Jaki nieduży booster do odpalenia samochodu z rozładowanym akumulatorem? Testuję dwa rynkowe hity

Dodaj w Google
Z nowoczesnymi hybrydami jest tak, że w wielu wypadkach wystarczy dosłownie kilka dni postoju, by samochód nie dał się uruchomić. I bez znaczenia jest, że samochód tak naprawdę wozi w sobie mnóstwo prądu w baterii trakcyjnej – do uruchomienia samochodu musi być naładowany mały, tradycyjny akumulator kwasowo-ołowiowy 12 V. A ten rozładowuje się szybko, bo po pierwsze, często ma małą pojemność, a po drugie, system pobiera na postoju dużo energii. Sytuację pogarszają akcesoryjne alarmy z immobilizerem, które drenują akumulator.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Z różnych powodów – m.in. ze względu bezpieczeństwa – na postoju akumulator 12 V nie może być doładowany z akumulatora trakcyjnego, nawet jeśli akumulator trakcyjny jest naładowany do pełna.
Tak, tak – zanim zostawisz samochód na parę dni, wyjeżdżając na wakacje bez niego, kup sobie powerbank rozruchowy, naładuj i miej go w bagażniku.

Jak działa powerbank rozruchowy?

Powerbank rozruchowy Xtorm Superboost 200A
Auto Świat / Maciej Brzeziński
Powerbank rozruchowy Xtorm Superboost 200A
To urządzenie wielofunkcyjne gromadzące niewielką ilość energii elektrycznej w baterii litowo-jonowej, którą można podładować telefon, coś oświetlić (większość ma wbudowaną latarkę), a także uruchomić samochód z rozładowanym akumulatorem. O ile dwie pierwsze funkcjonalności takiego sprzętu są całkowicie poboczne i nie są z reguły mocną stroną takiego urządzenia, to uruchamianie samochodów z rozładowanym akumulatorem jest funkcjonalnością podstawową i naprawdę działa. Powerbank ma kable wysokoprądowe przymocowane do obudowy na stałe albo ma kable dołączane za pomocą specjalnego gniazda — tak jak testowe urządzenia marki Xtorm i Noco.
Powerbank rozruchowy Noco GBX45
Auto Świat / Maciej Brzeziński
Powerbank rozruchowy Noco GBX45
Taki powerbank jest w stanie w krótkim czasie oddać bardzo dużo zgromadzonej energii — znoszą niemal całkowite rozładowanie w ciągu kilkudziesięciu sekund; energii jest niewiele, ale natężenie prądu jest na tyle duże, że wystarcza do uruchomienia silnika spalinowego wyposażonego w duży, prądożerny rozrusznik; w przypadku hybryd uruchomienie auta — o ile system z jakichś względów nie zablokował się — jest czystą formalnością; do uruchomienia napędu w samochodzie hybrydowym nie potrzeba wiele energii — tyle tylko, by system mógł wejść w stan gotowości i uruchomić baterię trakcyjną.
Powerbank rozruchowy Noco GBX45
Auto Świat / Maciej Brzeziński
Powerbank rozruchowy Noco GBX45

Noco GBX45 oraz Xtorm Superboost 200A — testujemy powerbanki rozruchowe. Co to za sprzęt?

Testowane urządzenia to sprzęt średniej wielkości, ale z górnej półki. Producent Xtorma deklaruje, że urządzenie może przywrócić do życia samochód z silnikiem Diesla do 4,0 l pojemności skokowej i benzyniakiem do 7,0 l – czyli niczego więcej nie potrzeba, Noco mówi o dieslu 4,0 i benzyniaku o poj. 6,5 l – czyli w zasadzie bez różnicy. Xtorm Superboost 2000A — jak nazwa wskazuje, oferuje maksymalny prąd o napięciu 12 V i natężeniu 2000A, Noco — 1250A; Noco ma wbudowane ogniwa o poj. 31 Wh, Xtorm jest nieco większy — ma 44,4 Wh pojemności elektrycznej. Jeśli producenci tych urządzeń nie podkolorowują rzeczywistości w odniesieniu do osiągów sprzętu, oba powinny dać radę w odniesieniu do każdego samochodu osobowego, z jakim możemy mieć do czynienia.
UrządzenieNoco GBX45Xtorm Superboost Jumpstarter 200A
Maksymalny prąd rozruchowy1250 A2000 A
Maksymalna wielkość uruchamianego silnika benzyna/diesel6,5/4,0 l7,0/4,0 l
Pojemność wbudowanej baterii31 Wh44,4 Wh
Masa urządzenia bez kabli/ z kablami rozruchowymiok. 600 g/980 gok. 520 g/970 g
Maksymalny prąd ładowania urządzenia60 W USB-C15 W USB-C
Maksymalna wydajność portu USB2,1A USB + 60W USB-C2x15W USB
LatarkaTakTak
Zabezpieczenie przed odwrotnym połączeniem/zwarciemTak/TakTak/Tak

Powerbanki rozruchowe są wielofunkcyjne. Ale bardziej w teorii niż w praktyce

Możliwe jest zasilanie laptopa za pomocą powerbanka rozruchowego. Energii zgromadzonej w urządzeniu nie wystarczy jednak na długo
Auto Świat / Maciej Brzeziński
Możliwe jest zasilanie laptopa za pomocą powerbanka rozruchowego. Energii zgromadzonej w urządzeniu nie wystarczy jednak na długo
Jedną z pobocznych funkcji powerbanków rozruchowych jest możliwość naładowania telefonu czy zasilania laptopa albo innych urządzeń – mają one wyjścia USB. I rzeczywiście, to działa, ale... jeśli chcecie kupić powerbank rozruchowy, aby jego główną funkcją było doładowywanie telefonu w podróży to... błąd. Może kiedyś miało to sens, ale dziś za połowę ceny dobrego powerbanka rozruchowego można kupić powerbank podróżny, który ma dwa (w odniesieniu do Xtorma) lub trzy razy (w odniesieniu do Noco) wyższą pojemność elektryczną wbudowanej baterii, dużo wydajniejsze wyjścia USB i waży połowę tego, co powerbank rozruchowy. Tak więc... niech doładowanie laptopa czy telefonu pozostanie funkcją wykorzystywaną awaryjnie. To, w czym powerbanki rozruchowe nie mają konkurencji, to tempo oddawania prądu – i na tym powinno nam najbardziej zależeć.

Noco GBX45 szybciej się ładuje i wygrywa pierwszą rundę

Noco GBX45
Auto Świat / Maciej Brzeziński
Noco GBX45
Noco GBX45 prawdopodobnie należy do najszybciej ładujących się powerbanków rozruchowych, jakie występują w przyrodzie. Całkowicie rozładowane urządzenie podłączone do ładowarki USB-C o mocy 65W ładuje się – i jest to wynik powtarzalny – w 40 minut; już po kwadrancie ładowania może bez problemu być użyte do próby uruchomienia samochodu.
Xtorm potrzebuje na naładowanie się do pełna... ok. 6-7 godzin.
Jednocześnie Noco ma stosunkowo wydajny port wyjściowy USB-C – gdyby komuś było to do czegoś potrzebne; wydajny port wyjściowy (60W) ma w tym przypadku jednak znaczenie marginalne za sprawą niewielkiej pojemności wbudowanej baterii – można spróbować zasilania np. lodówki turystycznej za pomocą tego powerbanka rozruchowego, ale prądu nie wystarczy na długo; to samo dotyczy ładowania laptopa – na trochę wystarczy, ale bez rewelacji;
Niemniej, jeśli ktoś chciałby jednego z testowanych urządzeń używać do zastosowań profesjonalnych – np. w komisie samochodowym, gdy ciągle trzeba odpalać jakieś auto, to zdecydowanie poleciłbym Noco – po prostu po rozładowaniu bardzo szybko przygotować ten sprzęt do kolejnego użycia.
Ale to nie koniec pojedynku i nie skreślajcie jeszcze Xtorma – bo ma on też w kilku aspektach przewagę nad Noco.

Xtorm ma dłuższe kable rozruchowe

To bez znaczenia, jeśli podłączacie się bezpośrednio do akumulatora; to ma znaczenie, jeśli macie hybrydę z akumulatorem w bagażniku i podłączacie się do zacisków elektrycznych pod maską, które są od siebie oddalone; w każdym razie kabelki rozruchowe Xtorma mają większy zasięg i to czasem bardzo pomaga.
Moim zdaniem użycie Xtorma jest też bardziej intuicyjne: ma on czytelną instrukcję obsługi na obudowie i lepszy wyświetlacz pokazujący na bieżąco poziom naładowania urządzenia w procentach. To ważne, bo po podłączeniu do akumulatora samochodu poziom naładowania powerbanka będzie szybko spadać; jest to ważne tym bardziej, że skrajne rozładowanie akumulatora litowo-jonowego wbudowanego w powerbank może być groźne.
Powerbanka rozruchowego będziemy potrzebować okazjonalnie — wrzucimy go pod podłogę bagażnika i wyjmiemy np. za dwa miesiące lub za rok — stąd prostota użycia i intuicyjność ma wielkie znaczenie. Przy czym trzeba podkreślić, że Noco nie jest przesadnie skomplikowane; po prostu jego działanie jest mniej czytelne i — moim zdaniem — brakuje "łopatologicznej" instrukcji obsługi na urządzeniu, co czasem może mieć znaczenie.
Sprawdziłem: oba powerbanki bez najmniejszego trudu pomagają uruchomić samochód benzynowy z silnikiem 2.0 – zapas mocy wydaje się przy tym duży; oczywiście, stan samochodu, a zwłaszcza jego akumulatora i rozrusznika, ma znaczenie – im są bardziej zużyte, tym więcej potrzeba prądu do awaryjnego uruchomienia samochodu; nie ma gwarancji, że za pierwszym podejściem "postawicie na nogi" z użyciem powerbanka 4-litrowego diesla, w którym akumulator jest rozładowany naprawdę do zera.
Xtorm po jednej próbie pokazywał poziom naładowania 70 proc., Noco — dwie z czterech "kresek"; co oznacza, że Xtorma można by od razu użyć ponownie, a Noco lepiej wcześniej podładować. Noco rozładowane całkowicie naładuje się jednak do pełna szybciej niż Xtorm rozładowany w 30 proc.

Noco GBX45 ma jedną irytującą cechę

Noco GBX45 nie ma w podstawowym zestawie sztywnego etui
Auto Świat / Maciej Brzeziński
Noco GBX45 nie ma w podstawowym zestawie sztywnego etui
Powerbank rozruchowy Xtorm Superboost 200A przychodzi wraz z solidnym, półsztywnym etui, w którym mieści się i urządzenie, i kable oraz ewentualnie kabelek (kabelki) USB, czy nawet mała ładowarka USB (ładowarki nie ma w zestawie). Noco przychodzi w jednorazowym pudełku, w którym znajdujemy cienki woreczek — możemy do niego włożyć powerbank i kabelki. To samo w sobie jeszcze niczego nie przesądza, bo oba urządzenia są solidne i powinny przetrwać przypadkowy upadek. Noco jednak, które nie ma sztywnego etui, ma na górnej części obudowy przyciski uruchamiające urządzenie i osobno włączające latarkę; wystarczy kliknąć i latarka się włączy — i zanim się wyłączy, urządzenie będzie już wyraźnie rozładowane.
A to oznacza, że wożąc w bagażniku powerbank zapakowany do cienkiego woreczka, możemy zdziwić się, że jest rozładowany akurat wtedy, gdy będzie potrzebny. Oczywiście, są dostępne oryginalne, bardzo eleganckie sztywne pokrowce do Noco, ale trzeba takie etui sobie kupić osobno za nieco ponad 100 zł... Irytujące, i nawet nie chodzi tylko o pieniądze.
Xtorm ma tak samo położone przyciski, ale po przypadkowym włączeniu powerbanka on wkrótce sam się wyłączy, natomiast przypadkowe uruchomienie latarki, która z czasem rozładuje powerbank do zera, jest w tym przypadku bardzo mało prawdopodobne. A pamiętajmy, że dostajemy do niego sztywny pokrowiec, który to ryzyko redukuje niemal do zera.

Noco GBX45 czy Xtorm Superboost 2000A?

Wymiary i masa Noco GBX45 oraz Xtorm 200A są podobne
Auto Świat / Maciej Brzeziński
Wymiary i masa Noco GBX45 oraz Xtorm 200A są podobne
Jak już powiedziałem: do zastosowań profesjonalnych, gdybym miał często, regularnie odpalać awaryjnie samochody, wybieram Noco bez zastanawiania się. Natomiast do typowego użytku prywatnego... tu skłaniam się do Xtorma, którego obsługa jest bardziej intuicyjna, który ma dłuższe kabelki, solidne etui już w zestawie startowym i wbudowaną baterię o nieco większej pojemności, przy praktycznie takiej samej masie urządzenia.
Ceny obu urządzeń są podobne: za Noco GBX45 trzeba zapłacić ok. 520 zł plus ewentualnie nieco ponad 100 zł za sztywne etui; Xtorm 200A kosztuje od ok. 510 zł, przychodzi już z etui.
Oba testowane powerbanki to sprzęt z najwyższej półki i to widać zarówno w wykonaniu, jak i w działaniu. Którykolwiek wybierzecie, będzie to prawidłowy wybór.
Autor Maciej Brzeziński
Pasjonat technologii, prywatnie także zapalony kolarz
Pokaż listę wszystkich publikacji

To jest materiał Premium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytaj słuchaj skracaj

Dołącz do premium
Skrót artykułu