika przed zużyciem. Niska wartość HTHS pozwala na obniżenie oporów, a przez to zmniejszenie zużycia paliwa, tyle że kosztem bezpieczeństwa podzespołów pracujących przy dużych obciążeniach. 

Masz auto bez DPF-a? Nie używaj olejów Low SAPS!

A co z olejami Low SAPS? Każdy silnik spala przynajmniej minimalne ilości oleju, a pozostałości po tym spalaniu trafiają do układu oczyszczania spalin. O ile po spalaniu „czystego” oleju pozostają głównie sadze, które są skutecznie wychwytywane, a później dopalane w filtrach cząstek stałych, o tyle z wielu dodatków poprawiających właściwości smarne olejów pozostają niepalne popioły, których z filtrów automatycznie usunąć się nie da. Dla filtrów cząstek stałych groźne są m.in. pakiety dodatków zawierające tzw. ZDDP (Zink Dialkyl Dithio Phosphate), tradycyjnie wykorzystywane jako środki zmniejszające zużycie silników.

Oczywiście, producenci olejów opracowują nowe receptury, które nie zawierają szkodliwych dla filtrów składników, takich jak fosfor czy siarka, ale albo są one bardzo drogie, przez co trafiają tylko do olejów z najwyższej półki, albo nie tak skuteczne, jak te używane w zwykłych olejach. Konstruktorzy silników doskonale o tym wiedzą i np. stosują w jednostkach stworzonych z myślą o niskooporowych i niskopopiołowych olejach pompy olejowe o znacznie wyższej wydajności. Dla starszych silników takie oleje mogą być zabójcze. Nawet w przypadku nowoczesnych jednostek z filtrami cząstek stałych zdarza się, że producenci zalecają stosowanie olejów średniopopiołowych, tzw. Medium SAPS.

Zastosowanie oleju Low SAPS w takim przypadku może przedłużyć trwałość DPF-a, ale za to odbije się na trwałości silnika. Często powstaje pytanie, czy np. w ostro użytkowanych, poddanych chiptuningowi autach lepiej stosować olej wysokopopiołowy i częściej np. regenerować filtr cząstek stałych (koszt: ok. 2000 zł), czy ryzykować zatarcie znacznie droższego silnika. 

Foto: archiwum / Auto Świat
Niewłaściwy olej zwiększa ryzyko zatarcia silnika

Jak często wymieniać olej?

Od lat producenci starają się wydłużać okresy między wymianami oleju. Jeszcze w latach 70. XX wieku standardem było np. 5-7 tys. km między wymianami, w latach 90. normą stały się interwały wynoszące 15 tys. km, a teraz wielu producentów aut twierdzi, że wystarczy wymiana oleju co 40 tys. km lub rzadziej. Tymczasem wielu mechaników wciąż radzi, żeby nawet w nowoczesnych autach olej wymieniać czasem nawet dwa razy częściej, niż zalecają to jego producenci. Często mają rację! Zarówno w dziedzinie olejów, jak i silników dokonał się olbrzymi postęp, ale też nowoczesne, wysilone jednostki napędowe mają większe niż kiedyś wymagania wobec środków smarnych. Standardowe interwały deklarowane przez producentów dotyczą aut w idealnym stanie technicznym, używanych w standardowych warunkach, przy wykorzystaniu środków smarnych, jak i paliwa o wysokiej jakości. Czynniki, które powinny skłonić do częstszych wymian oleju, to m.in.:

  • jazda na krótkich trasach lub w ruchu miejskim;
  • praca silnika pod znacznym obciążeniem (jazda sportowa, trasy w górzystym terenie, częste ciągnięcie przyczep);
  • znaczne zużycie eksploatacyjne silnika (przedmuchy gazów spalinowych do skrzyni korbowej);
  • jazda po drogach o znacznym zapyleniu;
  • tuning silnika.

Coraz więcej aut jest wyposażonych w układy informujące o konieczności wymiany oleju. Część takich systemów wylicza zalecany interwał na podstawie danych o sposobie eksploatacji auta (m.in. uwzględniają obroty, zużycie paliwa, liczbę zimnych startów, temperatury), ale też coraz częściej w silnikach są montowane czujniki analizujące rzeczywiste parametry oleju, świadczące o jego zużyciu. 

Foto: archiwum / Auto Świat
Elektroniczna kontrola poziomu olejowego

Jak sprawdzać poziom oleju?

Każdy silnik, także w pełni sprawny, w określonych warunkach (np. przy większym niż zwykle obciążeniu) może zużywać naprawdę dużo oleju – nawet ok. litra na 1000 km! Dotyczy to również zupełnie nowych aut, których silniki przez kilka pierwszych tysięcy kilometrów dopiero się układają. W przypadku samochodów, które mają skłonność do znacznego apetytu na olej (m.in. silniki z doładowaniem lub luźno pasowane jednostki sportowe), lub takich, w których oleju przybywa na skutek rozcieńczania go paliwem, warto wyrobić sobie nawyk sprawdzania środka smarnego podczas każdego lub przynajmniej co drugiego tankowania. Wizyta na stacji to doskonała okazja! 

Foto: archiwum / Auto Świat
Każdy silnik zużywa olej, ale niektóre jednostki potrzebują go więcej

Najpierw upewnijcie się, że auto stoi na równym i płaskim podłożu. Po wyłączeniu silnika warto odczekać co najmniej ok. 1-2 min, aż olej spłynie m.in. z głowicy do miski olejowej. Zbyt szybka kontrola może dać mocno zaniżony wynik. Wyciągnijcie bagnet olejowy, wytrzyjcie go do czysta chusteczką lub niepylącą ściereczką i wsuńcie z powrotem do silnika aż do oporu. Następnie powoli wysuńcie go i odczytajcie poziom. Powinien on się mieścić między oznaczeniami „MIN” i „MAX” na bagnecie (w niektórych samochodach oznaczenia są inne, np. w formie linii lub otworów w bagnecie). Zarówno zbyt niski, jak i zbyt wysoki stan oleju oznacza poważne ryzyko uszkodzenia jednostki napędowej. 

Foto: Auto Świat
Poziom oleju