1. Nie kupuj kota w worku, czyli aut stojących na placach w Niemczech czy Holandii. Nie wpłacaj żadnych zaliczek na sprowadzenie takich aut.
  • Po pierwsze- możesz trafić na zwykłych naciągaczy, nawet jeśli mają ładne wizytówki. Po drugie - jeżeli auto jest rzeczywiście atrakcyjne, to przecież pośredniki tak bez trudu znajdzie kupca.

Po co więc mu zaliczka? Chyba tylko po to, by trafiła do jego kieszeni, kiedy zrezygnujesz po oględzinach auta. Jedyny wyjątek można zrobić dla pośredników, których rzetelność poświadcza co najmniej kilka osób, do których masz pełne zaufanie. Odradzamy uczestnictwo w zorganizowanych "wycieczkach po samochody". Gdyby ich organizatorzy mieli pewność, że w odwiedzanych miejscach naprawdę będą atrakcyjne auta, po prostu przywieźliby je sami... A tak wożą się po komisach kosztem naiwnych, którym w razie czego i tak sprzątną sprzed nosa prawdziwe okazje. Jest wielu uczciwych handlowców i oni wyszukają dobre auta lepiej od nas. Nie wierz bezgranicznie zapisom w książkach serwisowych, szczególnie jeśli nie są podparte fakturami (faktura to dokument finansowy, raczej niechętnie fałszowany). Wpisy w książce można łatwo "uzupełnić". W wypadku wielu marek prawdziwość zapisów można zweryfikować w polskiej ASO. Przed zakupem sprawdź ultradokładnie wszelkie dokumenty. Jeśli nie zgadza się choćby jedna cyferka czy literka, niech prostuje to sprzedawca. Ludzie bywają omylni, zmęczeni itd. Nawet jeśli wszystko jest w porządku, to lepiej, jak sprostowaniem błędów zajmie się pośrednik. Najbezpieczniejszym sposobem zakupu auta sprowadzonego jest powiedzenie: OK, biorę, ale proszę najpierw zarejestrować w Polsce. Zawodowym pośrednikom przychodzi to łatwo (znajomości...) i zazwyczaj godzą się na to za stosunkowo niewielką dopłatą do faktycznych kosztów rejestracji, które przecież i tak trzeba ponieść.