Zaczynamy od odkurzania. By się niepotrzebnie nie zmęczyć, porzućmy odkurzacze zasilane z gniazdka zapalniczki, podobnie rzecz się ma z odkurzaczami na baterie (w tej kategorii sprzętu są wyjątki, ale nieliczne). Najlepsze do odkurzania samochodu są odkurzacze garażowe albo domowe, z zastrzeżeniem, że odkurzaczem domowym nie wolno wciągać wody i odkurzać nasiąkniętych wodą dywaników. Tak czy inaczej w większości przypadków odkurzanie to najdłużej trwająca i najbardziej męcząca czynność podczas sprzątania wnętrza auta.

Pozostają plastiki i elementy tapicerskie. Do ich czyszczenia można użyć jednego preparatu (oferta uniwersalnych środków do wnętrz samochodu jest coraz większa), a można dwóch – osobno do plastiku, osobno do tapicerki. Na czym polega różnica? Jeśli chodzi o składniki myjące, to może nie być żadnej różnicy – detergent to detergent, jeśli preparat ma zbliżony do neutralnego odczyn pH i bezpieczne stężenie, nie zawiera wosków, oleju czy sylikonu oraz zbyt dużej ilości barwnika, to nie uszkodzi żadnej powierzchni.

Środki specjalnie przeznaczone do tapicerki wyróżniają się jednak większą zawartością substancji pieniących, a piana tym się różni od płynu, że dłużej utrzymuje się na powierzchni materiału, a zatem można użyć jej o wiele mniej. Ilość użytego środka nie zawsze przekłada się na koszty, ale zawsze ma wpływ na wilgotność materiału po czyszczeniu, a zatem także na czas, jaki potrzebny jest do jego wyschnięcia; po czyszczeniu wnętrza auta wraz z tapicerką „prawie na sucho”, w dobrych warunkach po godzinie możemy wsiadać i jechać; po użyciu większej ilości preparatów na materiałach chłonnych może być konieczne pozostawienie auta na dobę do wyschnięcia.

Najprostszym narzędziem usprawniającym porządki w kokpicie samochodu jest butelka ze spryskiwaczem albo butelka ciśnieniowa – czyli taka, którą pompujemy, uzyskując ciśnienie, a następnie wykorzystujemy jak sprej. Zda egzamin także odkurzacz piorący, ale brak takiego sprzętu nie jest żadną przeszkodą. Jeśli mamy w garażu wydajny kompresor, możemy do czyszczenia wnętrza użyć tzw. tornadora – pneumatycznego narzędzia wyrzucającego mocno zawirowaną mieszankę powietrza ze środkiem czyszczącym; tornador dobrze czyści zakamarki i pozwala wyprać tapicerkę przy użyciu mniejszej ilości wody, ale jeśli go nie mamy, to trudno.

Jeśli chodzi o środki chemiczne, to nie bez powodu zawodowcy nie używają sprejów czy gotowych roztworów myjąco-piorących sprzedawanych w półlitrowych butelkach: to się po prostu średnio opłaca. Jeśli 0,6 litra gotowego płynu kosztuje 7 zł, to jest szansa, że 5-litrowy baniak tego samego środka kupimy za 20 zł; bywa, że gotowy preparat uniwersalny z górnej półki kosztuje 15 zł za pół litra, a za podobny profesjonalny środek w 10-litrowym kanistrze zapłacimy 250 zł; różnica na pozór niewielka, z tym, że środek profesjonalny ma większe stężenie i należy go rozcieńczyć wodą w stosunku np. 1:10-1:30!

Oczywiście, jeśli mamy jeden samochód i sprzątamy go w środku raz na rok, duże opakowania profesjonalne nie mają sensu. W takiej sytuacji mamy wybór pomiędzy płynem w butelce z rozpylaczem a środkiem w spreju. Do całkiem amatorskiego prania tapicerki spreje są lepsze, bo uzyskujemy zazwyczaj o wiele gęstszą pianę.

Do mycia deski rozdzielczej, boczków drzwi i innych twardych elementów najlepiej wybierać płyny bezbarwne i z minimalną zawartością perfum. Znacznie większe wątpliwości wiążą się z użyciem popularnych sprejów do deski rozdzielczej mających jednocześnie i czyścić, i nabłyszczać plastiki; większość tego typu środków, niezależnie od marki, zawiera absurdalnie dużą ilość perfum i nabłyszczacza; po użyciu, a zwłaszcza po przedawkowaniu takiego środka, najpierw w samochodzie unosi się duszący zapach np. wanilii, a wygląd plastików zdradza prace pielęgnacyjne jeszcze przez długi czas; jeśli chcemy, by wnętrze samochodu wyglądało „jakby nigdy nic” – używajmy bezbarwnych, najlepiej profesjonalnych środków myjących; po dobrym preparacie nie widać, że był on w użyciu, deska rozdzielcza nabiera „fabrycznego” wyglądu.

Oczywiście po długotrwałym używaniu nabłyszczaczy śladów ich działania nie usuniemy za jednym podejściem – ich resztki przetrwają kilka sesji porządnego czyszczenia w standardzie profesjonalnym.