Na rynku wtórnym auta z silnikami wysokoprężnymi cieszą się dużą popularnością. Klienci wybierają je przede wszystkim dlatego, że są oszczędne, a część osób – z przekonania, że są trwalsze od benzyniaków. Pierwszy powód jest jak najbardziej słuszny i wciąż aktualny, ale drugi dawno się już zdezaktualizował.

Niestety, trzeba sobie szczerze powiedzieć, że współczesne silniki wysokoprężne mają wiele zalet, ale z pewnością nie wyróżnia ich ani trwałość, ani niezawodność, ani też niskie koszty utrzymania. Tak naprawdę silnik Diesla pozwala cieszyć się ze swoich zalet głównie pierwszemu właścicielowi. Gdy trafia na rynek wtórny, ma już za sobą zazwyczaj 150-200 tys. km przebiegu i wchodzi w fazę podwyższonej awaryjności.

Kupując takie auto, trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że kilka podzespołów, takich jak: turbosprężarka, układ wtryskowy, EGR, dwumasowe koło zamachowe czy filtr cząstek stałych, może zawieść w każdej chwili, a naprawa poszczególnych tych elementów kosztuje kilka tys. zł! Wiele osób, które ślepo zawierzyły trwałości diesli, więcej już ich nie kupi. Oczywiście, nie każdy egzemplarz od razu będzie źródłem dużych wydatków, ale ocena stanu technicznego diesla nie jest łatwa. Warto skorzystać z pomocy fachowców, nawet kosztem kilkuset złotych. Oto kilka podstawowych rzeczy, na które trzeba zwrócić uwagę, gdy ogląda się auto z silnikiem Diesla.

Przejedź się autem - Nawet jeśli diesel na postoju pracuje ładnie, nie można zrezygnować z jazdy próbnej. Dopiero pod obciążeniem wyjdzie na jaw, czy kondycja silnika jest rzeczywiście dobra. Warto zwrócić uwagę na: sposób przyspieszania, przyrost mocy po włączeniu się do pracy turbosprężarki, hałaśliwość, drgania i luzy w układzie napędowym.

Sprawdź turbinę - Nowa turbosprężarka kosztuje na ogół 3-5 tys. zł. Lepiej więc nie kupować auta, w którym jest ona zużyta. Przede wszystkim podejrzenia muszą wzbudzić intensywne wycieki oleju z układu dolotowego – świadczy to o luzie na łożyskach wirnika turbiny i o zużytych uszczelniaczach. Sprawna turbina nie powinna pracować zbyt głośno. Często spadek mocy może wynikać również z usterki układu sterowania turbiną.

Skontroluj filtr - Przymierzając się do zakupu konkretnego modelu z dieslem, sprawdźcie, czy ma filtr cząstek stałych, a jeśli tak, to ile on kosztuje. W niektórych autach filtry cząstek stałych wymienia się okresowo, w innych są one teoretycznie niewymienne, ale po 150-200 tys. km i tak się zapychają. Problematyczny i drogi bywa też zawór EGR.

Oceń przedmuchy - Podczas oględzin silnika Diesla trzeba zwrócić uwagę na wycieki oleju nie tylko z układu dolotowego. Jeśli stopień zużycia tłoków czy pierścieni tłokowych jest znaczny, w komorze korbowej powstaje duże nadciśnienie i w konsekwencji olej jest wyciskany przez uszczelki. W takim silniku po wyjęciu bagnetu oleju lub odkręceniu korka wlewu zauważymy intensywnie wylatujące spaliny. O dużym zużyciu silnika świadczą też niebieskoszare spaliny, będące efektem spalania dużej ilości oleju silnikowego.

Zwróć uwagę na układ wtryskowy - Naprawa zużytego układu wtryskowego może kosztować nawet ponad 15 tys. zł! Niestety, dokładna weryfikacja jego stanu jest możliwa dopiero po wyjęciu np. wtryskiwaczy i sprawdzeniu ich na specjalnych urządzeniach. Chociaż kosztuje to stosunkowo niedużo (około 300-400 zł), to i tak zapewne nie zgodzi się na to żaden sprzedający. Na szczęście objawy zużycia układu wtryskowego są łatwo zauważalne.

Przede wszystkim trzeba zwrócić uwagę na sposób zapalania silnika. Rozruch powinien następować bez dużej zwłoki i bez nadmiernych drgań. Jeśli motor zapali dopiero po kilku sekundach, to znak, że jego układ wtryskowy ma problem z szybkim wytworzeniem odpowiednio wysokiego ciśnienia, koniecznego do sprawnego zapłonu. Objawami zużycia układu wtryskowego mogą być również: spadek mocy, drgania silnika i czarne spaliny.

Trzeba też zwrócić uwagę na to, czy okolice wtryskiwaczy są suche – często występujące nieszczelności mogą stać się przyczyną pożaru.

Uwaga na sprzęgło! - Kosztowną awarią jest zużycie dwumasowego koła zamachowego. Na szczęście, gdy ogląda się auto z takim problemem, dość łatwo go zauważyć. Przede wszystkim uszkodzony „dwumas” na wolnych obrotach mocno hałasuje i jest przyczyną podwyższonych wibracji, odczuwalnych np. na dźwigni zmiany biegów. Podczas ruszania z okolic sprzęgła mogą dochodzić jeszcze głośniejsze odgłosy ocierania, a nawet stuki.

To samo będzie się działo przy naprzemiennym przyspieszaniu i hamowaniu silnikiem. Zużyty „dwumas” często trzeba wymienić razem ze sprzęgłem i dociskiem, co na ogół kosztuje 3-4 tys. zł (poza ASO), a w przypadku niektórych modeli – ponad 7 tys. zł.

Zleć test elektroniki - Przed zakupem warto wydać od 50 do 200 zł na diagnostykę komputerową. Dzięki temu zyskamy więcej informacji o kondycji silnika. Podczas takiego badania mechanik może sprawdzić np. funkcjonowanie układu wytryskowego oraz stopień napełnienia filtra cząstek stałych i ogólnie sprawdzi, jakie błędy w pracy silnika zdarzały się w ostatnim czasie. Oczywiście, ważne jest, by diagnosta nie okazał się znajomym sprzedającego, bo to od jego interpretacji zależy, jak dużo uda nam się dowiedzieć – laik nie wywnioskuje z testu zbyt wiele.

Nasza rada

Jeśli wszystko wskazuje na to, że auto z silnikiem Diesla ma duży przebieg, lepiej poszukać innego egzemplarza. Na ogół opłaca się dopłacić 3-4 tys. zł i kupić mniej wyeksploatowany samochód, niż narazić się na niekończące się naprawy. Nigdy nie oglądajcie samodzielnie auta – zawsze dobrze jest, gdy również ktoś znajomy, znający się na mechanice, spojrzy chłodnym okiem na wybrany egzemplarz.

Jeśli nie macie kogoś takiego, zainwestujcie we wstępny przegląd w warsztacie. Nowoczesne diesle są zbyt skomplikowane i drogie w naprawach, by kupować je pochopnie. Niezwykle ważne jest to, by przed zakupem zrobić wywiad na temat danego modelu, a nawet wersji silnikowej – gdy poznacie ceny części i napraw, to być może wybierzecie benzyniaka.