• Biała rysa na ciemnym lakierze nie zawsze jest rysą „do podkładu”
  • Rysy z lakieru można usuwać pastą polerską albo papierem ściernym i pastą
  • Wielu rys na lakierze, które pozornie może naprawić tylko lakiernik, można szybko i dość łatwo się pozbyć

Jeśli cały lakier auta pokryty jest siecią mikrozarysowań, domyślnym sposobem na odświeżenie go jest polerowanie. Jeżeli stan lakieru jest naprawdę kiepski, najbardziej odpowiednie jest polerowanie wieloetapowe za pomocą gąbek i innych nakładek polerskich o różnej twardości oraz past polerskich o różnej gradacji. Czasem jednak na aucie zauważamy pojedyncze, wyraźne, białe rysy, które zrobił ktoś rozmyślnie kluczem albo np. ocierając się o auto kurtką z metalowymi guzikami. A wtedy...

Skąd wiesz, że to rysa do podkładu?

Głęboka rysa do podkładu jest naprawialna jedynie przez lakierowanie fragmentu lub całości elementu – maski, drzwi, itp. Jednak często stosunkowo płytka rysa wygląda jak rysa „do podkładu”, jest biała – zwłaszcza groźnie wyglądają rysy na ciemnych lakierach. Dlaczego tak? Otóż ostra krawędź rysy w lakierze bezbarwnym jest biała albo szara, bo taki jest kolor „skaleczonego” lakieru bezbarwnego. Na ciemnym tle bazy biała rysa wyraźnie się odcina. Ta sama rysa na białym albo srebrnym kolorze może być prawie niewidoczna. Jeśli rysa jest tylko powierzchniowym uszkodzeniem lakieru bezbarwnego, który nie został przeciętny (a jest tak bardzo często), daje się to „naprawić”, a tak naprawdę zamaskować bez lakierowania.

Jak zrobiony jest lakier?

Elementy blacharskie auta pokryte są kilkoma warstwami różnych substancji, które spełniają dwie zasadnicze funkcje – ochronną i ozdobną. „Najbliższa blachy” jest warstwa antykorozyjna, na niej mamy podkład wypełniający (albo antykorozyjny – znacznie grubszy), na nim naniesiona jest „baza” – czyli warstwa nadająca nadwoziu kolor (bardzo cienka i delikatna), zaś zewnętrzną, stosunkowo grubą warstwę, stanowi lakier bezbarwny.

Jakkolwiek nie ma normy na grubość fabrycznego lakieru samochodu, można uznać fabryczny lakier o grubości 150 mikrometrów za stosunkowo gruby. Niektóre powłoki lakierowe mają mniej niż 100 mikrometrów (czyli mniej niż 1/10 milimetra). Podczas usuwania rys możemy pracować jedynie na zewnętrzne warstwie lakieru bezbarwnego, przecięcie jej jest jednoznaczne z uszkodzeniem lakieru. Pracujemy zatem na warstwie lakieru grubości nie więcej niż 40-50 mikrometrów, często mniej, przy czym nie możemy usunąć jej „prawie w całości”. Bezbarwny lakier jest potrzebny – to warstwa ochronna, gdy go zetrzemy lub przetniemy – to koniec. W praktyce często usuwając punktowo połowę, czasem 2/3 lakieru bezbarwnego, pozbywamy się, wyglądających na głębokie, „białych” rys.

Papier ścierny czy polerowanie?

Jeśli chcemy pozbyć się pojedynczej rysy, można wprawdzie wykorzystać do tego polerkę do lakieru, ale lepiej na początek posłużyć się papierem ściernym. Służą do tego celu specjalne płatki papieru ściernego o średnicy 2-3 cm, które mocowane są jak naklejki albo rzepem do specjalnego koreczka szlifierskiego. Koreczek i płatki ścierne do lakieru można kupić łatwo w sklepach internetowych, to koszt kilku zł. Płatki ścierne do tego celu mają gradację 2000-3000, czasem 5000 – papier jest zatem bardzo drobny.

Pasta polerska też będzie jednak potrzebna, przyda się też mała maszyna polerska do lakieru (od biedy można to zrobić ręcznie, ale zadanie będzie trudniejsze i bardziej męczące). Po co pasta? Otóż lakier potraktowany papierem ściernym momentalnie matuje się – czyli staje się matowym. Koreczkiem i płatkiem ściernym należy jedynie stępić rysę, na małej powierzchni „pocienić” uszkodzony – zarysowany lakier bezbarwny.

Usuwanie rysy – krok po kroku

Przesuwając delikatnie koreczkiem wyposażonym w paper ścierny wzdłuż i (w niewielkim stopniu) w poprzek delikatnie tępimy krawędź rysy. Ostrożnie – jeśli przetniemy lakier do bazy, to zepsuliśmy. Lepiej potem poprawić niż na początku przesadzić. Rada: dobrze jest kupić sobie jakiś stary element blacharski i na nim poćwiczyć – naprawdę! Szansa, że uda nm się za pierwszym razem nie jest duża!

Tam, gdzie dotknęliśmy lakieru papierem ściernym, staje on się matowy – rysę jeszcze minimalnie (mniej) widać, ale jest ona mniej wyczuwalna niż wcześniej. Bierzemy pastę polerską silnie tnącą (do zgrubnego polerowania) i maszynę polerską. Uwaga: pracujemy na cienkim, już osłabionym, pocienionym przez papier ścierny lakierze – a zatem ustawiamy maszynę na niskie obroty, nie dociskamy za mocno. Osobiście odradzam maszynę rotacyjną do takiej naprawy, zwłaszcza amatorom. Polerka mimośrodowo obrotowa jest bezpieczniejsza!

Po chwili polerowania lakier już prawie nie jest matowy, a rysa staje się jeszcze mniej widoczna. Zmieniamy pad na miększy i bierzemy pastę wykończeniową, zwiększając obszar polerowania. Polerujemy, polerujemy, polerujemy... Przy odrobinie szczęścia po rysie pozostanie prawie niewidoczne wgłębienie, dla osoby, która nie wie, gdzie patrzeć – niezauważalne. Jeśli przetniemy lakier bezbarwny, nasz pad polerski lub szmatka momentalnie się zabarwi – to znak, że się nie udało. Lakier bazowy (kolor) nie jest warstwą ochronną, nie zatrzymuje wilgoci, łatwo się ściera będzie potrzebna miejscowa naprawa lakiernicza.

Ale jeśli wcześniej poćwiczycie, najlepiej na elemencie pomalowanym tym samym lakierem, jest bardzo prawdopodobne, że się uda!